Po miesiącach deklaracji projekt dostał wreszcie twarde poparcie na papierze. Stały Komitet Rady Ministrów przyjął uchwałę o zaangażowaniu państwa w budowę gigafabryki sztucznej inteligencji i skierował ją do rządu, co 9 lipca 2026 roku potwierdził wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski. Na pierwszą fazę Polska deklaruje 100 milionów euro. Końcowe kroki formalne dopiero przed nami, ale to moment, w którym projekt przestaje być prezentacją na konferencji, a zaczyna być zobowiązaniem z konkretną kwotą. O samym wyścigu i o tym, czym gigafabryka różni się od zwykłego centrum danych, pisaliśmy szerzej, gdy Polska dopiero szykowała się do europejskiej rywalizacji o gigafabryki AI.
Co dokładnie przyjął Stały Komitet
Uchwała otwiera drogę do polskiego udziału w unijnym przetargu na jedną ze średnich gigafabryk AI. Kwoty rozłożono na etapy. W pierwszej fazie polski budżet gwarantuje zakup mocy obliczeniowej za około 100 milionów euro, w drugiej dochodzi kolejne około 400 milionów. To mniej więcej połowa publicznych zakupów, bo drugą połowę dokłada Unia. Razem wsparcie publiczne może sięgnąć miliarda euro, przy całkowitym koszcie inwestycji szacowanym na trzy miliardy.
Ważne zastrzeżenie dotyczy tego, skąd płynie reszta. Zgodnie z regułami konkursu środki publiczne, czyli budżety państw i pieniądze unijne razem, mogą pokryć tylko około 34 procent zakupów mocy. Całą resztę musi dołożyć kapitał prywatny. Państwo daje więc impuls i gwarancję, ale nie finansuje inwestycji z budżetu. To różnica, którą łatwo pominąć w nagłówkach mówiących o miliardzie.
Dlaczego to nie jest zwykła dotacja
Tu kryje się najciekawszy element całej konstrukcji. Unia i państwa członkowskie nie wypłacają pieniędzy na postawienie budynku ani na zakup samych kart. Zamiast tego zobowiązują się kupować gotową usługę obliczeniową przez pięć lat od uruchomienia każdej fazy.
To zmienia logikę całego przedsięwzięcia. Zamiast wręczyć wykonawcy czek na budowę, państwo mówi: postaw to na własne ryzyko, a my gwarantujemy, że przez sześćdziesiąt miesięcy będziemy kupować od ciebie moc. Dla inwestora prywatnego taka gwarancja odbioru bywa ważniejsza niż dotacja, bo daje przewidywalny przychód. Dla podatnika oznacza, że publiczne pieniądze idą za konkretnie dostarczoną usługą, nie za obietnicę.
W pierwszym etapie gwarantowane zakupy sięgają około 200 milionów euro, a po rozbudowie rosną w stronę 800 milionów. Cały ten mechanizm finansuje się mniej więcej po połowie: część bierze na siebie Unia, część kraje uczestniczące.
Dziesiątki tysięcy układów i zegar tykający do 2028
Polska celuje w kategorię średnią, oznaczaną jako LOT 1, jedną z czterech planowanych gigafabryk tej klasy. Wymagania sprzętowe i tak robią wrażenie. Start to co najmniej 25 tysięcy odpowiedników procesora H100, czyli układu, który wymagania konkursu przyjęły jako jednostkę odniesienia dla mocy. Po pełnej rozbudowie liczba rośnie do minimum 75 tysięcy takich układów.
Harmonogram jest napięty. Przetarg prowadzi unijna agencja EuroHPC i zgodnie z zapowiedziami ma ruszyć tuż po 20 lipca, a sam nabór potrwa około piętnastu tygodni. Umowy powinny zostać podpisane na początku 2027 roku, a usługi obliczeniowe mają ruszyć najpóźniej 1 lipca 2028 roku. Jak na infrastrukturę tej skali to termin, który nie zostawia miejsca na poślizgi.
Czego wciąż brakuje
Decyzja rządu to ważny krok, ale nie meta. W przetargu startują konsorcja firm, nie państwa bezpośrednio, więc polski projekt musi jeszcze zebrać prywatnych partnerów gotowych dołożyć swoją część i wziąć na siebie ryzyko operacyjne. Bez tego kapitału gwarancja zakupu usług wisi w próżni.
Otwarta pozostaje też geografia. Polska rozmawia z kilkoma krajami Unii o wspólnej inwestycji albo o dodatkowych ośrodkach spiętych światłowodem. Nie jest też przesądzona sama lokalizacja fabryki w kraju, bo nowe zasady konkursu mogą zmienić wcześniejsze plany. Innymi słowy: państwo zadeklarowało wkład i kierunek, a najtrudniejsza część, czyli domknięcie finansowania i konsorcjum, dopiero przed nami.
Pierwsza Misja AI · Kodożercy
AI bez technikaliów – kurs i certyfikat
Pierwsza Misja AI to kurs Kodożerców dla absolutnych początkujących. Sci-fi fabuła, gamifikacja, prawdziwy GPT-4 w ćwiczeniach, certyfikat na koniec. Zrozumiesz, dlaczego państwa biją się dziś o moc obliczeniową.
Zacznij Pierwszą Misję →

Podsumowanie
Polska po raz pierwszy poparła projekt gigafabryki AI twardą uchwałą i konkretną kwotą: 100 milionów euro na pierwszą fazę, docelowo do miliarda publicznego wsparcia. Sercem planu jest nietypowy mechanizm – państwo nie funduje budowy, tylko gwarantuje, że przez pięć lat będzie kupować gotową moc obliczeniową. To ma przyciągnąć prywatny kapitał, bez którego cały projekt się nie domknie. Sprzęt liczony w dziesiątkach tysięcy układów i termin startu usług do połowy 2028 roku pokazują skalę ambicji. Najtrudniejsze wciąż przed nami: znaleźć partnerów, dopiąć finansowanie i wygrać przetarg z silną konkurencją. Zielone światło Stałego Komitetu nie kończy więc sprawy. Ustawia ją dopiero na starcie.
Newsletter · DevstockAcademy & Kodożercy
Bądź na bieżąco ze światem IT, AI i automatyzacji
Co wtorek: newsy z branży, praktyczne tipy i narzędzia które warto znać. Zero spamu.



