Pierwszy tydzień września wygląda w wielu domach tak samo. Logowanie do dziennika, sprawdzenie planu lekcji, a przy okazji komunikat, że moduł wiadomości działa w wersji płatnej. Ustawa, która miała to zmienić, przeszła przez Sejm 251 głosami i przez Senat bez poprawek. 28 sierpnia prezydent Karol Nawrocki odmówił jej podpisania. W dokumentach sejmowych została jednak rzecz ciekawsza niż sama oś sporu o to, kto komu zablokował cyfryzację. Został dokładny rachunek, ile państwowy eDziennik miał kosztować, i opis tego, za co rodzice płacą dziś.
Czym miał być eDziennik i od kiedy
Chodzi o centralny system prowadzony przez ministra edukacji, bezpłatny zarówno dla szkół, jak i dla rodzin. Nauczyciele wpisywaliby tam oceny, frekwencję, tematy lekcji i oceny zachowania. Rodzic dostawałby dostęp przez aplikację mObywatel, uczeń przez mObywatel Junior. Komunikat Ministerstwa Cyfryzacji ujmuje to krótko: “Bez reklam, treści sponsorowanych i ofert handlowych”.
Harmonogram był rozłożony na dwa lata. W roku szkolnym 2026/2027 miał ruszyć pilotaż w wybranych szkołach podstawowych, publicznych i niepublicznych, oraz w części szkół artystycznych. Pełne udostępnienie szkołom podstawowym, ponadpodstawowym i artystycznym przewidziano na 1 września 2027 roku. Sam termin startu pilotażu ustawa zostawiała rozporządzeniu ministra, więc krążące w relacjach konkretne daty wrześniowe nie miały jeszcze podstawy w przepisach.
Przystąpienie szkoły do systemu było dobrowolne i to ważne dla zrozumienia sporu. Decyzję podejmowałby dyrektor szkoły za zgodą organu prowadzącego, przez zaznaczenie odpowiedniego pola w Rejestrze Szkół i Placówek Oświatowych. W pilotażu, gdyby dane w dwóch dziennikach się rozjechały, wiążący pozostawał ten dotychczasowy.
Ile eDziennik miał kosztować i kto miał za to zapłacić
Tu warto sięgnąć do tabeli, a nie do nagłówków. Ocena skutków regulacji dołączona do druku sejmowego numer 2842 podaje wydatki budżetu państwa na dziesięć lat, w cenach stałych z 2025 roku. Łącznie wychodzi 216,47 mln zł w latach 2026-2035.
Rozkład na lata jest nierówny i to jest w tej tabeli najciekawsze. Na 2026 rok przypada 14,99 mln zł, na 2027 aż 53,99 mln zł, a potem kwoty spadają do kilkunastu i dwudziestu paru milionów rocznie. Drugi rok jest najdroższy, a to na niego przypadało pełne uruchomienie systemu. Wiersz dotyczący jednostek samorządu terytorialnego zawiera same zera, czyli gminy i powiaty nie dokładałyby do tego nic.
Dostawcy komercyjnych dzienników nie kwestionują samych liczb, tylko ich sens. W tabeli uwag z konsultacji dostawcy komercyjni piszą o “co najmniej 191 mln zł” wydanych bez rzetelnej analizy ekonomicznej. Państwo występuje ich zdaniem “w podwójnej, konfliktowej roli: regulatora rynku i bezpośredniego konkurenta”. Różnica między 191 a 216 milionami bierze się z innego zakresu lat, nie z innego rachunku. Ten sam głos przypomina liczbę, która osłabia argument o cyfrowym zapóźnieniu polskiej szkoły. Według danych z Systemu Informacji Oświatowej na koniec 2025 roku dziennika elektronicznego używało 97,06% szkół, które taką informację przekazały.
Za co dziś płacą rodzice
To jest ta część sporu, która ginie w relacjach o wecie, a stoi wprost w uzasadnieniu ustawy. Pierwszym celem projektu, wymienionym przed bezpieczeństwem i przed integracją z rejestrami, było “wyeliminowanie opłat dla rodziców”.
Sygnały w tej sprawie wpływały do resortu edukacji i do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Urząd wszczął postępowania wyjaśniające wobec dwóch największych operatorów dzienników elektronicznych. Analiza wykazała, jak to ujęto, szerszy problem systemowy: funkcje dostępne w przeglądarce różnią się od tych w aplikacji mobilnej, a część tych drugich jest płatna. Wymienione z nazwy są dwie: moduł wiadomości i usprawiedliwianie nieobecności.
Mechanizm opisany w uzasadnieniu jest prostszy, niż się wydaje. Oceny i frekwencję widać za darmo. Płatny bywa kanał, którym szkoła realnie się komunikuje. Autorzy piszą to bez ogródek: rodzice, “nie chcąc, aby ominęły ich ważne informacje dotyczące dziecka, zazwyczaj są zmuszeni wykupić płatne dostępy w ramach aplikacji mobilnej”. Podobna presja dotyczy rodziców, którzy chcieliby usprawiedliwiać nieobecności zdalnie.
Ile kosztuje pełny dostęp do dziennika w aplikacji
Ile to konkretnie kosztuje, sprawdziliśmy dziś u Librusa, jednego z dominujących dostawców, i tu jest rzecz, która sama w sobie jest odpowiedzią. Librus ma dwa płatne progi, “Mobilne dodatki” i “Mobilne dodatki PLUS”, a w opisie pierwszego z nich figurują Wiadomości. Ceny nie da się zobaczyć bez zalogowania. Sprawdziliśmy stronę produktu, sklep i pomoc. Wszędzie prowadzi to do logowania albo do zakupu vouchera. W relacjach prasowych z ostatnich lat pojawia się kwota rzędu 36 zł rocznie za rozszerzoną wersję mobilną. Sami dostawcy podnoszą tę proporcję wprost. W konsultacjach piszą, że opłaty są “relatywnie niskie, niewspółmierne do kosztów, jakie państwo planuje ponieść”.
Ocena skutków regulacji nie zawiera żadnego szacunku, ile rodzice wydają na to łącznie w skali kraju. Informację o dzienniku elektronicznym przekazało do Systemu Informacji Oświatowej 14 030 szkół i 97,06% z nich zadeklarowało korzystanie, ale na wydatki rodzin nikt tego nie przeliczył.
Gdzie leżą dane ucznia, a gdzie miały leżeć
Drugi wątek dotyczy tego, kto odpowiada za dane dziecka. Dziś dziennik prowadzi szkoła, korzystając z systemu komercyjnego dostawcy. Projekt zmieniał ten układ w sposób, który obie strony opisują tymi samymi słowami, tyle że z przeciwnym znakiem.
Po wejściu ustawy administratorem danych pobieranych z Systemu Informacji Oświatowej byłby minister edukacji. Administratorem danych wprowadzanych przez szkołę pozostawałby dyrektor. Logowanie szłoby przez mObywatel albo Węzeł Krajowy, czyli te same mechanizmy, którymi państwo potwierdza tożsamość przy urzędowych dokumentach w telefonie. Zakres dostępu zależałby od roli: rodzic widziałby wyłącznie swoje dziecko.
Uzasadnienie nie ukrywa, do czego to prowadzi. Pisze o “zbudowaniu jednolitego, scentralizowanego systemu usług edukacyjnych” oraz o zwiększeniu kontroli państwa nad procesem edukacyjnym. To zdanie jest jednocześnie argumentem rządu i argumentem jego przeciwników, w zależności od tego, co ktoś uważa za większe ryzyko.
Kontrargument branży jest sensowniejszy, niż brzmi w streszczeniach. Dostawcy piszą, że rozproszony model z natury ogranicza skalę pojedynczego incydentu, a dotychczasowe zdarzenia sprowadzały się do przejęć haseł pojedynczych użytkowników. Ich zdaniem zamiast nowego systemu państwo powinno wymusić logowanie dwuskładnikowe, z którego według tej samej uwagi korzysta dziś mniej niż 19% nauczycieli. To liczba podana przez stronę sporu, nie przez rząd, ale sam kierunek trudno zbyć. Centralna baza z danymi uczniów wszystkich szkół korzystających z systemu byłaby celem innej skali niż baza pojedynczego dostawcy. Jak to wygląda w praktyce, pokazał w tym roku wyciek danych z systemu medycznego.
Co się teraz stanie z ustawą
Weto nie jest końcem drogi i warto to powiedzieć wprost, bo w wielu relacjach brzmi to jak wyrok. Sejm może weto odrzucić, ale potrzebuje do tego większości trzech piątych.
Według stanu rejestru druków sejmowych z 2 września weto nie miało jeszcze numeru druku. Dlatego nie mogło zostać poddane pod głosowanie na posiedzeniu 2-4 września. Dla porównania weto z 19 sierpnia, dotyczące transportu drogowego, ma już numer druku 3031 i wpłynęło do Sejmu właśnie 2 września.
Rejestr Sejmu pozwala też odtworzyć tempo całej sprawy. Projekt wpłynął 22 lipca, pierwsze czytanie odbyło się 29 lipca, a uchwalenie 31 lipca, czyli dziewięć dni po wpłynięciu. Senat zajął stanowisko 6 sierpnia, a ustawę przekazano prezydentowi 10 sierpnia. Na decyzję były 21 dni i weto padło osiemnastego. Pilotaż miał się odbyć w roku szkolnym, który właśnie się zaczął.
Ministra edukacji Barbara Nowacka nazwała decyzję “wetem lobbingowym”. Zapowiedziała też wystąpienie do służb w sprawie tego, czy weto było efektem działań lobbingowych. To zarzut strony rządowej, nie ustalenie. Według relacji prasowych prezydent nie kwestionuje samej cyfryzacji, ale wskazuje na bezpieczeństwo danych uczniów, koszty i tempo wdrożenia. Pełnego uzasadnienia weta nie odczytaliśmy u źródła, bo serwis prezydencki serwuje tę część treści skryptem.
Pierwsza Misja AI · Kodożercy
AI bez technikaliów – kurs i certyfikat
Pierwsza Misja AI to kurs Kodożerców dla absolutnych początkujących. Fabuła w konwencji science fiction, gamifikacja, ćwiczenia na żywym modelu, certyfikat na koniec.
Zacznij Pierwszą Misję →

Najczęstsze pytania
Czy to znaczy, że eDziennik nie powstanie?
Nie, i na dziś nikt tego nie rozstrzygnął. Weto zatrzymuje ustawę, ale Sejm może je odrzucić większością trzech piątych. Wniosek prezydenta nie ma jeszcze numeru druku sejmowego, więc głosowanie na posiedzeniu 2-4 września nie wchodzi w grę. Dalszy harmonogram pozostaje nierozstrzygnięty. Ustawa przewidywała pilotaż w roku szkolnym 2026/2027, a ten rok właśnie się zaczął.
Czy szkoła musiałaby przejść na państwowy eDziennik?
Nie. Przystąpienie było dobrowolne, a decyzję podejmowałby dyrektor szkoły za zgodą organu prowadzącego, przez zaznaczenie pola w Rejestrze Szkół i Placówek Oświatowych. Szkoła zadowolona z obecnego dostawcy mogła po prostu nic nie robić. Autorzy oceny skutków regulacji napisali przy tym, że wpływu na przychody firm komercyjnych nie da się oszacować w ujęciu pieniężnym.
Podsumowanie
Spór o eDziennik opowiedziano jako starcie prezydenta z rządem, a najciekawsze liczby leżą poza tą osią. Państwo policzyło swój system na 216,47 mln zł przez dziesięć lat, bez udziału samorządów. Ile płacą rodzice łącznie, nie wiadomo, bo ocena skutków regulacji takiego szacunku nie zawiera. Wiadomo, że płacą za dostęp do kanału, którym szkoła się z nimi kontaktuje, i że sygnały o tym trafiły do urzędu antymonopolowego. Cennika nie sposób sprawdzić bez założenia konta, co samo w sobie mówi coś o tym rynku. Wątek danych jest z kolei rzadkim przypadkiem, w którym obie strony mają rację naraz. Centralna baza uczniów ze szkół korzystających z systemu dawałaby lepszą kontrolę nad standardem, a jednocześnie tworzyła cel innej skali niż baza pojedynczego dostawcy. Weto tego nie rozwiązuje, tylko odsuwa. Szkoły wchodzą w nowy rok na tych samych zasadach co poprzednio, a stanowisko rządu stoi w komunikacie Ministerstwa Cyfryzacji.
Newsletter · DevstockAcademy & Kodożercy
Bądź na bieżąco ze światem IT, AI i automatyzacji
Co wtorek: newsy z branży, praktyczne tipy i narzędzia które warto znać. Zero spamu.




