Jeszcze rok temu pomysł, że klasyczna powieść Marka Twaina może mieszkać w zwykłej żarówce świecącej nad twoim stołem, brzmiał jak żart z hackerskiej konferencji. Dziś jest natomiast dokumentem warsztatowym, w który warto wczytać się uważnie. Hardware hacker Richard “Rick” Osgood opublikował 15 czerwca 2026 roku wpis “Banned Book Library”, w którym pokazuje, jak rozkręcił zwykłą smart żarówkę LED i zmieścił w jej pamięci flash małą biblioteczkę klasycznej literatury anglojęzycznej. W środku siedzą “Przygody Hucka Finna”, “Zew krwi” i “Zakochane kobiety” – cztery tytuły, wszystkie z public domain. Po modyfikacji żarówka nadal świeci normalnie i dyskretnie steruje temperaturą barwową. W tle uruchamia natomiast własną sieć wi-fi z portalem, na którym serwuje teksty komuś, kto się podłączy.
Jak zbudowana jest biblioteka w żarówce – sprzęt i firmware
Sprzęt, na którym pracuje Osgood, to konkretnie smart żarówka IoTorero od chińskiego Athom.tech. Producent sprzedaje ją z preinstalowanym systemem Tasmota, więc dla osób z sceny maker jest naturalnym wyborem. W środku siedzi procesor ESP32-C3 i 4 megabajty pamięci flash. To bardzo mało jak na komputer, ale całkiem sporo jak na żarówkę, której jedynym zadaniem powinno być wpuszczanie do salonu ciepłego światła.
Modyfikacja firmware ESP32 krok po kroku
Osgood zaczyna od tego, co w tym świecie jest standardem – wylutowuje cztery piny, podpina UART (linie TX, RX, GND oraz dodatkowy IO9) i za pomocą narzędzia esptool zrzuca fabryczny obraz pamięci. Następnie pisze własne firmware w ESP-IDF z komponentami Arduino. Najciekawszy moment to przerysowanie tabeli partycji – domyślne 320 kilobajtów przestrzeni na dane rozciąga do 2 megabajtów. Reszta flasha zostaje na system. W tych dwóch megabajtach mieści się “kilka” niewielkich ebooków w formacie HTML, jak pisze sam autor. Osgood nie podaje pełnego stosu jako “ile dokładnie”, lecz zostawia w repozytorium gotowy katalog library/data/html/books, do którego użytkownik wgrywa swoje pliki.
Żarówka jako mały serwer Wi-Fi z captive portalem
Druga część projektu to interfejs. Zmodyfikowana żarówka uruchamia własną sieć Wi-Fi i serwuje captive portal – czyli ten sam mechanizm, który widzisz w hotelu, kiedy telefon sam otwiera ci stronę logowania. W tym wypadku otwiera natomiast prostą stronę z listą tytułów do pobrania. Co istotne dla całej koncepcji, sama lampa nadal świeci. Admin panel pozwala ustawić ciepło światła, dlatego z zewnątrz nic nie zdradza, że w środku siedzi mała książnica.
Jakie książki kryje biblioteka w żarówce Osgooda
Osgood na potrzeby demo wgrywa cztery tytuły, wszystkie z public domain. “Zew krwi” Jacka Londona, “Przygody Hucka Finna” i “Przygody Tomka Sawyera” Marka Twaina oraz “Zakochane kobiety” D.H. Lawrence’a. Z perspektywy prawa autorskiego to wybór bezpieczny, ponieważ żadna z tych pozycji nie jest dziś chroniona. Z perspektywy symboliki to natomiast wybór celowy. Te konkretne klasyki bywają wskazywane jako spornie obecne na półkach szkolnych w USA, choć skala i mechanizm “banowania” są w społeczności dyskusyjne (do tego wątku wracamy poniżej). Osgood nie pisze tego wprost, lecz inspiracje, którymi otwiera post – opowiadanie Bena Browna “Library” oraz “Unauthorized Bread” Cory’ego Doctorowa – jasno ustawiają temat domowej, prywatnej książnicy jako pomysłu politycznego.
Czy banowanie książek w USA naprawdę oznacza zakaz czytania
W wątku na Hacker News pojawia się jednak ważna ramka, która powinna trafić też do polskiej dyskusji. Część komentujących zauważa, że anglojęzyczne “banned” zniekształca obraz. W Stanach nie chodzi o to, że za posiadanie “Hucka Finna” w domu kogokolwiek zatrzymuje policja. Chodzi o decyzje kuratoriów szkolnych i rad bibliotecznych w konkretnych dzielnicach – książki znikają z półek dla dzieci, ale wciąż są legalnie sprzedawane przez Amazon i dostępne w bibliotekach publicznych dla dorosłych. Jeden z komentarzy z HN brzmi wprost: “nikt nie jest aresztowany za posiadanie tej książki, Amazon nie ma zakazu sprzedaży” (tłumaczenie własne). Z drugiej strony obrońcy projektu Osgooda przypominają o perspektywie nastoletniego ucznia. Nie ma on własnej karty kredytowej ani rodzicielskiego przyzwolenia. Dlatego “książka, którą można kupić na Amazonie” i “książka, którą można po prostu przeczytać” to dwie różne rzeczy. Pomiędzy tymi dwoma stanowiskami nie ma łatwego rozstrzygnięcia.
Co biblioteka w żarówce mówi polskiemu czytelnikowi o prywatności
Polski kontekst jest naturalnie inny. W szkolnych bibliotekach w Polsce nie toczy się dziś równoległa fala usuwania klasyków na tę skalę. Projekt Osgooda dotyka jednak tematu, który dla polskiego czytelnika pozostaje istotny – granicy między prywatnym czytaniem a śladem, jaki to czytanie zostawia. Ebook wczytany na koncie chmurowym zwykle przechodzi przez serwer dostawcy i zostawia tam metadane. Z kolei plik PDF otwarty w czytniku z zalogowanego konta firmowego potrafi raportować telemetrię. Lokalna lampa z biblioteczką po prostu nie ma takiej warstwy. Ten sam impuls, który w ostatnim tygodniu pcha Brukselę do rozmowy o suwerenności cyfrowej, schodzi tu na zupełnie codzienny poziom – kontroli nad tym, co czytamy i komu zostawiamy za to ślad.
Drugi wątek, w którym projekt Osgooda jest dla polskiej sceny ważny, to przypomnienie, jak mocno scena maker zmieniła się w ostatniej dekadzie. Procesor ESP32-C3 jest dostępny w polskich sklepach hobbystycznych typu Botland albo Nettigo, podobnie jak smart żarówki z ESP32 w środku. To progi finansowe, przy których eksperyment z własnym firmware jest dostępny dla każdego, kto skończył podstawówkę. Z kolei dokumentacja Espressif, ESP-IDF i Tasmoty są po angielsku, ale polska społeczność maker tłumaczy je od lat na licznych blogach i forach. Praktycznie żaden z tych kroków nie wymaga dziś laboratorium ani drogiego sprzętu.
Czy biblioteka w żarówce ma sens praktyczny, czy jest tylko symbolem
Trzeba przyznać natomiast jedno – jako codzienny czytnik książek żarówka ma swoje granice. Telefon z Androidem, podłączony do sieci wi-fi bez internetu, automatycznie rozłącza się po kilkudziesięciu sekundach. Każdy, kto kiedyś próbował korzystać z mediów hotelowych w trybie offline, zna ten ból. Z kolei iPhone radzi sobie lepiej, ale wymaga ręcznego potwierdzenia, że “tak, chcę zostać w tej sieci bez internetu”. Dla większości ludzi to bariera, która powoduje, że projekt zostaje gadżetem do pokazania znajomym, a nie codziennym czytnikiem. Sam Osgood zresztą nie udaje, że właśnie wymyślił nowy Kindle.
Jako koncepcja żarówka jest natomiast demonstracją zasady. Najtańsza smart żarówka albo wtyczka, która nikomu nie kojarzy się z komputerem, potrafi dziś przechowywać dane. Podobnie zachowuje się router, timer ogrodowy oraz większość drobnej elektroniki ze sklepu hobbystycznego – w każdym z nich siedzi tyle flasha, że spokojnie zmieści się tam dłuższa antologia tekstów. Granica nie jest więc techniczna. Jest natomiast kulturowa, prawna i polityczna. To są właśnie te granice, których projekt Osgooda dotyka pod ciepłym światłem żarówki.
Pierwsza Misja AI · Kodożercy
AI bez technikaliów – kurs i certyfikat
Pierwsza Misja AI to kurs Kodożerców dla absolutnych początkujących. Sci-fi fabuła, gamifikacja, prawdziwy GPT-4 w ćwiczeniach, certyfikat na koniec.
Zacznij Pierwszą Misję →

Podsumowanie
Biblioteka w żarówce nie jest zapowiedzią nowej platformy czytelniczej i nikt rozsądny tak jej nie traktuje. Cztery megabajty pamięci flash w przeciętnej smart żarówce wystarczają jednak, żeby zmieścić “Zew krwi”, “Hucka Finna” i “Zakochane kobiety”, a lampa nadal świeci jak dotąd. Z tej demonstracji wyrasta raczej refleksja o tym, jak mocno zmieniła się definicja drobnej elektroniki w naszych domach. Im więcej urządzeń z chmurową telemetrią wpuszczamy między ścianami, tym mniej oczywiste staje się prywatne czytanie bez cyfrowego śladu. Projekt Ricka Osgooda jest pod tym względem mały gabarytowo, ale spory znaczeniowo. Akurat tak duży, jak duże są dziś dyskusje o tym, gdzie kończy się prywatność użytkownika, a gdzie zaczyna polityka właściciela półki.
Newsletter · DevstockAcademy & Kodożercy
Bądź na bieżąco ze światem IT, AI i automatyzacji
Co wtorek: newsy z branży, praktyczne tipy i narzędzia które warto znać. Zero spamu.



