Kwota z nagłówków wynosi 12 930 300 000 dolarów. Do udziałowców trafi z niej około 11,9 miliarda. Reszta, do miliarda dolarów, to akcje na zatrzymanie pracowników przechodzących do NVIDII. Tak rozpisuje transakcję formularz 8-K, dotyczący zdarzenia z 2 września 2026 roku i złożony w amerykańskim nadzorze giełdowym dzień później. Tego samego dnia Jensen Huang ogłosił zakup wpisem na firmowym blogu. Repozytorium Hugging Face, z którego polskie zespoły pobierają Bielika, a Ministerstwo Cyfryzacji udostępnia model PLLuM, dostaje właściciela produkującego układy scalone.
Co dokładnie kupuje NVIDIA i za ile
Kupowana spółka prowadzi największy publiczny magazyn otwartych modeli, zbiorów danych i aplikacji. Kupujący podaje, że korzysta z niego ponad 18 milionów osób. Udostępniły tam ponad 3 miliony modeli i pół miliona zbiorów danych. Do tego dochodzi milion aplikacji. Z platformy korzysta ponad 200 tysięcy firm.
Kwota ma swój kontekst w historii samej NVIDII. To druga największa akwizycja w dziejach tej firmy. Większa była tylko grudniowa, za aktywa Groqa, warta 20 miliardów dolarów. Trzecie miejsce zajmuje izraelski Mellanox, kupiony w 2019 roku za blisko 7 miliardów. Tak porządkuje tę listę CNBC.
Sam dokument giełdowy mówi o skali jeszcze jedną rzecz, tyle że mimochodem. NVIDIA ujawniła transakcję w rubryce Item 8.01, czyli w tej opisanej jako “inne zdarzenia”. Nie skorzystała z rubryki przeznaczonej na zawarcie istotnej umowy. Dokument nie wyjaśnia, dlaczego wybrano akurat tę pozycję formularza.
Jest w transakcji jeszcze jeden szczegół łatwy do przeoczenia. NVIDIA była już wcześniej inwestorem w tej spółce. TechCrunch podaje za Crunchbase, że weszła do rundy z 2023 roku. Prowadził ją Salesforce Ventures, a obok stanęli Google, Amazon i IBM. Producent układów kupuje więc firmę, którą wcześniej współfinansował.
Kto kogo szukał, czyli dlaczego rok temu było 500 milionów
Inicjatywa wyszła od sprzedającego. Clément Delangue, prezes spółki, powiedział to 3 września w programie “Squawk Box” na antenie CNBC. Sam zwrócił się do Huanga latem, a kilka tygodni później było po wszystkim. Uzasadnił to tak, że jego firma i otwarte AI są w punkcie zwrotnym. Potrzebują większych zasobów, większej skali i większej widoczności.
Rok wcześniej ta sama spółka powiedziała NVIDII “nie”. Pod koniec zeszłego roku odrzuciła ofertę inwestycji na 500 milionów dolarów, przy wycenie całej firmy na 7 miliardów. Podał to “Financial Times”, a powtórzył TechCrunch, więc traktujemy to jako relację prasową. Najciekawszy jest podany wtedy powód odmowy. Spółka nie chciała dominującego inwestora, który mógłby wpływać na jej decyzje.
Warto zobaczyć całą krzywą wyceny. Runda z 2023 roku wyceniała firmę na 4,5 miliarda dolarów. Odrzucona oferta z końca zeszłego roku mówiła o 7 miliardach. Dziś za całą firmę idzie około 11,9 miliarda dla udziałowców, a razem z akcjami dla pracowników wartość transakcji zbliża się do 13 miliardów.
Delangue, Julien Chaumond i Thomas Wolf przechodzą do NVIDII razem z resztą kierownictwa. Sprzedawany serwis przy tym milczy. Na jego blogu nie ma ani jednego zdania o przejęciu. Ostatnie wpisy, z 1, 2 i 3 września, dotyczą modeli i narzędzi.
Co NVIDIA obiecała Hugging Face, a czego w tej obietnicy nie ma
Obietnica otwartości pada w obu dokumentach. We wpisie Huanga brzmi mocno: układy NVIDII nie będą potrzebne do budowania ani wdrażania przez tę platformę. Firma deklaruje też wsparcie dla wielu chmur i wielu producentów akceleratorów.
Huang podpiera to własną publiczną deklaracją sprzed zakupu. We wpisie przypomina, że współpisał list otwarty o znaczeniu otwartych wag dla gospodarki AI. Teza listu była prosta: otwarte wagi poszerzają dostęp do technologii i rozpraszają przywództwo w tej dziedzinie między firmy, instytucje i społeczności. NVIDIA opublikowała na tej platformie ponad 500 modeli i ponad 250 zbiorów danych, i sama nazywa się jej największym takim dostawcą.
W zgłoszeniu giełdowym to samo zobowiązanie ma formę ostrożniejszą. NVIDIA zobowiązała się “między innymi” utrzymać platformę otwartą, zgodnie z jej dotychczasowymi praktykami. Ma pozwalać na wgrywanie i pobieranie wybranych modeli oraz wspierać innych dostawców układów.
Warto zobaczyć, czego w tych zdaniach nie ma. Nie ma terminu, na jaki zobowiązanie obowiązuje. Brakuje też mechanizmu, który pozwoliłby je komukolwiek wyegzekwować. Nigdzie nie pada definicja owych dotychczasowych praktyk. Pytanie zrobi się konkretne wtedy, gdy rachunek za utrzymanie trzech milionów modeli zacznie płacić producent układów. Na razie mamy deklarację intencji kupującego, a nie warunek umowy wobec użytkowników.
Zdanie o chińskich modelach, które NVIDIA wpisała do dokumentu giełdowego
Najciekawszy fragment sprawy leży w sekcji czynników ryzyka formularza 8-K. Taki dokument pisze się inaczej niż wpis na blogu. Za wprowadzenie inwestorów w błąd odpowiada się przed sądem.
NVIDIA dopisała przy tej okazji nowy czynnik ryzyka. Jego tytuł mówi wprost, że ograniczenia rządowe mogą zaszkodzić firmie i platformie. W środku pada zdanie o lobbingu. Inne podmioty mają “aktywnie lobbować rząd Stanów Zjednoczonych i innych interesariuszy na całym świecie”. Chodzi o przepisy, które ograniczyłyby modele otwartoźródłowe albo postawiły je w gorszej pozycji.
Dalej idzie fragment jeszcze konkretniejszy. Wiele najpopularniejszych otwartych modeli świata powstało w Chinach. Deweloperzy w Stanach Zjednoczonych i gdzie indziej pobierają je, modyfikują, dostrajają i testują. Ograniczenie dostępu do modeli z dowolnego regionu, w tym z Chin, miałoby istotny wpływ na platformę. NVIDIA pisze, że odbiłoby się to również na jej własnych wynikach.
Przetłumaczone z języka prawników brzmi to prosto. Producent układów zgodził się wydać blisko trzynaście miliardów dolarów na repozytorium, którego wartość zależy między innymi od dostępności chińskich wag. W tym samym dokumencie ostrzega inwestorów, że przyszłe przepisy mogą ograniczyć dostęp do otwartych modeli. Obie rzeczy stoją w tej samej sekcji, choć NVIDIA nie łączy ich w jedno zdanie.
Lipcowe włamanie, po którym platforma sięgnęła po chiński model
Wątek chiński ma w tej historii swój wcześniejszy rozdział. W lipcu doszło do włamania na platformę przez agenty OpenAI, o czym pisaliśmy wtedy szeroko. Delangue powiedział w CNBC, że winne były błędy inżynieryjne po jego stronie. Dodał jednak szczegół, który dziś czyta się inaczej. Do opanowania sytuacji jego zespół użył przygotowanej przez NVIDIĘ wersji chińskiego otwartego modelu.
Huang podpiera tym własną tezę o przewadze otwartości. Twierdzi, że w cyberbezpieczeństwie broniących jest po prostu więcej niż atakujących. Wspólna praca na otwartych modelach daje im, jak to nazwał, przewagę asymetryczną. Można się z tą tezą spierać, ale warto zauważyć, na czym stoi. Stoi na dostępności modeli, których pochodzenie jest dziś przedmiotem sporu politycznego w Waszyngtonie.
Bielik, PLLuM i pytanie, które warto sobie zadać w Warszawie
To nie jest odległa sprawa z Doliny Krzemowej. Konto CYFRAGOVPL na tej platformie należy do Ministerstwa Cyfryzacji. Udostępnia dziś 37 modeli z rodziny PLLuM, czyli rządowego polskiego modelu językowego. Fundacja SpeakLeash trzyma tam 85 modeli z rodziny Bielik. Polska infrastruktura językowej sztucznej inteligencji stoi więc na serwerach spółki z Nowego Jorku. Za kilka miesięcy stanie się ona częścią producenta układów z Santa Clary.
Nikt nie musi się z tego powodu wyprowadzać. Zmienia się natomiast adres, pod którym zapadają decyzje o tym, co wolno tam trzymać i pobierać. Nowy właściciel ma inny model biznesowy. Ma też zupełnie inną ekspozycję na politykę handlową Waszyngtonu. O tym, na czym stoi dziś otwarte AI, pisaliśmy w sierpniu, gdy platforma była jeszcze niezależna.
Pierwsza Misja AI · Kodożercy
AI bez technikaliów – kurs i certyfikat
Pierwsza Misja AI to kurs Kodożerców dla absolutnych początkujących. Fabuła w konwencji science fiction, gamifikacja, ćwiczenia na żywym modelu, certyfikat na koniec.
Zacznij Pierwszą Misję →
Najczęstsze pytania
Kiedy transakcja zostanie zamknięta i co może ją zatrzymać?
Zgłoszenie giełdowe podaje pierwszą połowę 2027 roku. Zastrzega przy tym standardowe warunki zamknięcia, w tym wymagane zgody regulacyjne. To około dziewięć miesięcy od ogłoszenia. Dokument nie wskazuje, które urzędy mają te zgody wydać. Nie ujawnia też warunków rozejścia się stron. Do czasu zamknięcia kupowana spółka pozostaje niezależna i działa jak dotąd.
Czy coś się zmieni dla osoby, która po prostu pobiera stamtąd modele?
Na razie nic. Zobowiązania NVIDII mówią wprost, że pobieranie i wgrywanie wybranych modeli zostaje. Układy tej firmy nie mają być warunkiem korzystania z platformy. Te deklaracje nie mają jednak terminu ważności ani sposobu egzekwowania. Rozsądna reakcja nie polega więc na przeprowadzce. Polega na trzymaniu własnej kopii tego, co dla projektu naprawdę krytyczne. Warto też sprawdzić, czy firmowe repozytorium modeli da się w razie potrzeby przełączyć na inne źródło.
Podsumowanie
NVIDIA płaci prawie trzynaście miliardów za kontrolę nad miejscem, przez które przechodzi dystrybucja otwartych modeli. Przychody Hugging Face są przy tej kwocie symboliczne. NVIDIA sama nazywa to w dokumencie giełdowym zależnością od tego, czy rządy nie zaczną tych modeli ograniczać. Obietnica otwartości padła w dwóch dokumentach i w obu jest deklaracją bez terminu i bez mechanizmu egzekucji. Może być całkiem szczera, ale nikt jej na niczym nie zawiesił. Zamknięcie planowane jest na pierwszą połowę 2027 roku, więc na razie nic się nie zmienia. Warto natomiast zapamiętać jedno zdanie z formularza 8-K: chińskie otwarte modele są dla tej inwestycji częścią rachunku.
Newsletter · DevstockAcademy & Kodożercy
Bądź na bieżąco ze światem IT, AI i automatyzacji
Co wtorek: newsy z branży, praktyczne tipy i narzędzia które warto znać. Zero spamu.



