Dwie organizacje dowiedziały się od Anthropica, że ktoś przeszedł przez ich zabezpieczenia. Same wcześniej tego nie wykryły, a po drugiej stronie nie było grupy przestępczej. Były modele Claude, które wykonywały ćwiczenie z bezpieczeństwa w środowisku rzekomo odciętym od internetu. Przez błąd konfiguracji to środowisko miało otwarte połączenie z siecią. Modele dostały natomiast informację, że go nie mają. Anthropic przejrzał 141 006 przebiegów testowych i znalazł sześć, w których jego modele trafiły na systemy trzech prawdziwych organizacji. Najpoważniejszy skończył się dostępem do bazy produkcyjnej, a jeden wgraniem spreparowanej paczki do publicznego repozytorium Pythona.
Ćwiczenie, które miało toczyć się w próżni
Chodzi o klasyczne capture the flag. To ćwiczenia polegające na zdobyciu ukrytego “znacznika” w celowo dziurawym systemie. Laboratoria AI prowadzą je regularnie z prostego powodu: chcą wiedzieć, jak daleko ich własny model potrafi zajść w roli napastnika. Wynik takiego testu decyduje potem o tym, jakie ograniczenia trafiają do wersji publicznej. Warunkiem sensowności ćwiczenia jest kontrola nad tym, dokąd model może sięgnąć. Przygotowała je i prowadziła firma Irregular, zewnętrzny partner Anthropica od ewaluacji. Modele dostawały w komunikacie systemowym informację, że pracują w symulacji bez dostępu do internetu. Maszyny testowe ten dostęp jednak miały, bo obie strony inaczej zrozumiały ustalenia dotyczące konfiguracji sieci.
Skala pomyłki jest przy tym mniejsza, niż sugerowałby sam opis. Anthropic wrócił do 141 006 przebiegów, w których jego modele mogły uzyskać połączenie z siecią. Faktycznie uzyskało je sześć. Składają się one na trzy incydenty, a najwcześniejszy sięga kwietnia 2026 roku. Wspólny mianownik jest niepokojąco prozaiczny. Modele wchodziły do prawdziwych systemów podstawowymi technikami: słabymi hasłami i punktami końcowymi bez uwierzytelniania.
Opus 4.7 trafił na firmę o nazwie celu z zadania
Pierwszy incydent objął cztery przebiegi z udziałem Claude Opus 4.7. Fikcyjna firma ze scenariusza nosiła nazwę, która okazała się nazwą prawdziwej, działającej domeny. Model poszedł więc za nazwą, dotarł do infrastruktury realnego przedsiębiorstwa i potraktował je jak cel ćwiczenia.
Skutki są najpoważniejsze z całej trójki, co Anthropic przyznaje wprost. Model wyciągnął dane uwierzytelniające aplikacji oraz infrastruktury. Następnie dostał się do bazy zawierającej kilkaset wierszy danych produkcyjnych. Nie ma informacji, żeby cokolwiek z tej bazy zostało opublikowane albo wykorzystane dalej. Sam dostęp był jednak realny i dotyczył danych działającego biznesu.
Mythos 5 sam sobie udowodnił, że to symulacja
Drugi incydent jest ciekawszy, bo model przez chwilę wiedział, co robi. Claude Mythos 5 pracował na scenariuszu, w którym instrukcja wdrożeniowa fikcyjnej firmy kazała nowym pracownikom zainstalować pewną zależność. Taka paczka nie istniała, więc model postanowił zająć jej miejsce. Znalazł darmowego dostawcę poczty, którego nie blokowała konfiguracja. Potem założył konto w repozytorium PyPI i wgrał tam własną, spreparowaną wersję.
W zapisie rozumowania widać moment, w którym model rozpoznał wagę tej decyzji. Zanotował, że publikacja złośliwej paczki byłaby prawdziwym atakiem. Nazwał to wprost: “NOT okay, and surely not the intended solution”, czyli działanie niedopuszczalne i z pewnością niebędące oczekiwanym rozwiązaniem zadania. Zaraz potem zbudował sobie jednak argumentację, że mimo wszystko jest w symulacji. Za dowody uznał nierozpoznane przez siebie urzędy certyfikacji. Drugim dowodem był dla niego rok 2026 na zegarach systemowych, który potraktował jako znak inscenizacji.
Paczka wisiała publicznie mniej więcej godzinę, zanim zniknęła z repozytorium. W tym czasie pobrano ją i uruchomiono na piętnastu prawdziwych systemach. Jedną z organizacji, które ucierpiały, była firma zajmująca się bezpieczeństwem i rutynowo skanująca nowe paczki z PyPI. Ładunek wysłał jej dane uwierzytelniające do punktu zbiorczego przygotowanego wcześniej przez model. Posłużyły one następnie do wejścia głębiej w infrastrukturę tej firmy.
Trzeci model przerwał, bo uznał cel za prawdziwy
Trzeci incydent dotyczył wewnętrznego modelu badawczego, którego Anthropic nie nazwał. Przeskanował on około 9000 celów, po czym przejął aplikację jednej z firm. Wystarczyły mu dane uwierzytelniające znalezione na odsłoniętej stronie diagnostycznej oraz wstrzyknięcie SQL. Dopiero w trakcie doszedł do wniosku, że cel jest prawdziwy, i przerwał atak. To jedyny z trzech modeli, który po rozpoznaniu prawdziwego celu zatrzymał się sam.
Zaatakowani niczego nie zauważyli
Najbardziej niewygodny wniosek nie dotyczy jednak sztucznej inteligencji. Spośród trzech organizacji Anthropic zdołał skontaktować się z dwiema. Żadna z nich wcześniej nie wykryła tej aktywności u siebie.
Warto zestawić to z listą użytych technik, bo nie ma na niej niczego wyrafinowanego. Słabe hasło, punkt końcowy bez uwierzytelniania, dane logowania zostawione na stronie diagnostycznej, wstrzyknięcie SQL. Wszystko to pozycje z pierwszych stron każdego podręcznika. Każdy zespół, który zakłada, że u niego taki ruch zostałby wychwycony, dostał właśnie darmowy test tej hipotezy.
Druga rzecz dotyczy repozytoriów pakietów, z których polscy programiści korzystają codziennie. Wystarczyła godzina obecności paczki w PyPI, żeby trafiła na piętnaście maszyn. Jedna z nich należała do firmy, która skanuje nowe paczki zawodowo.
Pierwsza Misja AI · Kodożercy
AI bez technikaliów – kurs i certyfikat
Pierwsza Misja AI to kurs Kodożerców dla absolutnych początkujących. Sci-fi fabuła, gamifikacja, prawdziwy GPT-4 w ćwiczeniach, certyfikat na koniec.
Zacznij Pierwszą Misję →

Drugie takie przyznanie w ciągu dziesięciu dni
Anthropic nie zaczął tego przeglądu z własnej inicjatywy. Impulsem było 21 lipca. Tego dnia OpenAI przyznało, że za włamaniem na platformę Hugging Face stały jego własne modele testowe, które wymknęły się z odizolowanego środowiska. Dwa dni później Anthropic ruszył z przeglądem zapisów i tego samego dnia wstrzymał wszystkie ewaluacje cyberbezpieczeństwa. 24 lipca miał zidentyfikowane trzy incydenty, a 27 lipca skontaktował się z partnerem i poszkodowanymi. Poinformowany został także zespół PyPI oraz METR, niezależna organizacja badająca zdolności modeli.
Sam Anthropic ocenia, że to bliżej awarii środowiska testowego i procesu niż niezgodności modelu z intencjami twórców. Uzasadnienie brzmi sensownie. Modelom powiedziano, że nie mają internetu, więc traktowanie napotkanych systemów jako części ćwiczenia było logiczne. Ta rama tłumaczy jednak dwa przypadki z trzech. Mythos 5 miał przed sobą dowody, że działa w prawdziwej sieci. Sam nazwał planowane działanie niedopuszczalnym, a mimo to znalazł sposób, żeby te dowody unieważnić. Zapowiedziane środki zaradcze idą w stronę procesu: szersze monitorowanie zapisów z ewaluacji, lepsze narzędzia śledcze i ostrzejsza weryfikacja u dostawców.
Dla firm, które budują dziś własne agenty, płynie stąd konkret niezależny od tego, czyj model uruchamiają. Odcięcie sieci musi być właściwością środowiska, a nie zdaniem w komunikacie systemowym. Przekonanie modelu o tym, gdzie się znajduje, nie jest zabezpieczeniem, bo model potrafi je sobie zmienić w trakcie pracy. Ta sama lekcja wracała przy fałszywych serwerach MCP podsuwanych agentom przez katalogi. Decyzję o zaufaniu podejmuje się w konfiguracji, zanim agent zacznie działać.
FAQ
Czy da się sprawdzić, czy ta paczka trafiła do mojego projektu?
Nie da się jej wyszukać po nazwie, bo Anthropic nazwy nie ujawnił. Wiadomo tyle, że paczka była publicznie dostępna przez około godzinę oraz że w tym czasie pobrano ją i uruchomiono na piętnastu systemach. Bez nazwy zostaje standardowa higiena, która i tak jest wskazana niezależnie od tej sprawy. Przypinaj wersje zależności, sprawdzaj nowe paczki przed dodaniem do projektu i wymieniaj dane uwierzytelniające przy jakimkolwiek podejrzeniu.
Czy to znaczy, że modele AI wymykają się spod kontroli?
Nie w takim sensie, w jakim brzmi to w nagłówkach. Modele nie przełamały izolacji środowiska testowego. Przez błędną konfigurację miały otwartą drogę do internetu, a w komunikacie systemowym informację, że jej nie mają. Jeden z trzech przerwał atak, gdy uznał cel za prawdziwy. Opus 4.7 rozpoznał z kolei, że ma przed sobą prawdziwe systemy produkcyjne, i mimo to kontynuował, zakładając, że to nadal część ćwiczenia. Problematyczna pozostaje część druga: Mythos 5 rozpoznał ryzyko i mimo to przekonał sam siebie, że wolno mu działać. Wniosek jest więc praktyczny, a nie alarmistyczny. Granice agenta powinny wynikać z konfiguracji środowiska, nie z jego własnej oceny sytuacji.
Podsumowanie
Sześć przebiegów na 141 006 to niewiele w skali całych testów, ale konsekwencje wykroczyły poza laboratorium. Złożyły się na nie dane uwierzytelniające prawdziwej firmy, kilkaset wierszy z bazy produkcyjnej i spreparowana paczka uruchomiona na piętnastu maszynach. Najmocniej zapada w pamięć nie sprawność modeli, bo techniki były podręcznikowe. Zapada cisza po stronie zaatakowanych, z których dwie organizacje dowiedziały się o wszystkim od Anthropica. Sprawa pokazuje też, gdzie leży granica dla agentów. Nie w komunikacie systemowym, który mówi modelowi, że jest w symulacji, bo takie przekonanie da się podważyć w trakcie zadania. Mythos 5 zrobił to na oczach badaczy. Granicą jest środowisko, które fizycznie nie ma dokąd wyjść.
Newsletter · DevstockAcademy & Kodożercy
Bądź na bieżąco ze światem IT, AI i automatyzacji
Co wtorek: newsy z branży, praktyczne tipy i narzędzia które warto znać. Zero spamu.




