Miguel Conner przez dwa lata zajmował się dokładnie tym, czego cała branża teraz uczy. Budował agentów AI w firmie Aily Labs w Barcelonie. W kwietniu 2026 roku spakował walizkę, przeniósł się do Brooklynu i wyłączył Claude Code oraz Cursor. Od tamtej pory pisze kod ręcznie w Vimie, uczy się Clojure, a przez godzinę dziennie klepie FizzBuzz w BASIC na komputerze Apple IIe z 1983 roku. Dlaczego programista, który umie budować agentów AI, celowo się ich pozbywa? Odpowiedź jest ciekawsza, niż wygląda na pierwszy rzut oka, ponieważ dotyczy każdego, kto w 2026 roku deleguje myślenie do narzędzia.
Kim jest Miguel Conner i dlaczego ucieka od AI
Miguel Conner nie jest luddystą ani przeciwnikiem technologii. Skończył dwa lata pracy w Aily Labs, jednej z europejskich firm budujących agentów AI dla farmacji i finansów. Widział od środka, jak powstają produkty, które dziś miliony programistów używają codziennie. Dokładnie dlatego jego decyzja o detoksie ma wagę. To nie jest głos kogoś, kto AI nie rozumie. To głos osoby, która zna mechanikę od zaplecza i zauważyła, że coś w sposobie jej używania przestało jej pasować.
Tezę wyłożył w jednym zdaniu: “Wysiłek potrzebny do napisania jasnego raportu to mentalny odpowiednik siłowni u sportowca – nie jest to irytacja do wyeliminowania, tylko kluczowy element rzemiosła”. W kontekście programowania oznacza to tyle, że delegowanie kodu do Claude’a czy Cursora w pewnym momencie zaczyna się robić jak oddelegowanie biegania do samochodu. Cel jest osiągnięty, lecz mięsień się kurczy.
Miguel Conner nie rzucił AI, bo jej nie lubi. Rzucił, bo przestał rozumieć, co sam potrafi, a co robi za niego model.
Recurse Center – wakacje dla programistów, którzy chcą pamiętać jak się myśli
Recurse Center działa w Brooklynie od 2011 roku. Finansują je prowizje za rekrutację absolwentów przez firmy typu Google, Stripe czy Dropbox. Program jest bezpłatny dla uczestników i trwa 6 albo 12 tygodni. Nie ma tam wykładów, egzaminów ani zaliczeń. Uczestnik sam wybiera, nad czym pracuje i kogo pyta o pomoc. Reszta pracuje obok niego w tym samym pokoju. Filozofia brzmi prosto – żeby się czegoś nauczyć, wystarczy odciąć rozrywki i siedzieć wśród ludzi, którzy też chcą się uczyć.
Co ciekawe, przepustkę do programu trzeba zdobyć. Kandydat pisze aplikację, a potem przechodzi przez krótką rozmowę techniczną. Recurse szuka nie najlepszych programistów, tylko najbardziej ciekawych. Dlatego trafiają tam ludzie typu Miguela – seniorzy z pracy w AI, którzy w jakimś momencie zauważyli, że przestali pisać kod z głowy. W 2026 roku ta grupa rośnie szybko. Brooklyn stał się dla niej czymś, czym Berlin był kiedyś dla artystów.
Co Miguel robi zamiast Claude Code – Vim, Clojure i FizzBuzz w BASIC
Lista jego zajęć w Recurse Center wygląda na tle obecnej branży jak podróż wstecz. Najpierw Stanford CS336: Language Modeling from Scratch. Miguel przechodzi 50-stronową pracę domową, w której trenuje model typu GPT-2 na 9 miliardach tokenów. FlashAttention2 pisze w Triton od zera. Drugi blok to Vim. Cały kod powstaje w edytorze bez podpowiedzi, bez autokomplecji, bez asystenta. Trzeci blok to Clojure – język funkcyjny, w którym grupa pracuje wspólnie w trybie “mob programming”, czyli jeden pisze, reszta podpowiada głośno.
Do tego dochodzą piątki z wyzwaniami CTF Bandit w terminalu, prezentacje techniczne dla grupy i, jako symboliczna wisienka, FizzBuzz napisany w BASIC-u na prawdziwym Apple IIe z 1983 roku. Wygląda to dziwnie, ale logika jest prosta. Maszyna z 1983 roku nie ma autokomplecji, nie ma modelu językowego, nie ma nawet stacktrace. Programista musi sam pamiętać składnię, sam zrozumieć błąd, sam poskładać program z głowy. Dla kogoś, kto przez dwa lata pracował z Claude Code, to jest powrót do rzemiosła. Analogia pasuje do zawodowego szefa kuchni, który raz na jakiś czas wyjeżdża na wieś i tydzień piecze chleb na piecu kaflowym, zamiast drukować go drukarką 3D w swojej restauracji.
Kurs n8n 2.0 · Kodożercy
Automatyzacja to dziś jedna z najbardziej poszukiwanych umiejętności
Firmy szukają ludzi którzy łączą procesy z narzędziami. Kurs n8n 2.0 na Kodożercach da Ci praktyczne umiejętności – webhooki, API, automatyczne przepływy danych – które możesz pokazać już jutro.
Zobacz program kursu →

Co odkrył po sześciu tygodniach – dwie różnice, które zmieniają wszystko
Miguel opisał dokładnie, co zmienia się w głowie, gdy pisze kod ręcznie. Pierwsza różnica dotyczy samej intencji. Przy użyciu agenta typu Claude Code dostajesz dokładnie to, co napiszesz w promcie. Ani mniej, ani więcej. Co gorsza, jeśli Twój prompt jest niejasny, kod też taki wyjdzie. Przy pisaniu ręcznym natomiast musisz najpierw zrozumieć, co chcesz osiągnąć, dopiero potem pisać. Ten drobny krok z góry ma według niego ogromne konsekwencje, ponieważ zmusza programistę do myślenia o problemie przed rozwiązaniem, a nie razem z rozwiązaniem.
Druga różnica to poznawanie bazy kodu. Jeśli agent generuje Ci funkcję, dostajesz gotowy wynik i ruszasz dalej. Nie wiesz, co się dzieje w środku. Natomiast przy ręcznym pisaniu automatycznie zapamiętujesz strukturę, konwencje, pułapki. Po 6 tygodniach Miguel widzi, że jego mapa pamięciowa projektów stała się znacznie gęstsza niż przy pracy z Claude Code. To jak różnica między samodzielnym pieczeniem ciasta a kupieniem gotowego w cukierni. Oba będą smakować, ale tylko jedno nauczy cię, czym jest glutenowa sieć w chlebie.
Pierwsza różnica: agent daje ci to, co napisałeś. Ręczne pisanie zmusza cię najpierw zrozumieć, czego chcesz. To dwa różne tryby myślenia.
Warto dodać, że Miguel nie jest przeciwnikiem AI. Sam pisze, że kiedy wróci do pracy, nadal będzie używał Claude’a i Cursora. Chodzi mu o to, żeby wiedzieć, kiedy przestać. Jeżeli programista potrafi napisać kod ręcznie i rozumie, co robi, AI staje się siłą. Jeżeli nie potrafi, AI staje się protezą, bez której jest już bezradny. Ta różnica decyduje o tym, kto w 2030 roku będzie jeszcze pracował w zawodzie, a kto zostanie zastąpiony przez tańszego juniora z lepszym promptem.
Czy polski programista powinien zrobić to samo
Pytanie praktyczne – czy warto zrobić u siebie mini-detoks. Krótka odpowiedź brzmi tak, choć w innej formie niż u Miguela. Nie każdy może rzucić pracę i przenieść się do Brooklynu na trzy miesiące. Można jednak zrobić mniejszą wersję w domu. Zarezerwuj jedno popołudnie w tygodniu na kod bez Claude’a i Cursora. Otwórz edytor, wyłącz plugin i pisz. Zaskoczy cię, jak szybko myślenie wraca. Drugą opcją jest wybrać jeden mały projekt i zrobić go w całości ręcznie – od pierwszego pliku do wdrożenia.
Szczególnie istotne jest to dla polskich juniorów. Rynek pracy w Warszawie i Krakowie już dziś tnie ich liczbę, tłumacząc to “optymalizacją przez AI”. Junior, który umie tylko promptować, konkurując ze starszym programistą z tym samym Claude Code, zawsze przegra. Junior, który umie pisać kod bez AI i używać AI jako wsparcia, ma szansę. Na temat tego ruchu pisaliśmy już kontekstowo przy okazji vibe codingu i tego, czym on właściwie jest. Eksperyment Miguela to jego naturalne dopełnienie po drugiej stronie.
Junior, który umie tylko promptować, zawsze przegra ze starszym programistą z tym samym narzędziem. Junior, który umie pisać bez AI, zyskuje szansę.
FAQ – najczęstsze pytania o kodowanie bez AI
Czy Miguel Conner w ogóle używa AI poza Recurse Center?
Tak, zapowiada powrót do Claude’a i Cursora po zakończeniu programu. Jego eksperyment dotyczy tylko tych trzech miesięcy. Celem jest odzyskanie umiejętności pisania ręcznego, żeby po powrocie do pracy świadomie decydować, kiedy sięga po AI, a kiedy pisze sam. To nie jest odrzucenie narzędzi, tylko sposób ich kontroli.
Co to jest Recurse Center i czy można się tam zapisać z Polski?
Recurse Center to bezpłatny 6- lub 12-tygodniowy program w Brooklynie dla programistów, którzy chcą samodzielnie się rozwijać w grupie. Aplikację może złożyć każdy, niezależnie od narodowości. Rekrutacja polega na krótkim teście technicznym i rozmowie. Program finansują firmy, które rekrutują potem absolwentów, dlatego uczestnicy nie płacą czesnego, ale sami pokrywają koszty życia w Nowym Jorku.
Czy warto samemu zrobić detoks od Claude Code?
Warto spróbować w małej skali. Jedno popołudnie w tygodniu bez AI wystarczy, żeby zobaczyć, jak bardzo polegasz na narzędziu. Alternatywnie weź jeden mały projekt, na przykład skrypt, stronę albo parser pliku CSV, i zrób go w całości ręcznie od początku do końca. Po tygodniu zobaczysz, co umiesz sam, a co oddałeś agentowi.
Podsumowanie
Miguel Conner nie ogłasza końca ery AI. Ogłasza coś innego – że programista, który nie umie pisać kodu bez AI, traci możliwość świadomego jej używania. Dwa lata pracy przy agentach w Aily Labs dały mu ten wgląd. Trzy miesiące w Recurse Center w Brooklynie mają go przywrócić do formy. Stanford CS336, Vim, Clojure, FizzBuzz w BASIC na Apple IIe z 1983 roku – to nie jest nostalgia, to trening. Jego teza brzmi trzeźwo. Wysiłek pisania jasnego kodu jest dla programisty tym, czym siłownia dla sportowca. Jeżeli przestajesz go uprawiać, mięsień się kurczy. Dla polskiego dewelopera w 2026 roku jest to szczególnie aktualna lekcja. Rynek pracy tnie juniorów, seniorzy zaczynają delegować coraz więcej. Ten, kto będzie umiał i jedno, i drugie, wygra. Reszta zostanie z promptem bez mięśnia za nim.
Newsletter · DevstockAcademy & Kodożercy
Bądź na bieżąco ze światem IT, AI i automatyzacji
Co wtorek: newsy z branży, praktyczne tipy i narzędzia które warto znać. Zero spamu.



