Firmy zwykle mierzą redukcje liczbą etatów, a Uber sięgnął po inną miarę. W liście do pracowników prezes podał, że o jedną piątą spadła liczba osób siedzących siedem szczebli albo dalej od niego. Mikrozespołów, w których menedżer miał jednego lub dwóch bezpośrednich podwładnych, ubyło prawie o połowę. Zatrudnienie w całej firmie schodzi o mniej więcej dziesięć procent. Te trzy liczby opisują coś innego niż zwykłe zwolnienia w IT. Pokazują firmę, która postanowiła skrócić dystans między prezesem a osobą wykonującą pracę.
Co napisał prezes Ubera, a czego w tym liście nie ma
List Dary Khosrowshahiego nie wyciekł i nie trzeba go rekonstruować z relacji. Uber opublikował go w całości na własnej stronie 2 września 2026, opatrując zdaniem, że tego dnia trafił do pracowników. To rzadka sytuacja, w której da się porównać, co firma powiedziała, z tym, co z tego zrobił obieg prasowy.
Uber podaje jedną liczbę skali i jest nią procent. W liście stoi, że firma zmniejsza zespół o około dziesięć procent. Liczby 3 300 w tym dokumencie nie ma ani razu. Pojawia się ona w relacjach prasowych i jest przeliczeniem, a nie danymi od firmy.
Nie ma w tym liście jeszcze jednej rzeczy, o której warto wiedzieć, bo bardzo łatwo ją dopisać. Nie pada w nim słowo o sztucznej inteligencji. Motyw automatyzacji wraca przy Uberze regularnie, ale dotyczy wcześniejszych cięć z tego roku i pochodzi z doniesień prasowych, nie z tego dokumentu.
Skąd wzięło się 3 300 etatów, skoro firma podaje procent
Rachunek jest prosty i można go zrobić samodzielnie. W raporcie rocznym za 2025 rok Uber podaje, że na 31 grudnia zatrudniał około 34 tysięcy pracowników w ponad 70 krajach. Dziesięć procent z tej liczby daje mniej więcej 3 400 osób, więc prasowe 3 300 mieści się w granicach zaokrąglenia.
Warto pamiętać, czego ta liczba dotyczy. Mowa o pracownikach etatowych, a nie o kierowcach i kurierach, których Uber liczy osobno i nie traktuje jako zatrudnionych. Skala samej platformy jest więc nieporównanie większa niż liczba, o której tu mowa.
Zwracam na to uwagę, bo różnica nie jest kosmetyczna. Zdanie o 3 300 zwolnionych wygląda na cytat z firmy, a jest cudzym przeliczeniem. Zdanie o dziesięciu procentach oddaje to, co Uber faktycznie napisał.
Dwadzieścia procent dotyczy szczebli, nie menedżerów
Tu trafiamy na miejsce, w którym obieg prasowy rozjechał się ze źródłem, i jest to różnica merytoryczna. W depeszach powtarza się zdanie, że Uber zmniejsza liczbę menedżerów o dwadzieścia procent. W liście prezesa napisano co innego.
Uber podaje, że zmniejszył o dwadzieścia procent liczbę pracowników znajdujących się siedem szczebli lub dalej od prezesa. To nie to samo co dwudziestoprocentowe cięcie kadry kierowniczej. Pierwsze mówi o głębokości struktury, czyli o tym, jak daleko od góry siedzą ludzie na dole. Drugie mówiłoby o liczbie osób z podwładnymi.
Firma opisuje też, jak to osiągnęła, i ten fragment jest chyba najciekawszy w całym liście. Zmniejszono liczbę szczebli zarządzania przez poszerzenie zakresu odpowiedzialności menedżerów, przede wszystkim tam, gdzie istniały zespoły liczące jedną lub dwie osoby podwładne. Takich mikrozespołów ubyło prawie o połowę. Menedżer z jednym podwładnym to koszt całego szczebla decyzyjnego przy jednej osobie wykonującej pracę.
Uber ogranicza pracę zdalną do około jednego procenta załogi
Drugą częścią tej samej decyzji jest zmiana, która przeszła w relacjach niemal bez echa. Uber przestawia się na pracę z biura i podaje docelową liczbę. Zdalnie ma pracować około jednego procenta zatrudnionych.
Zapisano to bez owijania. Zdecydowana większość osób pracujących dotąd zdalnie ma przenieść się do biura, a firma zapowiada egzekwowanie zasady trzech dni w tygodniu na miejscu. Do tego dochodzi koncentracja zespołów w mniejszej liczbie ośrodków. Zespoły globalne mają siedzieć w Nowym Jorku i San Francisco, a pozostałe w ośrodkach regionalnych i krajowych.
Dla części osób pozostających w firmie oznacza to zmianę warunków pracy, a nie utratę etatu. List nie opisuje jednak zasad przeprowadzki ani tego, co dzieje się w razie odmowy przejścia do biura. Nie podaje też, ile osób pracowało zdalnie do tej pory, więc skali tej zmiany nie da się porównać ze skalą zwolnień.
Pierwsza Misja AI · Kodożercy
Rozumiesz zagrożenia AI, gdy rozumiesz jak naprawdę działa.
Kurs Pierwsza Misja AI ma osobną lekcję o ciemnej stronie AI: halucynacje, deepfakes, manipulacja. Zanim zaczniesz się bać, zacznij rozumieć.
Poznaj pełny program →

Zwolnienia w IT w wydaniu Ubera: mniej koordynacji, więcej budowania
Uzasadnienie z listu warto potraktować poważnie, bo opisuje problem znany każdemu, kto pracował w dużej organizacji. Prezes pisze, że wzrost przyniósł złożoność, czyli więcej szczebli, więcej uzgadniania i rozmyte poczucie, kto właściwie o czym decyduje. Wprost przyznaje, że zbyt wiele czasu schodzi na uzgadnianie zamiast na budowanie i obsługę klientów.
Zredukowano więc przede wszystkim stanowiska nastawione na koordynację, a zakres pozostałych ról koordynacyjnych doprecyzowano. Równolegle firma scala zespoły, które robiły podobne rzeczy osobno. Trzy działy operacyjne dostawy łączą się w jeden, a w części technologicznej łączone są zespoły inżynierii usług podstawowych i zespoły naukowe.
Kierunek tej jednej restrukturyzacji jest więc czytelny. W Uberze ograniczono przede wszystkim role skupione na uzgadnianiu pracy innych, a nie na wytwarzaniu. Czy to samo dzieje się w całej branży, z jednego listu nie wynika i nie ma sensu tego rozstrzygać. Warto natomiast zestawić tę decyzję z sytuacją polskiego rynku, gdzie przychody usług informatycznych biją rekordy, a nakłady inwestycyjne stoją od czterech lat. W obu przypadkach pieniądze płyną, a struktura zatrudnienia się przestawia.
Co ten list mówi o krajach, w których obowiązuje procedura
Jedno zdanie z listu zasługuje na osobną uwagę, bo dotyczy sposobu przeprowadzenia zwolnień. Uber pisze, że wszyscy, których stanowiska dotyczy zmiana, zostali już powiadomieni, z wyjątkiem krajów, w których firma musi przejść wymaganą procedurę lokalną.
Znaczy to tyle, że w części państw ludzie w dniu ogłoszenia jeszcze nie wiedzieli, czy zmiana ich obejmuje. Powiadomienie idzie tam własnym trybem, a firma sama nazywa go wymaganą procedurą lokalną.
Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, czego w źródłach nie ma. Uber nie podał listy takich krajów, nie opisał obowiązujących w nich procedur ani nie pokazał liczb w rozbiciu na rynki. Nic w liście ani w relacjach nie wskazuje, że zmiany dotykają polskich zespołów, i dopisywanie tego wątku byłoby zgadywaniem. Pewne jest tylko to, że procedura lokalna przesuwa moment, w którym pracownik dostaje informację.
Podsumowanie
Uber zmniejsza zatrudnienie o około dziesięć procent i robi to przy dobrych wynikach, co sam podkreśla w liście do pracowników. Uwagę zwraca miara, którą firma wybrała do opisania tego cięcia. Spadła liczba osób siedzących siedem szczebli lub dalej od prezesa oraz liczba zespołów z jednym lub dwoma podwładnymi, czyli struktura zrobiła się płytsza. Równolegle firma ogranicza pracę zdalną do około jednego procenta zatrudnionych. Dla osób pracujących w technologii jest w tej decyzji sygnał wart odnotowania, choć oparty na jednym przykładzie. Uber, szukając oszczędności przy dobrych wynikach, sięgnął najpierw po role, których produktem jest uzgodnienie, a nie wytworzona rzecz.
Newsletter · DevstockAcademy & Kodożercy
Bądź na bieżąco ze światem IT, AI i automatyzacji
Co wtorek: newsy z branży, praktyczne tipy i narzędzia które warto znać. Zero spamu.




