Wyobraź sobie tę sytuację. Dyrektor pisze do swojego szefa krótkiego maila z prośbą o akceptację budżetu. Pisze go przez ChatGPT, bo “tak brzmi profesjonalniej”. Szef czyta mail, przepuszcza go przez ChatGPT i każe streścić. Następnie odpisuje, oczywiście też przez ChatGPT. Ty jesteś na CC i masz “dać input”. Wklejasz mail do ChatGPT, każesz wygenerować odpowiedź, dodajesz “pozdrawiam”. Cały wątek ma 280 słów, z czego żadne nie zostało napisane przez człowieka. Zostaną zapamiętane wniosku i argumenty? Nie, bo nikt z trzech osób nie zaangażował głowy.
Tej historii nie wymyślił scenarzysta. Opisał ją sysadmin na Reddicie, gdzie wątek o tytule “I DO NOT WANT TO READ EMAILS WRITTEN BY LLMs!” w jeden dzień zebrał tysiące głosów poparcia. Komentujący dorzucili swoje, podobne historie, a najtrafniejszy wpis brzmiał krótko: “How’s goat-herding these days?”. Bo gdy dyrektor pyta cię w mailu o golfa, którym się nigdy w życiu nie interesowałeś, wiesz, że treść została wygenerowana, nie przemyślana.
Skąd wzięła się spirala “LLM ping-pong” w firmach?
Spirala nie zaczęła się od pracowników. Zaczęła się od kierownictwa, które dostało dostęp do ChatGPT Enterprise i potraktowało go jak skrót do “wyglądania kompetentnie”. Krótki mail trzy zdaniowy nagle stał się czterema akapitami z punktorami i ozdobnym podpisem. Każda prośba o piątek miała teraz nagłówek “Kontekst”, “Cel”, “Rezultaty oczekiwane” i “Następne kroki”. Ludzie nie zaczęli komunikować się lepiej, ponieważ zaczęli komunikować się dłużej.
Skoro szef pisze cztery akapity, pracownik nie może odpisać dwoma zdaniami. To wyglądałoby na lekceważenie. Dlatego pracownik również idzie do ChatGPT i prosi o “rozbudowanie” odpowiedzi. W rezultacie powstaje wymiana, w której formalna długość jest dowodem szacunku, a treść tonie pod warstwą wypełniacza. Co więcej, każda kolejna runda AI dokłada własnej “uprzejmości”: “Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź”, “Rozumiem perspektywę”, “Z niecierpliwością czekam na nasze kolejne ustalenia”. Wszyscy są bardzo profesjonalni, jednak nikt nikogo nie czyta.
To przypomina partię pingponga z zamkniętymi oczami. Piłeczka leci, gracze odbijają, ale żaden z nich nie wie, co się tak naprawdę dzieje na stole. Liczy się tylko ruch. Ten sam mechanizm widać w innych obszarach AI slop, o czym pisaliśmy w analizie sygnałów ostrzegawczych Kingsbury i kryzysu zaufania do treści w internecie. Gdy zalew uładzonych komunikatów rośnie, ludzie przestają im wierzyć, ale nie potrafią ich zatrzymać. Każdy boi się odstawać.
Boss pisze przez ChatGPT, ty odpisujesz przez ChatGPT, on przepuszcza Twoją odpowiedź przez ChatGPT jeszcze raz. Nikt nikogo nie czyta, ale wszyscy są bardzo profesjonalni.
Co tracimy, kiedy AI pisze za nas każdą wiadomość?
Pierwsza strata jest oczywista i banalna. Tracimy czas. Mail, który dawniej zajmował trzy minuty, teraz zabiera dziesięć – bo trzeba wygenerować, sprawdzić, dopisać “pozdrawiam serdecznie” i wkleić. Co więcej, druga strona też straci dziesięć minut na podobny rytuał. Statystyka jest oszałamiająca: badanie Microsoftu z 2024 roku pokazało, że pracownicy korzystający z Copilota piszą maile szybciej, ale otrzymują ich więcej i dłuższych. Bilans wyszedł zerowy, a dla niektórych ujemny.
Druga strata jest poważniejsza. Gubimy ślad osoby. Dawniej dało się poznać, kto pisze – po doborze słów, długości zdań, sposobie żartowania. To była forma uznania pracownika, klienta i partnera, ponieważ w mailu było widać człowieka. Teraz wszystko brzmi jak komunikat z sali konferencyjnej Davos, niezależnie od tego, czy pisze junior z drugiego tygodnia w pracy, czy wiceprezes z dwudziestoletnim stażem. Jeden ton, jeden styl, jeden zlepek wyświechtanych formułek.
Trzecia strata uderza w decyzje. Maile generowane przez AI mają tendencję do wygładzania konfliktów. Wszystko jest “interesującym wyzwaniem”, “okazją do wzrostu”, “obszarem do dalszej eksploracji”. W mailach nikt już nie napisze “to jest słabe i tu jest dlaczego”. Decyzje dryfują, ponieważ nikt nie ma odwagi, ani nawet słów, żeby je zatrzymać. Co więcej, AI nie ma kontekstu firmowych politycznych linii ognia. Generuje uprzejme zdania nawet wtedy, gdy temat wymaga jasnej odmowy.
Czwarta strata jest najbardziej podstępna. Tracimy zaufanie do słowa pisanego. Gdy dwa razy z rzędu dostaniesz mail, który brzmi sztucznie, na trzecim przestajesz wczytywać się w treść. Skanujesz pierwszą linijkę, decydujesz “to znowu wygenerowane” i przewijasz dalej. Problem? Ten trzeci mail mógł być ważny. Mógł być pisany ręcznie przez kogoś, kto miał coś istotnego do powiedzenia. Jednak w morzu AI slop wszystko zaczyna brzmieć tak samo, dlatego nawet prawdziwe wiadomości lądują w “do przeczytania później”.
AI miało odciążyć ludzi z banalnej komunikacji. Zamiast tego pomnożyło szum, ponieważ każdy banał stał się trzy razy dłuższy.
Jak rozpoznać mail napisany przez AI?
Sygnałów rozpoznawczych jest sporo i większość ludzi już je czuje, nawet jeśli ich nie nazywa. Poniżej cztery najczęstsze, które zauważysz w pracy bez specjalnego treningu.
Sztuczne formuły otwarcia i zamknięcia
Wystarczy spojrzeć na otwarcie. Jeśli mail zaczyna się od “Wierzę, iż ten mail zastał Cię w dobrym zdrowiu” lub “Pozwól, że na wstępie podziękuję za…”, masz duże prawdopodobieństwo, że to nie człowiek. Polacy w pracy tak nie piszą. Tak pisze model trenowany głównie na angielskich korpo mailach z lat 2020-2023, dlatego rozpoznasz ten styl po jednym akapicie.
Halucynacje i fałszywa kontekstowość
Drugi sygnał to fałszywa kontekstowość. Mail nawiązuje do detali, których w rzeczywistości nie ma. Pyta o spotkanie towarzyskie, którego nigdy nie było. Wspomina projekt sprzed roku, którego nie pamiętasz, ponieważ nigdy nie istniał. Wymyślony detal jest klasyczną halucynacją modelu, który próbuje “uczłowieczyć” mail. Kiedy zauważysz takie wstawki, wiesz, że ktoś po drugiej stronie wkleił do okienka prompta polecenie “napisz w przyjacielskim tonie”.
Symetria struktury jak z szablonu
Trzeci sygnał to nadwyraz uładzona struktura. Trzy punktowane listy, każda z trzema pozycjami. Cztery podsekcje. Wniosek z trzech zdań i wezwanie do działania z dwóch. Mail ma niemal idealną symetrię, jakby ktoś go projektował w narzędziu do tworzenia slajdów. Człowiek pisze inaczej. Człowiek wstawia jeden punktowany akapit i potem dwa zdania luzem, bo coś mu jeszcze przyszło do głowy w trakcie pisania.
Puste słowa zamiast konkretów
Czwarty sygnał to puste słowa zamiast konkretów. “Ten projekt ma wiele interesujących wymiarów” zamiast “Ten projekt opóźnia się o dwa tygodnie i kosztuje 40 tysięcy więcej”. AI nie zna szczegółów Twojej firmy, dlatego operuje na ogólnikach. Jeśli dostaniesz mail, który mógłby trafić do dowolnej firmy w dowolnej branży, prawdopodobnie został wygenerowany.
Co z tym zrobić jako pracownik?
Najprostsze rozwiązanie nie jest przyjemne, ale działa. Odpisuj krótko i ludzkim językiem, nawet jeśli druga strona tłucze Cię akapitami. Trzy zdania od człowieka są warte więcej niż trzysta od modelu, dlatego z czasem ludzie wokół zaczynają to dostrzegać. Jeśli masz odwagę i pozycję, możesz zrobić więcej. Powiedz wprost na zespole: “U nas pisany mail ma być pisany przez człowieka. Jeśli nie masz czasu na trzy zdania, napisz dwa”. To brzmi banalnie, jednak w wielu firmach taki ruch wykonuje już dział kadr i zgodności.
Warto też pamiętać, że problem nie wynika z samej technologii. Wynika z tego, że AI zostało wprowadzone do firm bez instrukcji obsługi. W analizie raportu o 80-procentowym oporze pracowników wobec AI w pracy widać, że pracownicy nie odrzucają AI z zasady, tylko sposób, w jaki firmy je wdrażają. ChatGPT na maile bez polityki użycia, bez szkolenia, bez przykładów dobrej praktyki. Skutek jest dokładnie ten, który widzimy w wątku z r/sysadmin.
Pierwsza Misja AI · Kodożercy
Używasz AI codziennie. Czy robisz to dobrze?
Kurs Pierwsza Misja AI pokaże Ci techniki promptowania, które naprawdę działają. 27 ćwiczeń z prawdziwym GPT-4, gamifikacja i certyfikat. Wszystko w 8 godzin.
Sprawdź program kursu →

FAQ – Najczęstsze pytania o maile pisane przez AI
Czy używanie AI do pisania maili to oszustwo?
Nie samo w sobie. AI jest narzędziem podobnie jak wcześniej był sprawdzanie pisowni. Problem zaczyna się wtedy, gdy AI zastępuje myślenie, a nie tylko pomaga w sformułowaniu. Jeśli wkleisz swoje notatki i poprosisz model o ułożenie ich w mail, to wciąż Twoja treść. Jeśli wkleisz mail od kogoś i każesz wygenerować odpowiedź “ogólnie pozytywną”, to oszustwo wobec drugiej strony. Granica jest cienka, jednak da się ją wyczuć: czy podejmuję decyzję, którą AI ubiera w słowa, czy AI podejmuje za mnie decyzję, której potem nie sprawdzam?
Jak rozpoznać, że szef pisze maile przez ChatGPT?
Poszukaj kilku wzorców jednocześnie. Pierwszy to nagła zmiana stylu – szef, który pisał krótko i konkretnie, zaczyna pisać akapitami z punktorami. Drugi to identyczne formuły otwarcia i zamknięcia w każdym mailu, niezależnie od tematu. Trzeci to fałszywa empatia w tematach, w których wcześniej był chłodny (“Doceniam Twoje zaangażowanie w ten projekt” zamiast “Ok”). Czwarty to halucynacje – mail nawiązuje do rzeczy, których nie było, dlatego pojawia się w nim Twój fikcyjny wyjazd nad jezioro albo projekt sprzed dwóch lat, którego nigdy nie prowadziłeś.
Co odpisać, kiedy widzę, że dostałem mail wygenerowany?
Zależy od relacji. Jeśli to równa Ci osoba, możesz odpisać krótko i ludzko, dając do zrozumienia, że “wracamy do normalnego trybu”. Jeśli to przełożony, ostrożnie – korpo polityka nie sprzyja wytykaniu, że ktoś używa AI. Najmądrzejsza strategia to odpisanie tak, jak chciałbyś żeby on odpisał Tobie. Krótko, konkretnie, po ludzku. Z czasem ten styl wraca do firmy, ponieważ ludzie mimowolnie kopiują rejestr, w jakim do nich piszą.
Podsumowanie
Wątek z r/sysadmin nie jest tylko anegdotą. To diagnoza zjawiska, które rozprzestrzenia się w polskich i światowych firmach od 2024 roku, a w 2026 zaczyna mieć skutki, które widać w danych. Maile generowane przez AI mają cztery koszty: czas pracownika, ślad osoby, jakość decyzji oraz zaufanie do słowa pisanego. Trzy z czterech kosztów są niewidoczne dla finansów, dlatego przez długi czas nikt nie alarmował.
Co z tym zrobić? Rozwiązanie nie wymaga technologii, tylko dyscypliny. Pisz krótko. Pisz po ludzku. Używaj AI tam, gdzie naprawdę pomaga, czyli przy długich raportach, podsumowaniach i tłumaczeniach. Trzymaj je z dala od zwykłych maili, ponieważ tam pomnaża szum zamiast go redukować. Jeśli masz wpływ na politykę firmy, postaw na proste zasady. Krótkie maile od człowieka. Długie raporty z asystą AI, jednak zawsze z podpisem osoby, która firmuje treść swoim nazwiskiem. Ludzie wokół Ciebie szybciej, niż myślisz, zaczną kopiować ten styl, ponieważ każdy w głębi serca tęskni za normalną komunikacją w pracy.
Newsletter · DevstockAcademy & Kodożercy
Bądź na bieżąco ze światem IT, AI i automatyzacji
Co wtorek: newsy z branży, praktyczne tipy i narzędzia które warto znać. Zero spamu.



