Największe firmy technologiczne świata wydają na sztuczną inteligencję sumy, przy których budżety niejednego państwa wyglądają skromnie. Problem w tym, że spora część tych pieniędzy nie pojawia się tam, gdzie inwestor spodziewałby się jej szukać, czyli w rubryce z długami. Świeża analiza pokazała, że u pięciu amerykańskich gigantów ten ukryty dług AI urósł do 1,65 biliona dolarów. To nie jest kreatywna księgowość rodem z afery, tylko coś znacznie ciekawszego: legalny sposób, w jaki cały ten boom jest finansowany, i pytanie, co się stanie, jeśli zawiedzie.
Na czym polega ukryty dług AI
Zacznijmy od tego, że słowo “ukryty” nie oznacza tu oszustwa. Chodzi o zobowiązania, które firma na siebie wzięła, ale które nie liczą się jako klasyczny kredyt w jej bilansie. Najprościej wyjaśnić to na przykładzie z życia. Kupując samochód na kredyt, masz dług jak wół, widoczny dla każdego. Biorąc identyczne auto w wieloletni abonament czy leasing, płacisz co miesiąc podobne pieniądze, ale w papierach nie wygląda to jak klasyczny kredyt. Zobowiązanie jest równie realne, tylko zapisane w inny sposób.
Dokładnie tak działa to przy sztucznej inteligencji, tylko na niewyobrażalną skalę. Zamiast pożyczać wprost, giganci podpisują wieloletnie umowy na dzierżawę centrów danych, procesory graficzne i serwery. Zobowiązali się zapłacić astronomiczne kwoty, które mogą być opisane w notach do sprawozdania, ale nie liczą się jako klasyczny dług w podstawowym bilansie. Dzięki temu zadłużenie widoczne na pierwszy rzut oka jest niższe, a analitycy wskazują, że jednym z motywów takiego układania finansów bywa ochrona ratingu kredytowego.
Skąd wzięło się 1,65 biliona dolarów
Do tej liczby doszli analitycy dziennika Nikkei, którzy prześwietlili sprawozdania finansowe Alphabetu, Microsoftu, Amazona, Meta i Oracle. Ich kontraktowe zobowiązania związane z AI urosły ośmiokrotnie w ciągu zaledwie czterech lat. Dla porównania warto zapamiętać jedno zestawienie: te ukryte zobowiązania są już większe niż cały klasyczny dług tej piątki widoczny w bilansach, który sięga 1,35 biliona dolarów.
Osobny wątek to przenoszenie długu na zewnątrz. Według szacunków analityków część finansowania centrów danych trafia do spółek celowych, czyli osobnych podmiotów tworzonych pod konkretną inwestycję. Kredyt formalnie ląduje u nich, a nie u samego technologicznego giganta, dla którego ta infrastruktura ma potem pracować. W ten sposób poza głównymi bilansami znalazło się już około 120 miliardów dolarów, a najwięcej, jakieś 66 miliardów, przypisuje się Oracle.
Dlaczego akurat Oracle spędza sen z powiek
Wśród całej piątki to właśnie Oracle analitycy wskazują jako najbardziej narażone. Firma mocno postawiła na wynajem mocy obliczeniowej i rozbudowę infrastruktury, a analitycy prognozują u niej ujemne wolne przepływy pieniężne jeszcze przez kilka lat. Innymi słowy, po opłaceniu bieżącej działalności i ogromnych inwestycji gotówki będzie jej ubywać, w zakładzie o to, że popyt na AI dowiezie zyski później. To stawka na przyszłość, nie pewnik.
Pierwsza Misja AI · Kodożercy
Pierwszy raz z AI? Zaczynasz od zera.
Pierwsza Misja AI to kurs dla osób bez technicznego backgroundu. Zero kodu, zero żargonu. Dowiesz się, jak naprawdę działa AI, jak promptować i jak korzystać z niej w pracy.
Wejdź na pokład →

Dlaczego to powinno obchodzić także nas
Można machnąć ręką, że to zmartwienie amerykańskich inwestorów i kilku spółek z Doliny Krzemowej. Tyle że gospodarka tak nie działa. Akcje tej piątki ciągną w górę największe indeksy giełdowe, a te siedzą w funduszach emerytalnych i inwestycyjnych na całym świecie, także w polskich. Jeśli rynek nagle uzna, że boom AI był finansowany na wyrost, korekta nie zatrzyma się na granicy Stanów.
Jest też bliższy wątek. Ten sam głód mocy obliczeniowej napędza boom na centra danych w Polsce, o którym pisaliśmy niedawno. Cała ta infrastruktura powstaje w założeniu, że zapotrzebowanie na AI będzie tylko rosło. Historia techno-boomów uczy jednak, że proste linie w górę mają brzydki zwyczaj się załamywać, a rachunek zostaje wtedy do zapłacenia niezależnie od tego, w której rubryce go schowano.
Czy to znaczy, że szykuje się krach?
Niekoniecznie, i warto tu zachować spokój. Sam fakt, że firma finansuje inwestycje leasingiem czy przez spółki celowe, nie jest niczym patologicznym. To legalne, powszechnie stosowane w całej gospodarce sposoby finansowania inwestycji. Dopóki sztuczna inteligencja realnie zarabia i popyt rośnie, te zobowiązania są po prostu paliwem szybkiego rozwoju. Ryzyko pojawia się w jednym scenariuszu: gdyby przychody z AI okazały się mniejsze, niż zakładano przy podpisywaniu wieloletnich umów. Wtedy trzeba płacić za moc, która się nie zwraca. Nikt nie wie, czy tak się stanie, ale skala tych 1,65 biliona sprawia, że warto trzymać rękę na pulsie.
Podsumowanie
Za błyskawicznym rozwojem sztucznej inteligencji stoi finansowa konstrukcja, której nie widać na pierwszy rzut oka. Pięć amerykańskich gigantów nabrało na AI zobowiązań wartych 1,65 biliona dolarów, głównie przez wieloletnie umowy na centra danych, procesory i serwery, które nie liczą się jako klasyczny dług. To większa kwota niż całe ich oficjalne zadłużenie. Dopóki AI zarabia, wszystko się spina, a taki sposób finansowania jest legalny i powszechny. Kłopot zacznie się dopiero wtedy, gdy popyt nie dorówna obietnicom. Technologiczny boom i giełda, na której trzymamy oszczędności, są dziś połączone mocniej, niż się wydaje.
Newsletter · DevstockAcademy & Kodożercy
Bądź na bieżąco ze światem IT, AI i automatyzacji
Co wtorek: newsy z branży, praktyczne tipy i narzędzia które warto znać. Zero spamu.



