Ashley MacIsaac to 51-letni skrzypek folkowy z Cape Breton. Zdobywca trzech nagród Juno, jeden z najbardziej rozpoznawalnych celtyckich muzyków Kanady. W grudniu 2025 dowiedział się, że Google AI Overview informuje internautów o jego rzekomych skazaniach. Konkretnie: za napaść seksualną i internetowe nagabywanie dziecka. Wszystko zmyślone. W efekcie społeczność rdzenna Sipekne’katik First Nation odwołała jego koncert zaplanowany na 19 grudnia. Następnie w lutym 2026 muzyk złożył pozew w Ontario Superior Court of Justice. Domaga się 1,5 miliona dolarów kanadyjskich. Sprawa ujawniona publicznie 4 maja 2026 to świetny przykład dla każdej polskiej firmy korzystającej z AI w publikacjach albo obsłudze klienta. Pokazujemy, co dokładnie wymyślił model, jakie zarzuty prawne idą przeciw Google i jak zabezpieczyć się przed analogicznym scenariuszem w Polsce.
Co dokładnie wymyślił AI Overview
Według dokumentów pozwu cytowanych przez The Hollywood Reporter, AI Overview firmy Google generował o MacIsaacu trzy konkretne, fałszywe twierdzenia. Każde z nich osobno mogłoby zniszczyć karierę muzyka, a razem dały podstawy do bezprecedensowego pozwu. Pierwsze: że został skazany za napaść seksualną. Drugie dotyczyło internetowego nagabywania dziecka. Z kolei trzecie wskazywało, że muzyk figuruje w krajowym rejestrze przestępców seksualnych dożywotnio. Pozew opisuje całość jako informacje o “poważnym wykroczeniu kryminalnym i przemocy”, w tym dotyczące “przestępstw z udziałem dzieci”.
Skrzypek dowiedział się o tych zarzutach dopiero wtedy, gdy społeczność Sipekne’katik First Nation w Nowej Szkocji odwołała mu koncert i skonfrontowała go z wyświetlanym przez Google AI Overview tekstem. W efekcie cytat MacIsaaca dla Canadian Press oddaje skalę problemu:
Bałem się o własne bezpieczeństwo wychodząc na scenę z powodu tego, jak zostałem oznaczony.
Sipekne’katik First Nation publicznie przeprosiła muzyka po wyjaśnieniu sytuacji. Google natomiast w grudniu 2025 wydał stosunkowo standardowe oświadczenie przez rzecznika. Brzmiało ono tak: kiedy funkcje “źle interpretują treści internetowe lub pomijają kontekst”, firma “używa tych przykładów do poprawy systemów”. Co więcej, po złożeniu pozwu w maju 2026 Google nie wypowiedział się publicznie. Według pozwu: brak retrakcji, brak przeprosin.
Pozew – 1,5 miliona dolarów na trzech podstawach prawnych
Pozew złożony w Ontario Superior Court of Justice opiera natomiast roszczenia o 1,5 miliona CAD na trzech kategoriach odszkodowań po pół miliona każda.
General damages (500 tys. CAD) – odszkodowanie ogólne
To klasyczne roszczenie z tytułu zniesławienia. MacIsaac wskazuje natomiast na utratę dochodu (odwołane koncerty), uszczerbek na reputacji zawodowej oraz strach o własne bezpieczeństwo. W rezultacie mamy podstawowy wymiar finansowy halucynacji AI w modelu kanadyjskiego prawa cywilnego.
Aggravated damages (500 tys. CAD) – odszkodowanie zaostrzone
W prawie kanadyjskim sąd przyznaje “aggravated damages”, kiedy szkoda jest szczególnie dotkliwa lub poniżająca. Pozew wskazuje na charakter zarzutów (przestępstwa wobec dzieci). Co więcej, trafiły one do społeczności rdzennej, która z powodu historycznej traumy szczególnie wrażliwie reaguje na takie sygnały. Dlatego to zaostrza wymiar krzywdy.
Punitive damages (500 tys. CAD) – odszkodowanie karne
To z kolei najciekawszy element prawny. Roszczenie karne ma bowiem działać prewencyjnie, czyli odstraszać Google i inne firmy AI od podobnego zaniedbania. Cytat z pozwu (za The Hollywood Reporter):
Google wiedział lub powinien był wiedzieć, że AI Overview był niedoskonały i mógł zwracać informacje, które są nieprawdziwe.
Drugi argument w pozwie jest jeszcze ciekawszy: wadliwa konstrukcja produktu (po angielsku defective design). To zarzut znany z prawa odpowiedzialności za produkt. Pozew argumentuje, że Google “jako twórca i operator AI Overview ponosi odpowiedzialność za szkody i straty wynikające z wadliwej konstrukcji” tego produktu. Jeśli sąd przyjmie tę logikę, może to przesunąć debatę w stronę odpowiedzialności produktowej, a nie tylko wydawniczej. To istotna różnica jakościowa dla całej branży AI.
To nie pierwszy taki przypadek – krótka historia halucynacji w sądzie
Sprawa MacIsaaca jest mocna, ponieważ to pierwszy duży pozew ujawniony publicznie przeciwko Google AI Overview za zniesławienie. Wcześniejsze przypadki dotyczyły natomiast ChatGPT i szły podobną ścieżką prawną.
W kwietniu 2023 Brian Hood, burmistrz Hepburn Shire w Australii, zapowiedział pierwszy w historii pozew o zniesławienie przez ChatGPT. Model utrzymywał, że Hood był skazany za łapówkarstwo. W rzeczywistości był natomiast informatorem, który ujawnił aferę Reserve Bank of Australia. Mimo to Hood wycofał sprawę w lutym 2024 ze względu na koszty postępowania.
W tym samym 2023 roku Mark Walters z USA pozwał z kolei OpenAI. ChatGPT wygenerował bowiem szczegółowy opis fikcyjnego pozwu cywilnego z jego udziałem o defraudację, włącznie z wymyślonym numerem sprawy. Co więcej, nazwisko Waltersa nie występowało w żadnym prawdziwym dokumencie. W Polsce natomiast od września 2023 toczy się przed UODO sprawa skargi prywatnej dotyczącej halucynacji ChatGPT. Model rzekomo wygenerował fałszywy wyrok 21 lat więzienia za zabójstwo dziecka dla osoby, która z niczym takim nie miała styczności.
Wniosek? Halucynacje, które dotykają konkretnych osób z imienia i nazwiska, to nie odosobnione przypadki. Z kolei to powtarzający się wzorzec, w którym koszt korekty i dochodzenia praw często spada na osobę poszkodowaną. W rezultacie ofiary muszą same przechodzić przez sądy, zamiast otrzymać szybką retrakcję od dostawcy.
Co to znaczy dla polskich firm używających AI
Tu dochodzimy do najważniejszej części dla naszych czytelników. Google udostępnia AI Overviews także w Polsce, w języku polskim, jako część funkcji wyszukiwarki. W efekcie identyczna halucynacja może wystąpić również o polskich osobach lub firmach. Co więcej, coraz więcej polskich biznesów używa AI w obsłudze klienta, generowaniu treści marketingowych albo automatyzacjach n8n z LLM-em w środku. Z kolei o ryzykach związanych z wpisywaniem danych firmowych do AI pisaliśmy w firmowych sekretach wyciekających do ChatGPT. Ten artykuł jest natomiast jego naturalnym dopełnieniem od strony reputacyjnej.
RODO – dwa narzędzia, których możesz dziś użyć
Artykuł 16 RODO – prawo do sprostowania. To najbardziej praktyczne narzędzie wobec halucynacji AI o Twojej osobie lub firmie. Możesz bowiem żądać od dostawcy AI sprostowania nieprawdziwych danych osobowych. Problem techniczny polega jednak na tym, że dane wpieczone w wagi modelu są praktycznie niemożliwe do usunięcia bez retreningu. Dlatego dostawcy zwykle reagują nakładką filtrującą wyniki zamiast prawdziwą korektą.
Artykuł 17 RODO – prawo do bycia zapomnianym. Daje podstawy do żądania usunięcia danych osobowych, jednak praktyka pokazuje to samo ograniczenie. Co więcej, skarga noyb przeciwko OpenAI z 2024 roku argumentuje, że ChatGPT systematycznie narusza zasadę dokładności danych z RODO. Sprawa wciąż jest w toku.
Pięć zasad dla firmy używającej AI w komunikacji
1. Nigdy nie publikuj treści generowanych przez AI o osobach trzecich bez weryfikacji. Każde imię, nazwisko, nazwa firmy w tekście wygenerowanym przez LLM wymaga sprawdzenia. Co więcej, to samo dotyczy AI w chatbocie obsługi klienta, jeśli może odpowiadać o konkurencji albo osobach publicznych.
2. Loguj wyniki AI w produkcji. Jeśli Twoja automatyzacja n8n generuje maile, posty albo odpowiedzi do klientów, zachowuj logi przez co najmniej 6 miesięcy. Dlatego, gdy ktoś zgłosi reklamację reputacyjną, musisz wiedzieć, co dokładnie model napisał i w jakim kontekście.
3. Dodaj wyraźną informację o ograniczeniach w publicznych narzędziach AI. Nie chroni co prawda przed pozwem, jednak demonstruje należytą staranność, która liczy się przy ocenie zaniedbania w sądzie.
4. Monitoruj swoją firmę i markę w AI Overviews oraz ChatGPT/Perplexity. Raz w miesiącu zapytaj te narzędzia o swoją firmę i założycieli. Dzięki temu, jeśli wyświetlą się fałszywe informacje, masz materiał dowodowy i czas na reakcję, zanim zaszkodzą biznesowi.
5. Polityka odpowiedzialności wobec klientów. Gdy Twoja firma używa AI w obsłudze klienta, niech umowa SLA jasno definiuje, czy odpowiedzialność za błędy AI ponosi dostawca modelu, integrator, czy klient końcowy. W przeciwnym razie każdy pozew typu MacIsaac może w teorii dotrzeć do Twojej firmy jako pośrednika.
Polityka odpowiedzialności wobec klientów to ten sam wzorzec, który stosuje się w branży medycznej z narzędziami wspomagającymi decyzje. Lekarz odpowiada za diagnozę, nie producent AI. W biznesie potrzebujesz analogicznego rozdziału.
Każda z tych pięciu zasad kosztuje stosunkowo niewiele we wdrożeniu. Z kolei pojedynczy pozew typu MacIsaac potrafi zjeść roczny budżet marketingu, a w efekcie trwale zarysować markę.
Pierwsza Misja AI · Kodożercy
AI bez technikaliów – kurs dla absolutnych początkujących
Pierwsza Misja AI to kurs Kodożerców dla absolutnych początkujących. Sci-fi fabuła, gamifikacja, prawdziwy GPT-4 w ćwiczeniach. Zacznij rozumieć AI od podstaw.
Zacznij Pierwszą Misję →

Podsumowanie
Sprawa Ashley MacIsaaca to pierwszy duży test sądowy odpowiedzialności Google za halucynacje AI Overview. Pozew na 1,5 miliona CAD jest mocny strukturalnie. Łączy klasyczne zniesławienie z nową kategorią “wadliwej konstrukcji produktu”. W efekcie może wyznaczyć precedens dla całej branży AI. Dla polskich firm to praktyczny sygnał na pięciu poziomach. Po pierwsze, weryfikuj wyniki AI o osobach trzecich. Po drugie, loguj treści wytworzone przez modele. Następnie dodaj wyraźną informację o ograniczeniach w narzędziach publicznych. Z kolei czwarta zasada to bieżące śledzenie tego, jak AI Overviews opisuje Twoją markę. Na koniec ureguluj odpowiedzialność wobec klientów w umowach SLA. To nie są wymogi prawne na 2026 rok. Stają się jednak wymogiem pragmatycznym, kiedy każda halucynacja AI o konkretnej osobie albo firmie może zakończyć się w sądzie.
Newsletter · DevstockAcademy & Kodożercy
Bądź na bieżąco ze światem IT, AI i automatyzacji
Co wtorek: newsy z branży, praktyczne tipy i narzędzia które warto znać. Zero spamu.



