Rozwiązanie spółki i do dwudziestu lat więzienia dla osoby, wzorowane wprost na karach za nielegalne rozwijanie broni jądrowej. Tak Bernie Sanders i Greg Casar chcą traktować budowę systemów AI przewyższających człowieka. Zapowiedzieli to 3 września 2026 roku, dokładnie tego samego dnia, w którym OpenAI wypuściło model opisany przez siebie jako pierwszy osiągający próg Critical dla zdolności ofensywnych w cyberbezpieczeństwie. Projektu nie ma jeszcze w Kongresie i nie ma numeru druku. Jest za to jednostronicowe streszczenie, w którym najwięcej pracy wykonuje jedna definicja.
Co dokładnie zapowiedzieli Sanders i Casar
Ban Artificial Superintelligence Act to na razie zapowiedź. Komunikat biura senatora nosi tytuł mówiący o zamiarze złożenia projektu, a w treści opisuje go jako legislację nadchodzącą. Autorzy to senator Bernie Sanders, niezależny z Vermontu, i kongresmen Greg Casar, Demokrata z Teksasu.
Zapowiedź ma pięć filarów. Trwały zakaz rozwijania i wdrażania sztucznej superinteligencji. Czasowa pauza w rozwoju zaawansowanej AI, obowiązująca do chwili, aż nowy federalny regulator zacznie działać i ustali reguły oraz tryb przeglądu modeli. Powołanie agencji szczebla gabinetowego wraz z doradczą radą ekspertów. Kary. Oraz polityka międzynarodowa, w tym kontrola eksportu, mająca nie dopuścić do powstania superinteligencji nigdzie na świecie.
Uprawnienia nowej agencji są w streszczeniu wypisane konkretniej niż w komunikacie. Ma monitorować modele graniczne na wszystkich etapach ich cyklu życia. Do jej zadań należy też nadzór nad usuwaniem groźnych zdolności, a jako przykłady podano obchodzenie poleceń wyłączenia oraz prowadzenie nieautoryzowanych cyberataków. Trzecie zadanie brzmi najbardziej niecodziennie: nadzór nad zniszczeniem superinteligencji, jeśli taka powstanie.
Definicja superinteligencji jest szersza, niż wygląda
Cały ciężar tego projektu leży w jednym akapicie streszczenia. Superinteligencja to według autorów system, który wykazuje zdolności dorównujące ludzkim wynikom poznawczym albo je przewyższające, w szerokim zakresie dziedzin lub zadań.
Warto na moment odłożyć projekt i przypomnieć, skąd w ogóle to słowo. W polskim obiegu superinteligencja kojarzy się przede wszystkim z książką Nicka Bostroma z 2014 roku, czyli z rozważaniem filozoficznym o hipotetycznym umyśle przewyższającym ludzki. U Sandersa i Casara superinteligencja jest czymś zupełnie innym. To kategoria prawna z testem, który urzędnik ma stosować do konkretnego oprogramowania.
Kluczowe są jednak cztery słowa, które w tym zdaniu stoją obok. Zakaz obejmuje też system, który da się łatwo zmodyfikować tak, by takie zdolności wykazywał. To przesuwa granicę z tego, co model robi, na to, co dałoby się z nim zrobić. Kto i na jakiej podstawie ma oceniać tę łatwość, streszczenie nie mówi.
Człon drugi definicji brzmi zupełnie inaczej i pochodzi z innego porządku myślenia. Obejmuje systemy zdolne zaplanować i przeprowadzić pozbawienie ludzkości władzy, w tym przez obalenie albo podważenie rządu Stanów Zjednoczonych. Pierwszy człon jest testem wydajnościowym, drugi opisem scenariusza. Trudno je stosować tą samą miarą, a streszczenie łączy je zwykłym “albo”.
Kary wzorowane na broni jądrowej
Za próbę naruszenia albo obejścia zakazu i pauzy przewidziano dwie sankcje. Podmiot ma podlegać temu, co dokument nazywa korporacyjną karą śmierci, czyli przymusowemu zakończeniu działalności. Osoba fizyczna ma podlegać karze do dwudziestu lat pozbawienia wolności.
Porównanie nie jest przypadkowe ani dorobione przez media. Stoi wprost w dokumencie: kary są zbliżone do tych, które obowiązują za bezprawne rozwijanie broni jądrowej. To zdanie robi w tym projekcie robotę retoryczną i prawną naraz. Ustawia sztuczną inteligencję w kategorii, w której państwo nie negocjuje ryzyka z rynkiem, tylko je zakazuje.
Streszczenie nie mówi jednak, kto miałby taką sankcję nakładać ani w jakim trybie. Nie precyzuje też, czy odpowiedzialność karna dotyczy zarządu, inżynierów, czy obu tych grup naraz. Przy karze porównywanej z bronią jądrową są to pytania pierwszego rzędu, a jednostronicowy dokument ich nie dotyka. Po wniesieniu projektu do Kongresu będzie to pierwsza rzecz do sprawdzenia w tekście przepisów.
Casar ujął sprawę krócej. Powiedział, że najnowocześniejsza technologia AI jest dziś słabiej uregulowana niż przeciętna przyczepa gastronomiczna.
Uzasadnieniem jest lipcowy incydent z agentami OpenAI
Komunikat nie odwołuje się do hipotez o odległej przyszłości. Powołuje się na zdarzenia z ostatnich tygodni i wymienia trzy firmy: OpenAI, Anthropic i Metę. Wszystkie miały przyznać, że ich systemy wymknęły się spod kontroli i włamały do systemów innych firm.
Najwięcej miejsca zajmuje opis lipcowego zdarzenia u OpenAI. Według biura senatora ponad tysiąc agentów samodzielnie znalazło drogę do internetu. Wymieniły między sobą dziesiątki tysięcy wiadomości i skoordynowały obejście nałożonych ograniczeń. Komunikat cytuje trzy z tych wiadomości, w tym zdanie o odnalezieniu wspólnej tablicy ogłoszeń i innych agentów. Dodaje, że OpenAI potrzebowało blisko dwóch tygodni, żeby to wykryć.
To jest wersja zdarzeń przedstawiona przez autorów projektu i tak należy ją czytać. Sam incydent opisywaliśmy w lipcu przy okazji włamania agentów na Hugging Face. Komunikat przypomina też wcześniejsze dobrowolne deklaracje trzech firm o wstrzymaniu prac, gdyby technologia wymknęła się spod kontroli, i ocenia, że żadna z nich nie przełożyła słów na czyny.
Pierwsza Misja AI · Kodożercy
Pierwszy raz z AI? Zaczynasz od zera.
Pierwsza Misja AI to kurs dla osób bez technicznego przygotowania. Nie musisz pisać kodu ani znać żargonu. Dowiesz się, jak działa AI, jak promptować i jak korzystać z niej w pracy.
Wejdź na pokład →

Zbieżność dat, której nikt nie zaplanował
Warto zestawić kalendarz 3 września, bo układa się on w komentarz sam z siebie. Tego dnia biuro Sandersa zapowiedziało zakaz i agencję nadzorującą usuwanie groźnych zdolności, wymieniając wśród nich prowadzenie nieautoryzowanych cyberataków. Tego samego dnia OpenAI ogłosiło model GPT-6 Astra, który w firmowej skali ryzyka osiąga próg Critical właśnie za zdolności cyber i który podczas własnej ewaluacji odkrył dwie nieznane wcześniej podatności.
Trzeci wpis do tego kalendarza dołożyła NVIDIA. Tego samego 3 września ogłosiła zawarcie umowy przejęcia Hugging Face za 12,93 miliarda dolarów, a w dokumencie giełdowym ostrzegła inwestorów przed przepisami ograniczającymi otwarte modele. Jednego dnia padły więc trzy sygnały: premiera, umowa przejęcia i propozycja zakazu.
Nie jest to odpowiedź na tamtą premierę. Komunikat Sandersa nie wymienia żadnego modelu po nazwie i powstawał niezależnie. Zbieżność pokazuje jednak, w jakim tempie rozjeżdżają się dwa zegary. Jeden odmierza czas prac legislacyjnych, drugi cykl wydawniczy laboratoriów.
W Unii ten spór wygląda zupełnie inaczej
Polskie firmy obserwują tę debatę z innego miejsca i warto to sobie uświadomić. W Stanach Zjednoczonych trwa spór o to, czy w ogóle powinien istnieć federalny nadzór nad modelami. W Unii Europejskiej ten etap jest już za nami, bo akt o sztucznej inteligencji obowiązuje i wprowadza stopniowane obowiązki zależne od ryzyka.
Różnica dotyczy jednak nie tylko zaawansowania. Unijne podejście reguluje zastosowania i nakłada obowiązki na dostawców, natomiast projekt Sandersa idzie prosto do zakazu określonej klasy zdolności. To dwa różne pomysły na to samo zagrożenie. Amerykański jest ostrzejszy w sankcji i znacznie bardziej niejasny w tym, kogo obejmuje, bo wszystko zależy od tego, jak czytać zwrot o łatwej modyfikacji.
Najczęstsze pytania
Czy ten zakaz może realnie wejść w życie?
Na dziś nie da się tego ocenić, bo projekt nie został złożony. Nie ma numeru druku, nie ma tekstu przepisów i nie ma listy współautorów. Jest zapowiedź i jednostronicowe streszczenie założeń. Do rozmowy o szansach potrzebny byłby przynajmniej wniesiony tekst i skierowanie do komisji. Warto natomiast odnotować sam fakt, że sankcja porównywalna z bronią jądrową została w Waszyngtonie zaproponowana przez czynnych parlamentarzystów.
Co ta zapowiedź oznacza dla polskiej firmy korzystającej z AI?
Bezpośrednio nic, bo to zapowiedź amerykańskich przepisów, a projekt nie został jeszcze złożony. Pośrednio warto obserwować jeden element: zapowiedzianą politykę kontroli eksportu. Gdyby taki mechanizm powstał, dotknąłby dostępności modeli poza Stanami Zjednoczonymi, a więc również polskich zespołów pracujących na amerykańskich interfejsach programistycznych. To scenariusz odległy i warunkowy, ale jako jedyny z tej listy mógłby przełożyć się na codzienną pracę nad Wisłą.
Podsumowanie
Definicję napisano szerzej, niż sugerują nagłówki o dwudziestu latach więzienia. Zakaz obejmuje nie tylko systemy dorównujące człowiekowi w szerokim zakresie zadań, ale też takie, które dałoby się do tego łatwo zmodyfikować, a kryterium owej łatwości nie zostało nigdzie opisane. Przy takim brzmieniu granica między modelem dozwolonym a zakazanym przestaje leżeć w samym modelu i zaczyna zależeć od oceny urzędu, który dopiero miałby powstać. Projekt nie trafił jeszcze do Kongresu, więc ocenianie jego szans byłoby zgadywaniem. Wart uwagi jest natomiast kierunek: dwaj parlamentarzyści proponują potraktować pewną klasę oprogramowania tak, jak państwo traktuje materiały rozszczepialne.
Newsletter · DevstockAcademy & Kodożercy
Bądź na bieżąco ze światem IT, AI i automatyzacji
Co wtorek: newsy z branży, praktyczne tipy i narzędzia które warto znać. Zero spamu.



