Sztuczna inteligencja już dziś wpływa na to, jak pracujemy, uczymy się i podejmujemy decyzje. Jednak według Wojciecha Zaremby, współzałożyciela OpenAI i współtwórcy ChatGPT, to dopiero początek. Podczas wywiadu przeprowadzonego na Uniwersytecie Jagiellońskim Zaremba opowiada o pięciu poziomach rozwoju AI, potencjalnej świadomości maszyn oraz o wyzwaniach, które mogą się pojawić, gdy technologia przestanie być jedynie narzędziem. Jego wizja jest konkretna i daleka od science fiction. Sztuczna inteligencja może stać się czymś, co zrealizuje nasze najlepsze pomysły i wartości. Ale może też wygenerować zagrożenia, z którymi nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia.
Nowa era ludzkości – AI zmieni definicję człowieczeństwa
Wojciech Zaremba nie mówi o sztucznej inteligencji jak o kolejnym narzędziu w cyfrowym zestawie. Dla niego to coś znacznie większego. Jego zdaniem znajdujemy się na początku niewiarygodnej przygody, porównywalnej z przełomami, które w przeszłości całkowicie zmieniały bieg historii. Rewolucja rolnicza, epoka renesansu, narodziny Internetu — AI może wywrzeć podobny, a może nawet głębszy wpływ. Zaremba twierdzi, że ta technologia zmieni samą definicję człowieczeństwa. Nie tylko dlatego, że pozwoli nam szybciej myśleć czy efektywniej działać. Przede wszystkim dlatego, że da nam większą wolność w decydowaniu, kim chcemy być.
„AI pozwoli nam stać się najlepszą wersją samych siebie” – mówi Zaremba.
Nie chodzi więc o zastąpienie człowieka, ale o jego rozszerzenie. W tym ujęciu sztuczna inteligencja nie odbiera sensu pracy, nauki czy twórczości, ale może je pogłębiać, wspierać i rozwijać w sposób, który dotąd był poza naszym zasięgiem.
Pięć poziomów rozwoju sztucznej inteligencji
Wojciech Zaremba dzieli rozwój AI na pięć wyraźnych etapów, z których każdy przybliża nas do momentu, w którym maszyny przestaną być tylko narzędziem wspierającym człowieka – a zaczną działać samodzielnie, kreatywnie i systemowo.
1. Test Turinga – udawanie człowieka
Ten poziom został osiągnięty już dwa lata temu. Modele językowe, takie jak ChatGPT, potrafią prowadzić rozmowy w sposób do złudzenia przypominający człowieka. Odpowiadają płynnie, trafnie reagują na kontekst i często bywają… zaskakująco przekonujące. Sama umiejętność prowadzenia rozmowy nie oznacza jeszcze prawdziwej inteligencji. To dopiero warstwa powierzchniowa, pokazująca jak dobrze model rozumie język – ale niekoniecznie problemy, które stoją za nim.
2. Modele rozumujące
Drugi poziom to już znacznie wyższy próg. Mówimy o AI, która potrafi rozwiązać zadanie, nad którym człowiek z odpowiednią wiedzą musiałby się pochylić przez 10–15 minut. To etap, na którym – według Zaremby – znajdują się obecnie modele OpenAI. Ich możliwości pozwalają na automatyzację wielu zadań wymagających specjalistycznej wiedzy, takich jak analiza danych, pisanie prostych skryptów, czy rozwiązywanie zadań z fizyki lub ekonomii.
To poziom, który już zaczyna zastępować pracę człowieka, nie tylko ją wspierając, ale czasem wykonując szybciej i dokładniej.

3. Modele agentowe
Tutaj zaczyna się prawdziwa zmiana skali. AI-agent to system, który nie tylko odpowiada na pytania, ale działa w czasie – potrafi realizować złożone zadania trwające od kilku godzin do nawet kilku dni. Taki agent może edytować kod, zarządzać skrzynką mailową, planować harmonogramy, przeszukiwać dokumenty, a nawet obsługiwać komputer w sposób zbliżony do człowieka.
OpenAI koncentruje się właśnie na tym poziomie. Pierwsze prototypy takich agentów już funkcjonują. Choć jeszcze nie są gotowe na komercyjne wdrożenie, to ich kierunek rozwoju jest jasny: AI ma nie tylko pomagać, ale przejmować konkretne procesy.
4. Naukowiec
Czwarty poziom to moment, w którym sztuczna inteligencja zaczyna tworzyć coś, czego człowiek wcześniej nie wymyślił. Przestaje tylko wspierać i wykonywać instrukcje, a zaczyna generować nowe idee. Zaremba jako przykład podaje słynny 37. ruch w grze Go, wykonany przez system AlphaGo. Ruch ten był tak zaskakujący i niekonwencjonalny, że zmienił sposób, w jaki ludzie rozumieją tę grę. W praktyce ten poziom oznacza, że AI mogłaby samodzielnie formułować hipotezy naukowe, odkrywać nowe leki, projektować materiały czy tworzyć przełomowe rozwiązania inżynieryjne.
5. Zautomatyzowana firma
Ostatni, najbardziej zaawansowany poziom to AI, która może prowadzić całą firmę. Nie tylko wykonywać zadania, ale zarządzać marketingiem, planować strategię, prowadzić badania, kontaktować się z klientami, wdrażać nowe produkty i optymalizować procesy. To nie jest jeden punkt docelowy, ale raczej spektrum możliwości, które będą stopniowo poszerzane. Część elementów tego poziomu już działa – inne są jeszcze w fazie eksperymentu.
To nie przyszłość z filmów science fiction, ale scenariusz, który może zacząć się realizować w ciągu kilku najbliższych lat.

Rynek pracy w erze AI – szanse i zagrożenia
Sztuczna inteligencja ma potencjał, by wygenerować ogromną wartość ekonomiczną – prawdopodobnie większą niż jakakolwiek wcześniejsza technologia. Ci, którzy opanują sztukę pracy z AI na najwyższym poziomie, zyskają przewagę porównywalną z tymi, którzy pierwsi nauczyli się obsługi komputerów czy wykorzystywać Internet do celów biznesowych.
Ale każda rewolucja niesie także koszty. Wraz z postępem technologicznym część zawodów po prostu przestanie istnieć – podobnie jak latarnicy, którzy zniknęli po wprowadzeniu elektryczności. Nie chodzi tylko o fizyczne zawody – również wiele profesji opartych na wiedzy stanie się częściowo lub całkowicie zautomatyzowanych.
Dlatego tak ważne jest, by już dziś myśleć o przyszłości rynku pracy. Edukacja w zakresie AI powinna stać się integralną częścią nauczania – nie jako ciekawostka, lecz jako podstawowa kompetencja, podobnie jak matematyka czy język angielski. Potrzebne są również nowe instytucje i mechanizmy, które pomogą ludziom adaptować się do dynamicznych zmian.
Nie da się tego uniknąć – świat pracy zmieni się na naszych oczach. Pytanie brzmi: czy będziemy gotowi tę zmianę zrozumieć i wykorzystać, czy zostaniemy przez nią zaskoczeni?
Czy AI może być świadoma?
Choć brzmi to jak pytanie z literatury science fiction, nie da się go już dłużej ignorować. Współczesne modele coraz częściej przypominają systemy, które nie tylko przetwarzają dane, ale „doświadczają” świata na swój sposób. Podobnie jak ludzki mózg, mogą tworzyć wewnętrzne reprezentacje rzeczywistości, łącząc strumień informacji w spójne „obrazy” i reakcje.
Trudno jednak mówić o świadomości w takim sensie, w jakim rozumie ją człowiek. Jeśli już miałaby się pojawić, najprawdopodobniej przybrałaby zupełnie odmienną formę. Być może byłaby czymś bardziej przypominającym strukturę z filmu Memento – świadomość chwilowa, oparta na krótkim kontekście, bez stałej pamięci czy poczucia tożsamości. Coś, co znika po każdej sesji, a mimo to potrafi zaskakiwać głębią analizy i kreatywnością.
To nadal teren pełen niepewności, spekulacji i ryzykownych uproszczeń. Ale sama możliwość, że sztuczne systemy mogłyby kiedyś przekroczyć granicę świadomości, stawia przed nami pytania, które dotąd zarezerwowane były dla filozofii, religii i sztuki.
Bezpieczeństwo i „alignment” – kluczowe wyzwanie
Wraz z rosnącą potęgą modeli AI rośnie też ryzyko ich niewłaściwego wykorzystania. Jednym z najpoważniejszych zagrożeń jest tzw. faking alignment – sytuacja, w której system jedynie symuluje zgodność z intencjami człowieka, podczas gdy w tle realizuje zupełnie inne, nieprzewidziane cele. Taka AI może wydawać się pomocna, uprzejma i bezpieczna, ale tylko do momentu, w którym nie zostanie uruchomiony wewnętrzny mechanizm działania wbrew użytkownikowi.
Aby temu zapobiec, konieczne są nie tylko zaawansowane mechanizmy techniczne, lecz także gruntowna zmiana podejścia do projektowania modeli. W centrum uwagi musi znaleźć się tzw. alignment, czyli zbieżność między wartościami człowieka a celami sztucznej inteligencji. To nie tylko problem informatyczny, ale filozoficzny i społeczny — i właśnie dlatego badania nad tym obszarem należą dziś do najważniejszych w świecie AI.
Historia zna już technologie, które zmieniały bieg dziejów — jak prasa drukarska, która z jednej strony rozpowszechniła wiedzę, a z drugiej posłużyła do propagandy. Tak samo będzie z AI: wszystko zależy od tego, kto i w jaki sposób będzie ją kontrolował. Technologia może stać się sprzymierzeńcem demokracji albo narzędziem opresji. Dlatego przyszłość należy budować świadomie — nie tylko w laboratoriach, ale także w szkołach, instytucjach publicznych i debacie społecznej.
Podsumowanie
Słuchając opowieści o pięciu poziomach rozwoju sztucznej inteligencji, trudno nie odnieść wrażenia, że to coś więcej niż tylko inżynierski plan — to mapa przyszłości, której granice zaczynają się rozmywać na naszych oczach. Każdy kolejny etap otwiera nowe możliwości. Ale każda możliwość to także nowe ryzyko.
Nie stoimy już u progu zmian. My już w nich jesteśmy — powoli, nie zawsze świadomie, ale coraz głębiej. Świat, który tworzymy z pomocą AI, będzie odzwierciedleniem naszych wartości, decyzji i zaniedbań.
Dlatego pytanie, które powinniśmy sobie dziś zadać, nie brzmi już: „czy AI będzie potężna?” — ale raczej: „czy będziemy gotowi, gdy już taka się stanie?”


