Apple ma cztery miesiące na przebudowanie okna, które od 2021 roku pyta użytkowników iPhone’a o zgodę na śledzenie w aplikacjach. Niemiecki urząd antymonopolowy zamknął właśnie postępowanie w tej sprawie i przyjął od firmy wiążące zobowiązania. Kary nie ma, jest natomiast zegar i stały nadzór: zobowiązania obowiązują siedem lat, a ich wykonania pilnuje niezależny powiernik. Z okien pokazywanych aplikacjom innych producentów mają zniknąć, jak to nazwał urząd, zniechęcające symbole i sformułowania. Dla każdego, kto wydaje aplikację utrzymywaną z reklam, zmiana dotyczy miejsca, które decyduje o tym, ile osób w ogóle się na śledzenie zgadza.
Co dokładnie Apple ma zmienić w oknie zgody na śledzenie w aplikacjach
Mechanizm nazywa się App Tracking Transparency, w skrócie ATT. Po polsku to przejrzystość śledzenia w aplikacjach, czyli dokładnie tyle, ile obiecuje nazwa. Od 2021 roku aplikacja na iPhonie musi zapytać o zgodę, zanim zacznie śledzić użytkownika w aplikacjach i na stronach należących do innych firm. Warto to doprecyzowanie zapamiętać, bo bywa gubione: łączenie danych w obrębie własnych aplikacji jednej firmy to inna sprawa. Reklama mobilna żyje właśnie z rozpoznawania między firmami, więc ten jeden ekran ustawił ekonomię całej branży.
Zobowiązania dotyczą wyglądu i języka tego ekranu. Urząd wymaga, żeby okna zgody pokazywane aplikacjom zewnętrznym były neutralne w treści, w języku i w układzie. Z ich obecnej wersji mają zniknąć zniechęcające symbole i sformułowania. Druga zmiana idzie w stronę wydawców. Dostaną większą swobodę łączenia pytań o zgodę, o ile zrobią to zrozumiale dla użytkownika.
Sam kierunek tych wymagań mówi, o co w sprawie chodziło. Przedmiotem sporu nie było to, czy pytać o zgodę, tylko sposób, w jaki pytanie jest zadane. Zobowiązania nie zawierają przy tym ustalenia, że Apple naruszył prawo, i tego rozróżnienia trzeba się trzymać. Prezes urzędu Andreas Mundt ujął cel tak, że nowe okna mają lepiej umożliwiać użytkownikom świadomą decyzję o wykorzystaniu ich danych.
Zobowiązanie zamiast kary, czyli cztery miesiące i siedem lat pod nadzorem
Tę część decyzji najłatwiej przekręcić. Apple nie płaci kary, a mimo to wychodzi z postępowania z twardym harmonogramem.
Na czym urząd oparł tę decyzję
Podstawą jest § 19a niemieckiej ustawy o konkurencji oraz art. 102 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Pierwszy przepis to niemiecki wynalazek regulacyjny, który pozwala urzędowi wziąć pod szczególny nadzór firmy uznane za ważne dla konkurencji ponad pojedynczymi rynkami. Apple trafił do tej kategorii w kwietniu 2023 roku. Te dwie rzeczy warto czytać razem, bo taki status upraszcza urzędowi drogę: nie musi zaczynać od dowodzenia pozycji dominującej na konkretnym rynku.
Dlaczego to nie jest przegrana Apple
Postępowanie zakończyło się przyjęciem zobowiązań, a nie wyrokiem. Firma dostała cztery miesiące od doręczenia decyzji na wdrożenie zmian i siedem lat obowiązywania zobowiązań. Doszedł do tego powiernik, który sprawdza, czy obietnica zamieniła się w kod. Samo ATT zostaje w mocy. Zgoda nadal będzie potrzebna, a użytkownik nadal będzie mógł odmówić. Zmienia się to, jak wygląda i brzmi moment, w którym o tę zgodę się pyta. Więcej o decyzji i o samych zobowiązaniach urząd napisał w komunikacie.
Nie kara, tylko zobowiązanie z zegarem. Ten schemat będzie wracał
Ta sprawa jest dobrym wzorem na to, jak w Europie kończą się postępowania wobec największych platform. Warto go rozpoznawać, bo powtórzy się jeszcze wiele razy. Regulator nie wygrywa procesu, tylko wynegocjowuje zmianę w produkcie, dokłada do niej termin i zostawia kogoś, kto pilnuje wykonania. Firma unika kary i rozgłosu wokół przegranej, urząd dostaje realną zmianę szybciej niż sądową drogą.
Drugi model to ten głośniejszy, z liczbą w tytule. Rok wcześniej AliExpress dostał od Komisji Europejskiej karę 550 milionów euro, co pokazuje, jak wygląda alternatywa dla ugody. Trzeci wariant to postępowanie w toku, jak w sprawie ustawień kont dzieci na TikToku, gdzie zarzuty są, a rozstrzygnięcia jeszcze nie ma.
Te trzy sprawy trzeba jednak od siebie odróżniać, bo działają na innych przepisach. Dwie ostatnie to akt o usługach cyfrowych, czyli prawo o obowiązkach platform wobec użytkowników. Dzisiejsza decyzja to prawo konkurencji, gdzie pytanie brzmi inaczej: czy silniejszy gracz nie ustawił reguł tak, żeby utrudnić życie słabszym. Ten sam produkt może więc trafić pod oba reżimy naraz i z każdego wyjść z inną listą zadań.
Co to zmienia dla polskich wydawców aplikacji
Polski rynek reklamy mobilnej pracuje od 2021 roku na współczynnikach zgody, które wycisnął ten jeden ekran. Studia wydające gry na iOS, aplikacje serwisów informacyjnych, aplikacje handlowe: każdy taki wydawca ma w modelu przychodowym własny współczynnik zgód. Nasza teza jest taka, że wysokość tych współczynników ukształtował w dużej mierze wygląd okna ATT. Jeżeli okno przestanie zniechęcać, ta liczba się rusza.
W którą stronę i o ile, tego nikt dziś nie wie i nie ma sensu udawać inaczej. Urząd nie opublikował żadnej prognozy, Apple też nie, a ostateczny wygląd nowych okien nie jest jeszcze znany. Można ostrożnie założyć, że kierunek zmiany jest dla wydawców korzystny, skoro usunięcie zniechęcającego akcentu było w ogóle przedmiotem zobowiązania. Ani kierunku, ani skali nie da się jednak dziś przesądzić, a komunikat urzędu nie podaje w tej sprawie żadnych danych ani prognoz.
Jest jeszcze druga rzecz, mniej oczywista. Swoboda łączenia pytań o zgodę oznacza, że wydawca może próbować zadać jedno sensowne pytanie zamiast dwóch odrębnych, systemowego i własnego. Kto ma dziś w aplikacji dwa ekrany zgody pod rząd, ten wie, ile osób odpada na drugim.
Warto też liczyć się z tym, że skutek nie rozłoży się równo. Aplikacja, z której ktoś korzysta codziennie i której ufa, staje przy pytaniu o zgodę w innej pozycji niż gra pobrana na jeden wieczór. Nasze przypuszczenie jest takie, że neutralne okno da więcej tym pierwszym, bo tam bariera bywa kwestią tonu, a nie zaufania. To hipoteza do sprawdzenia na własnych danych, nie ustalenie.
Z tego bierze się konsekwencja, która wydaje nam się dla rynku najciekawsza. Dotąd wydawcy mieli wspólne wytłumaczenie niskich zgód i był nim jeden systemowy ekran. Jeśli ten ekran przestanie zniechęcać, wytłumaczenie robi się słabsze, a o wyniku zacznie decydować bardziej sama aplikacja i jej relacja z użytkownikiem. To nasza prognoza, nie ustalenie urzędu.
Pierwsza Misja AI · Kodożercy
Pierwszy raz z AI? Zaczynasz od zera.
Pierwsza Misja AI to kurs dla osób bez technicznego backgroundu. Zero kodu, zero żargonu. Dowiesz się jak działa AI, jak promptować i jak korzystać z niej w pracy.
Wejdź na pokład →

Jak wyłączyć śledzenie w aplikacjach na iPhonie
Niezależnie od tego, jak okno będzie wyglądać po zmianie, decyzję można podjąć raz dla całego telefonu. Ścieżka prowadzi przez Ustawienia, dalej Prywatność i ochrona, a tam Śledzenie. Jest tam jeden przełącznik, opisany przez Apple jako zezwolenie aplikacjom na wysyłanie żądań śledzenia. Po jego wyłączeniu okno przestaje się pokazywać, a zgodnie z instrukcją producenta każda aplikacja, która o zgodę poprosi przy wyłączonym ustawieniu, jest traktowana tak, jakby użytkownik odmówił.
Ten sam ekran pokazuje listę aplikacji, które o zgodę już pytały, wraz z odpowiedzią. Zgodę można tam odebrać pojedynczo, bez ruszania ustawienia globalnego. Jeżeli ktoś kliknął kiedyś zgodę odruchowo, to jest miejsce, żeby to naprawić. Apple wymienia też sytuacje, w których tego przełącznika nie da się włączyć. Dotyczy to kont dziecięcych i użytkowników poniżej osiemnastu lat według roku urodzenia. Na liście są też konta zarządzane przez szkołę albo firmę, urządzenia z profilem ograniczającym śledzenie oraz konta Apple założone w ostatnich dniach.
Warto wiedzieć, czego ten przełącznik nie robi, bo tu rodzi się najwięcej nieporozumień. Nie wyłącza reklam i nie ukrywa aktywności przed aplikacją, w której użytkownik siedzi. Ogranicza łączenie zachowania z różnych aplikacji i stron w jeden profil. Sklep, w którym ktoś oglądał buty, nadal o tym wie. Zmienia się to, kto jeszcze może się o tym dowiedzieć.
Najczęstsze pytania
Czy zmiany w oknie zgody dotrą do Polski?
Nikt tego nie ogłosił. Decyzja jest niemiecka i wiąże Apple w postępowaniu prowadzonym przez niemiecki urząd. W komunikacie pojawia się jedno zdanie o szerszym zasięgu: przyjęte rozwiązanie może wpłynąć na przyszły kształt ATT w innych państwach Unii poprzez dialog w ramach Europejskiej Sieci Konkurencji. To jest opisana możliwość, a nie zapowiedź ani harmonogram. Polski użytkownik dowie się o zmianie wtedy, gdy zobaczy inne okno w telefonie.
Czy to koniec reklamowego śledzenia w aplikacjach?
Nie, i nie taki był cel tego postępowania. Wymóg zgody zostaje, mechanizm ATT działa dalej, a odmowa nadal blokuje śledzenie użytkownika w aplikacjach i na stronach innych firm. Zmianie podlega sposób zadania pytania, a nie prawo do odmowy.
Co warto zrobić w ciągu tych czterech miesięcy
Kto wydaje aplikację na iOS, ma teraz wąskie okno na przygotowanie się do zmiany, której dokładnego kształtu jeszcze nie zna. Pierwszy krok jest tani i najbardziej opłacalny: zapisać dzisiejszy współczynnik zgód w aplikacji jako punkt odniesienia. Bez tej liczby nie da się później stwierdzić, czy nowe okno cokolwiek zmieniło, a pokusa przypisania sobie zasługi albo winy będzie duża.
Drugi krok to przegląd własnych ekranów zgody. Jeżeli aplikacja pyta osobno o zgodę systemową i osobno o swoją, warto już teraz policzyć, ilu ludzi ubywa między jednym pytaniem a drugim. Nowe reguły otwierają możliwość połączenia tych pytań, więc dobrze wiedzieć, co jest do ugrania.
Czego natomiast nie warto robić, to przepisywać ścieżki zgody dzisiaj, na podstawie komunikatu prasowego. Ostateczne brzmienie okien poznamy z systemu, nie z decyzji urzędu, a termin czterech miesięcy liczy się od doręczenia decyzji, którego data nie jest publiczna.
Podsumowanie
Niemiecki urząd antymonopolowy zamknął sprawę okna zgody bez kary. Apple przyjął wiążące zobowiązania na siedem lat, z czteromiesięcznym terminem wdrożenia i niezależnym powiernikiem w roli nadzoru. Z okien pokazywanych aplikacjom zewnętrznym mają zniknąć zniechęcające symbole i sformułowania, a wydawcy zyskają swobodę łączenia pytań o zgodę. Mechanizm ATT zostaje, więc to nie koniec śledzenia reklamowego, tylko korekta sposobu, w jaki pyta się o na nie zgodę. Dla polskich wydawców aplikacji najrozsądniejszym ruchem jest teraz zmierzenie własnego współczynnika zgód, bo bez punktu odniesienia skutków zmiany nie da się ocenić. Schemat rozstrzygnięcia wart jest zapamiętania osobno: coraz częściej nie kara, tylko zobowiązanie z zegarem i powiernikiem.
Newsletter · DevstockAcademy & Kodożercy
Bądź na bieżąco ze światem IT, AI i automatyzacji
Co wtorek: newsy z branży, praktyczne tipy i narzędzia które warto znać. Zero spamu.




