Booksy zmniejsza organizację o mniej więcej dwadzieścia procent. W oświadczeniu założyciela oznacza to około dwustu stanowisk we wszystkich obszarach działalności i na wszystkich rynkach. Stefan Batory ogłosił to w czwartek o 16:34 wpisem na LinkedInie, napisanym po angielsku. Wymienił w nim trzy kierunki: skupienie na kluczowych rynkach, większe inwestycje w narzędzia samoobsługowe i szybsze dostosowanie firmy do zmiany, którą przynosi sztuczna inteligencja. Polskie nagłówki tego samego wieczoru skróciły to do zdania, że AI zabiera pracę dwustu osobom. Oryginał daje na taki skrót mniej podstaw, niż sugerują same tytuły. Wśród redukcji, które opisywaliśmy przez ostatni miesiąc, Booksy jest pierwszą firmą wpisującą sztuczną inteligencję wprost do uzasadnienia.
Co dokładnie napisał Stefan Batory i gdzie to stoi
Jedyne publiczne oświadczenie w tej sprawie to wpis Stefana Batorego na LinkedInie. Pod adresem booksy.com/press osobnego komunikatu nie ma, bo ten adres przekierowuje na konsumencką stronę do zamawiania wizyt u fryzjera.
Wpis ma dwie warstwy. Na górze kilka zdań od samego Batorego, pod nimi wklejona wiadomość, którą wcześniej dostał zespół. Kluczowe zdanie brzmi w tłumaczeniu tak: podjęliśmy decyzję o zmniejszeniu organizacji Booksy o mniej więcej dwadzieścia procent. Przekłada się to na około dwieście stanowisk objętych zmianą w każdym obszarze działalności i na każdym rynku.
Powody są w jednym miejscu, w formie wyliczenia. Firma pogłębia skupienie na kluczowych rynkach i zwiększa inwestycje w narzędzia samoobsługowe. Przyspiesza też to, jak dostosowuje się do zmiany przynoszonej przez AI. Osobne zdanie mówi o wdrażaniu nowych sposobów pracy i rozwiązań opartych na AI, które mają lepiej obsłużyć klientów. Batory dodaje od siebie, że wizja firmy w podejściu AI-first wymaga trudnych decyzji o strukturze już teraz.
Z liczb w oryginale są jeszcze dwie: ponad 346 tysięcy usługodawców z branży beauty i wellness oraz ponad 50 krajów. Cała operacja ma pozwolić przygotować plan na 2027 rok.
Ile osób naprawdę traci pracę w Booksy
Firma nie podała dokładnej liczby osób, które ostatecznie stracą pracę. Oryginał mówi o dwustu impacted roles, czyli o stanowiskach objętych zmianą. Polskie relacje zamieniły to na dwieście osób, które tracą pracę, i taka zamiana bywa trafna, ale nie musi.
Mamy w archiwum przykład, który pokazuje różnicę na konkrecie. Gdy w sierpniu CD Projekt redukował zespół projektu Sirius, zmiana objęła osiemnaście osób. Dziewięć z nich straciło pracę, a dziewięć dostało zaproszenie do rekrutacji wewnętrznej na inne projekty studia. Gdyby ktoś policzył tam wyłącznie stanowiska objęte zmianą, wyszłoby dwa razy więcej zwolnień, niż było naprawdę.
O Booksy tego nie wiemy w żadną stronę, bo oświadczenie nie opisuje ewentualnych przesunięć wewnętrznych. Batory pisze tylko, że proces będzie różny w zależności od lokalizacji i zespołu.
Samego zatrudnienia sprzed zmiany oświadczenie nie podaje w ogóle. Każda krążąca w relacjach liczba całkowitej załogi pochodzi z dzielenia dwustu przez dwadzieścia procent, a nie od firmy. Na końcu wpisu jest zresztą przypis, że z opublikowanej wersji wiadomości usunięto szczegóły dotyczące wewnętrznej logistyki. Firma sama zaznacza więc, że to, co pokazała, jest niepełne.
Czy AI zabiera pracę, skoro firmy zaczęły tak mówić
Oświadczenie nie potwierdza, że sztuczna inteligencja zastąpiła którekolwiek z tych dwustu stanowisk. Nie stawia takiej tezy i nie próbuje jej uzasadniać.
Wyliczenie z oryginału ma trzy punkty i AI jest w nim tylko jednym z nich, obok skupienia na kluczowych rynkach i inwestycji w narzędzia samoobsługowe. Osobne zdanie mówi o wdrażaniu rozwiązań opartych na AI, które mają lepiej obsłużyć klientów. Jak te działania łączą się z konkretnymi stanowiskami, dokument nie wyjaśnia. Nie pada w nim też nazwa żadnej technologii.
Dla pracownika, który właśnie stracił pracę, ta niedopowiedzianość nie ma znaczenia praktycznego. Ma znaczenie dla wszystkich pozostałych, bo od tego zależy, czy branża czyta w komunikacie opis mechanizmu, czy wygodne słowo. Przenoszenie obsługi do samoobsługi zmniejsza zapotrzebowanie na ludzi w tej obsłudze. Dzieje się tak niezależnie od tego, czy w środku siedzi model językowy, czy zwykły formularz z bazą danych. Firmy technologiczne robiły to długo przed rokiem 2023 i nazywały wtedy skalowaniem.
Osobno stoi to, co dzieje się z takim zdaniem po wyjściu z firmy. W ciągu jednego wieczoru “przyspieszamy dostosowanie do zmiany przynoszonej przez AI” stało się nagłówkiem o sztucznej inteligencji zabierającej etaty w polskim gigancie. Oświadczenie skrócono do najbardziej dramatycznej możliwej interpretacji. Potem powielono je w tej postaci w kilkunastu serwisach.
Pierwsza Misja AI · Kodożercy
Rozumiesz zagrożenia AI, gdy rozumiesz jak naprawdę działa.
Kurs Pierwsza Misja AI ma osobną lekcję o ciemnej stronie AI: halucynacje, deepfakes, manipulacja. Zanim zaczniesz się bać, zacznij rozumieć.
Poznaj pełny program →

Uber redukował organizację i o sztucznej inteligencji nie wspomniał ani razu
Przez ostatni miesiąc opisywaliśmy trzy inne redukcje i żadna z nich nie została uzasadniona sztuczną inteligencją. Zestawienie wychodzi ciekawiej, niż można się spodziewać po nagłówkach.
Na początku września Uber ogłosił cięcie około dziesięciu procent zatrudnienia i opisał to jako spłaszczenie struktury zarządczej. W liście prezesa do pracowników słowo o sztucznej inteligencji nie padło ani razu. To właśnie ta operacja sięgnęła najgłębiej w warstwę menedżerską. Tydzień później krakowskie biuro Ubera trafiło do polskich mediów przez relacje pracowników. Oficjalne oświadczenie mówiło tam o uproszczeniu struktury i aktualizacji polityki lokalizacji stanowisk. CD Projekt w sierpniu tłumaczył redukcję zmianą zakresu projektu.
Układ wychodzi z tego odwrotny do potocznego wrażenia. Firma, która najmocniej ścięła szczeble zarządzania, o AI milczała. Firma, która mówi o AI najgłośniej, podała w uzasadnieniu najmniej konkretów o zastępowaniu ludzi technologią. Porównanie pokazuje więc przede wszystkim, że firmy opisują restrukturyzacje różnym językiem. Jak dużą rolę sztuczna inteligencja odegrała w decyzji Booksy, nie da się z tych dokumentów ustalić.
Szersze tło warto mieć pod ręką, żeby nie czytać tej sprawy jako wyjątku. Polskie usługi informatyczne miały w zeszłym roku 108,9 mld zł przychodów, a nakłady inwestycyjne stoją w miejscu od czterech lat. Rekordowe przychody i płaskie inwestycje chodzą w tej branży parą od dłuższego czasu.
Czego w oświadczeniu Booksy nie ma
Dokument nie podaje danych dla Polski, nazw zespołów, harmonogramu ani wyników finansowych. Każda z tych luk wyznacza granicę uczciwego pisania o sprawie.
Polska nie pada w tym tekście ani razu. Wpis mówi o wszystkich rynkach i o procesie zależnym od lokalizacji. Ile stanowisk objęto zmianą w Polsce, nie wiadomo. Żadna z polskich redakcji, które opisały sprawę w czwartek i piątek, nie podała tej liczby ani nie napisała, że o nią pytała.
Brakuje również nazw zespołów i obszarów. Sformułowanie “every business area” obejmuje dokładnie wszystko. Nie da się z niego wyczytać, czy cięcie dotknęło mocniej wsparcia klienta, sprzedaży czy działu technologii. Harmonogramu w oświadczeniu nie ma, warunków odejścia też, poza ogólnym zdaniem o wsparciu dla każdej osoby.
Zabrakło wreszcie choćby jednej liczby finansowej. Dokument milczy o przychodach, stratach i rentowności. Twierdzenia o kondycji firmy w którąkolwiek stronę nie mają w nim żadnego oparcia.
Najczęstsze pytania
Czy Booksy zwalnia w Polsce?
Oświadczenie Stefana Batorego mówi, że zmiana obejmuje wszystkie rynki, i nie wymienia żadnego kraju z nazwy. Booksy powstało w Polsce, więc polskich stanowisk zmiana najprawdopodobniej dotyczy. Żadnej liczby ani potwierdzenia dla samej Polski w publicznych źródłach jednak nie ma. Wpis zapowiada tylko, że proces będzie przebiegał różnie w zależności od lokalizacji i zespołu.
Czy sztuczna inteligencja rzeczywiście zastąpiła te stanowiska?
Z oświadczenia to nie wynika. Firma pisze o zwiększeniu inwestycji w narzędzia samoobsługowe i o szybszym dostosowaniu się do zmiany przynoszonej przez AI, a także o skupieniu na kluczowych rynkach. Zdania o przejęciu obowiązków konkretnych osób przez model językowy w dokumencie nie ma, więc nagłówki o AI zabierającej dwieście etatów idą dalej niż źródło, na które się powołują.
Podsumowanie
Booksy tnie około dwudziestu procent organizacji, czyli mniej więcej dwieście stanowisk we wszystkich obszarach i na wszystkich rynkach. Jedynym publicznym dokumentem w tej sprawie jest anglojęzyczny wpis Stefana Batorego z 10 września. Wymienione w nim powody to skupienie na kluczowych rynkach, inwestycje w narzędzia samoobsługowe i tempo dostosowania do zmiany przynoszonej przez AI. Zatrudnienia sprzed cięcia, danych o Polsce ani podziału dwustu stanowisk na zwolnienia i przesunięcia w dokumencie nie znajdziemy. Trzy inne redukcje, które opisywaliśmy w ostatnim miesiącu, obeszły się bez wzmianki o sztucznej inteligencji, a jedna z nich sięgnęła głębiej. Oświadczenie Booksy potwierdza tyle, że AI jest jednym z trzech elementów uzasadnienia. Przypisania tej technologii konkretnych zwolnień nie da się na nim oprzeć i kolejne komunikaty z polskiego rynku warto czytać z tą samą ostrożnością.
Newsletter · DevstockAcademy & Kodożercy
Bądź na bieżąco ze światem IT, AI i automatyzacji
Co wtorek: newsy z branży, praktyczne tipy i narzędzia które warto znać. Zero spamu.



