Błędy zdarzają się każdej redakcji. Wpadka z 25 maja w wieczornym wydaniu “Dzisiaj” w TV Republika wpisuje się jednak w inną kategorię – taką, w której trudno wytłumaczyć, jak materiał w ogóle przeszedł korektę. Widzowie zobaczyli mapę Polski z alternatywnej rzeczywistości. Kraków leżał na Śląsku, Rzeszów wysoko w województwie lubelskim, a Ciechocinek z kujawsko-pomorskiego trafił aż na Podkarpacie. Będzin przeniósł się na północ, do świętokrzyskiego. Zabrze zsunęło się pod południową granicę. Trafiono jedynie z Wrocławiem. Wpadkę zaskakująco neutralnie skwitował dyrektor programowy stacji Michał Rachoń: “Będziemy musieli rozchodzić…” – rzucił, nie próbując bronić firmy.
Co poszło na antenę
Tematem materiału w stacji Tomasza Sakiewicza było referendum w Krakowie, w którym odwołano prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Redakcja zastanawiała się, w których jeszcze polskich miastach możliwe są zmiany władz. W tym kontekście wjechała na antenę grafika z listą kilkunastu miejscowości naniesionych na konturową mapę Polski.
Naniesionych jednak tak, że pasują tylko do innego kraju. Krakowski znacznik wylądował głęboko na Śląsku. Rzeszów został przesunięty do województwa lubelskiego, w okolice Mazowsza. Ciechocinek, który dla każdego ucznia trzeciej klasy podstawówki leży w kujawsko-pomorskim, na ekranie znalazł się gdzieś między Rzeszowem a Przemyślem. Z kolei Będzin pojechał na północ, a Zabrze pod południową granicę. Jedyne miasto, które zostało we własnym województwie, to Wrocław. Przy skali pozostałych pomyłek wygląda to jednak raczej na statystyczne szczęście niż efekt kontroli jakości.
Po publikacji w sieci redakcja wycięła kontrowersyjne ujęcie z zapisu odcinka na YouTube. Dlatego widz, który dzisiaj kliknie pełne nagranie “Dzisiaj” z poniedziałku, mapy już tam nie znajdzie. Zrzuty ekranu z transmisji na żywo zostały jednak w sieci na zawsze.
Internet wbił szpilę. Dyrektor też się nie kłócił
Komentarze pojawiły się jeszcze przed reakcją stacji. “Teraz zbierają na korepetycje z geografii” – skomentował jeden z internautów, łącząc wpadkę z regularnymi apelami stacji o finansowe wsparcie widzów. Apele te nie biorą się znikąd, ponieważ Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji odmówiła stacji rozłożenia należności koncesyjnych na raty oraz umorzenia odsetek. W mediach pojawiły się też informacje o opóźnieniach w wypłatach dla części pracowników. W efekcie żart o korepetycjach trafia mocniej niż zwykła geografia.
Nietypowo zachował się dyrektor programowy Michał Rachoń. Zamiast wyciszać sprawę, podsumował ją publicznie i krótko: “Będziemy musieli rozchodzić…” Nie szukał winnego, nie próbował zrzucać błędu na grafika ani na narzędzie. To rzadkie zachowanie u stacji informacyjnych. Szczególnie u tej, która z ostrym językiem wobec konkurencji ma na co dzień więcej praktyki niż z samokrytyką.
Czy to AI? Tego nikt nie potwierdził
Pod postami z mapą szybko pojawiła się druga warstwa dyskusji: czy grafikę narysował człowiek, czy może wygenerował ją model AI. Niektórzy komentujący twierdzili stanowczo, że to typowy AI slop, czyli materiał pozornie wiarygodny, sypiący się dopiero w szczegółach. Padał jednak też uczciwy kontrgłos. Z jakości obrazu trudno przesądzić cokolwiek, ponieważ taką mapę mógłby równie dobrze złożyć grafik w pośpiechu – z niedopracowanego szablonu albo źle podpisanej bazy miast.
Dla widza ta różnica jest dziś mniejsza, niż chciałyby redakcje. Jeżeli na ekranie głównego wydania programu informacyjnego polskie miasta lądują w cudzych województwach, pytanie “kto to wygenerował” schodzi na dalszy plan. Natomiast mocniej wybrzmiewa “dlaczego nikt na to nie spojrzał przed emisją”. Zaufanie do treści informacyjnej działa jak szyba w samochodzie. Pęka od jednego kamyka, a rysa zostaje na całej powierzchni.
Polska właśnie dołącza do listy, którą świat zna od miesięcy
Mapa TV Republika to jeden z pierwszych głośnych polskich przypadków, w których AI – albo podejrzenie o AI – psuje jakość treści w mediach głównego nurtu. Na świecie maj 2026 dał już kilka takich historii. Google AI Overview przypisało kanadyjskiemu skrzypkowi Ashleyowi MacIsaacowi poważne, fałszywe zarzuty. W efekcie artysta złożył pozew na półtora miliona dolarów kanadyjskich, o czym pisaliśmy w analizie sprawy Google AI Overview. Z kolei amerykańska Pizza Hut wystąpiła z pozwem na ponad 100 milionów dolarów przeciwko izraelskiej spółce Dragontail, ponieważ jej system AI miał według franczyzobiorcy pogorszyć operacje punktów sprzedaży.
Z polskiej strony do tej rozmowy doszły dotąd głównie głosy spoza dziennikarstwa. Olga Tokarczuk opowiadała publicznie o codziennej pracy z modelami językowymi przy nowej książce, jednak sama podkreśla, że stale pilnuje halucynacji, bo wystarczy chwila nieuwagi. Dlatego TV Republika z wpadki “Dzisiaj” dokleja polski rozdział tam, gdzie nikt jeszcze go nie napisał – do listy redakcji informacyjnych, które AI albo podejrzenie o AI postawiło na widoku.
Co właściwie powinno się zmienić w redakcjach
Polskie media operują pod parasolem Karty Etycznej Mediów. Mówi ona o prawdzie, oddzielaniu informacji od komentarza, uczciwości i odpowiedzialności za formę przekazu. Zasady te pasują do ery generatywnych narzędzi lepiej, niż mogłoby się wydawać. Są jednak zbyt ogólne, żeby odpowiedzieć na konkretne pytanie. Czyją odpowiedzialnością jest sprawdzenie mapy, którą poprawił albo wygenerował model?
Na poziomie unijnym dyskusję porządkuje art. 50 AI Act dotyczący przejrzystości treści generowanych przez AI. Przepis nakazuje oznaczanie wybranych materiałów, w tym tych informujących opinię publiczną, jednak z jasnym wyjątkiem dla treści, które przeszły kontrolę redakcyjną i za które ktoś bierze odpowiedzialność. Innymi słowy, regulator zostawia redakcji szeroki margines – pod warunkiem że redakcja nie traktuje go jak zwolnienia z myślenia.
Twardy wniosek z wpadki TV Republika brzmi prozaicznie. Grafika informacyjna nie jest tłem antenowym, dlatego nie ma znaczenia, czy powstała ręcznie, czy z pomocą modelu. Każda mapa pokazująca miasta, granice, dane albo liczby musi przejść przez kogoś, kto rozumie temat – zanim trafi na żywo. Reszta jest kwestią konwencji wewnętrznej. Gdzie zaczynają się i kończą uprawnienia grafika, kto akceptuje ostatnią klatkę przed emisją, kto bierze odpowiedzialność za sprostowanie. Gdyby choć jedna z tych odpowiedzi była ułożona w Republice, Kraków najpewniej nie wylądowałby na Śląsku.
Pierwsza Misja AI · Kodożercy
Rozumiesz zagrożenia AI, gdy rozumiesz jak naprawdę działa
Halucynacje, AI slop, deepfakes, manipulacja informacją – kurs Pierwsza Misja AI rozkłada to wszystko na czynniki pierwsze. Zanim ocenisz cudzą mapę, zobacz, jak naprawdę wygląda generatywny model w środku.
Poznaj pełny program →

Podsumowanie
Mapa z programu “Dzisiaj” jest dziś najbardziej widocznym dowodem na to, że jakość redakcyjna w polskich stacjach informacyjnych ma kilka cichych luk. Nie wiemy, czy grafikę narysował model, czy człowiek z wadliwym szablonem. Szczerze mówiąc, z perspektywy widza nie ma to większego znaczenia. Wiemy, że Kraków wylądował na Śląsku, dyrektor programowy stacji skwitował to słowami “Będziemy musieli rozchodzić…”, a internet zdążył w tym czasie wbić szpilę o korepetycjach z geografii. Lekcja dla całej branży jest tania: każdą grafikę informacyjną przepuszcza człowiek, który rozumie temat. Tania lekcja zwykle pojawia się zaraz po drogiej kompromitacji.
Newsletter · DevstockAcademy & Kodożercy
Bądź na bieżąco ze światem IT, AI i automatyzacji
Co wtorek: newsy z branży, praktyczne tipy i narzędzia które warto znać. Zero spamu.



