Podłączasz nowy monitor do komputera, spodziewasz się co najwyżej sterownika, a po minucie Windows sam dogrywa aplikację, na którą nigdy się nie zgodziłeś. Dokładnie to spotyka właścicieli części monitorów LG. Sprzęt, za który zapłaciłeś, cichaczem instaluje program, którego głównym widocznym zajęciem jest wyświetlanie reklam. To drobiazg, który mówi coś niepokojącego o tym, czym staje się dziś zwykły monitor.
Co się właściwie dzieje
Mechanizm jest zaskakująco bezczelny w swojej prostocie. Po wpięciu monitora LG do komputera z Windowsem system w ciągu mniej więcej minuty sam pobiera i instaluje aplikację powiązaną z monitorem. Bez okienka, bez pytania o zgodę, bez jednego kliknięcia z twojej strony.
Problem w tym, do czego ten program potem służy. Zamiast po prostu zarządzać ustawieniami ekranu, regularnie wyświetla reklamę płatnej subskrypcji antywirusa McAfee, zachęcając do darmowego okresu próbnego. W testach, w których komputer uruchamiano ponownie kilkadziesiąt razy, reklama wyskoczyła przy niemal każdym starcie. Sama aplikacja jest dostępna w sklepie Microsoftu, a jej instalator Windows pobiera automatycznie, więc z pozoru wygląda niewinnie.
Dlaczego to nie jest drobiazg
Łatwo machnąć ręką, bo przecież jedna reklama nikogo nie zabije. Kłopot leży głębiej, w uprawnieniach i w precedensie.
Ta aplikacja przy instalacji deklaruje dostęp do wszystkich zasobów systemowych i do połączenia z internetem. To bardzo szeroki zakres jak na program, który teoretycznie ma tylko poprawiać jasność ekranu. Jeden z producentów oprogramowania zabezpieczającego oznaczył ten instalator jako podejrzany. Nie chodzi więc o samą reklamę, tylko o zasadę: kupujesz fizyczny sprzęt, a on po cichu zamienia się w kanał marketingowy producenta, z dodatkiem, który deklaruje dostęp do całego systemu. To przypomina kierunek, w którym poszły smart telewizory: raz sprzedane, próbują potem zarabiać na właścicielu dalej. Szerzej o tym, jak technologia sięga dziś po nasze dane, pisaliśmy przy okazji ostrzeżenia szefa Microsoftu, że AI uczy się na tym, co mu dajesz.
Jak to sprawdzić i wyłączyć
Na szczęście nie jesteś wobec tego bezbronny i możesz posprzątać w kilka chwil. Otwórz w Windowsie ustawienia, wejdź w listę zainstalowanych aplikacji i poszukaj pozycji powiązanej z monitorem LG. Jeśli ją znajdziesz, po prostu ją odinstaluj.
Warto zrobić jeszcze jeden krok, żeby program nie wrócił przy kolejnym podłączeniu. W Windows 11 poszukaj opcji odpowiadającej za automatyczne pobieranie aplikacji producentów dla podłączanych urządzeń i, jeśli jest dostępna, wyłącz ją. Potem po ponownym podłączeniu monitora sprawdź, czy instalator nie wraca. Jeśli reklama zdążyła cię namówić na instalację antywirusa, sprawdź też, czy przy okazji nie dograło się nic więcej.
Pierwsza Misja AI · Kodożercy
AI bez technikaliów – kurs i certyfikat
Pierwsza Misja AI to kurs Kodożerców dla absolutnych początkujących. Sci-fi fabuła, gamifikacja, prawdziwy model AI w ćwiczeniach, certyfikat na koniec.
Zacznij Pierwszą Misję →

Podsumowanie
Historia z monitorami LG jest drobna, ale symboliczna. Podłączasz sprzęt, którego jedynym zadaniem powinno być wyświetlanie obrazu, a on po cichu dogrywa program serwujący reklamy i sięgający głęboko w system. Najbardziej boli nie sama reklama, tylko brak pytania o zgodę i szeroki dostęp, jaki taki dodatek sobie przyznaje. Na szczęście obrona jest prosta: odinstaluj aplikację powiązaną z monitorem i wyłącz automatyczne dogrywanie oprogramowania producentów. Prawdziwa lekcja jest jednak szersza. Bywa, że fizyczny sprzęt sprzedaje się raz, a potem próbuje zarabiać na właścicielu dalej. Warto o tym pamiętać nie tylko przy monitorze, ale przy każdym urządzeniu, które chwali się, że jest smart.
Newsletter · DevstockAcademy & Kodożercy
Bądź na bieżąco ze światem IT, AI i automatyzacji
Co wtorek: newsy z branży, praktyczne tipy i narzędzia które warto znać. Zero spamu.




