Microsoft to największy inwestor OpenAI i przez lata jego najważniejszy sojusznik. Tym większe wrażenie robi to, co właśnie zaczął robić bez rozgłosu: zastępować technologię OpenAI własnymi modelami. Na pierwszy ogień poszły obrazy generowane w PowerPoincie i wyszukiwarce Bing, gdzie od teraz pracuje nie silnik OpenAI, lecz świeży model spod znaku Microsoftu. Dla użytkownika ta podmiana jest niewidoczna. Dla układu sił w świecie sztucznej inteligencji już niekoniecznie.
Obrazy w PowerPoincie generuje już inny silnik
Konkret jest prosty. Kiedy w PowerPoincie albo Bingu poprosisz o wygenerowanie ilustracji z opisu, robotę przejmuje teraz MAI-Image, nowy model obrazowy Microsoftu, a nie technologia OpenAI, która stała za tą funkcją wcześniej. Zmiana wchodzi też stopniowo do OneDrive. Z perspektywy osoby klikającej “wygeneruj obraz” nie zmienia się nic, bo interfejs zostaje ten sam. Pod spodem zmienia się jednak dostawca, a to w tej branży różnica fundamentalna.
Dlaczego Microsoft stawia na swoje
Powód numer jeden to pieniądze. Uruchamianie cudzego modelu na skalę całego pakietu Office kosztuje krocie, więc własny, tańszy silnik potrafi przynieść duże oszczędności. Szef działu AI w Microsofcie podaje, że jeden z ich modeli dostrojony dla firmy doradczej McKinsey okazał się około dziesięć razy tańszy od modelu GPT-5.5 od OpenAI. Przy takiej skali to nie kosmetyka, tylko realna pozycja w budżecie.
Drugi powód jest strategiczny. Opieranie kluczowych funkcji na jednym zewnętrznym dostawcy to ryzyko, które każdy duży gracz chce ograniczać. Własne modele AI Microsoftu, rozwijane pod marką MAI, dają firmie kartę przetargową i uniezależniają ją od zmian cen czy kierunku rozwoju partnera.
Jest i trzeci efekt, tym razem dla całego rynku. Kiedy Microsoft, Google i inni budują własne modele obok OpenAI, dostawców robi się więcej, a to zwykle oznacza presję na ceny. Dla firm i deweloperów to większy wybór i mniejsza zależność od jednego nazwiska, które jeszcze niedawno wyznaczało tempo całej branży.
To jeszcze nie rozwód z OpenAI
Łatwo z tej historii zrobić zerwanie, ale to byłoby nadużycie. Podmiana ma charakter punktowy: Microsoft wstawia własny model tam, gdzie rachunek ekonomiczny wychodzi na jego korzyść, a nie wszędzie naraz. W Copilocie, sztandarowym asystencie AI, większość zapytań nadal obsługują modele OpenAI oraz Anthropic. Partnerstwo trwa, a Microsoft pozostaje największym inwestorem OpenAI.
To raczej dywersyfikacja niż wypowiedzenie umowy. I właśnie dlatego jest tak istotne dla zwykłego odbiorcy, także w Polsce, gdzie PowerPoint i Office napędzają prezentacje w firmach, szkołach i urzędach. Obraz w slajdzie powstaje dziś być może dzięki innej technologii niż wczoraj, choć nikt tego nie ogłasza wielkim komunikatem. Cicha zamiana silnika pod maską to sygnał, że era jednego, wszechobecnego dostawcy AI może się domykać.
Pierwsza Misja AI · Kodożercy
AI bez technikaliów – kurs i certyfikat
Pierwsza Misja AI to kurs Kodożerców dla absolutnych początkujących. Sci-fi fabuła, gamifikacja, prawdziwy model AI w ćwiczeniach i certyfikat na koniec.
Zacznij Pierwszą Misję →

Podsumowanie
Microsoft nie zrywa z OpenAI, ale przestaje być od niego w pełni zależny, i to widać już w codziennych narzędziach. Własne modele MAI zastąpiły technologię partnera w generowaniu obrazów w PowerPoincie i Bingu, głównie dlatego, że są tańsze w utrzymaniu na wielką skalę. Sztandarowy Copilot wciąż stoi na modelach OpenAI i Anthropic, więc to dywersyfikacja, nie rozwód. Kierunek jest jednak czytelny: najwięksi gracze budują własne silniki i przestają polegać na jednym dostawcy. Dla rynku zwykle oznacza to więcej konkurencji i presję na ceny. A dla użytkownika cichą prawdę, że model pracujący pod maską jego ulubionej aplikacji może się po cichu zmienić. Więcej o tym, jak Microsoft myśli o swojej pozycji w AI, pisaliśmy przy okazji ostrzeżenia Satyi Nadelli o danych.
Newsletter · DevstockAcademy & Kodożercy
Bądź na bieżąco ze światem IT, AI i automatyzacji
Co wtorek: newsy z branży, praktyczne tipy i narzędzia które warto znać. Zero spamu.



