Amerykańska firma programistyczna podmienia silnik swojej aplikacji i prawie nikt tego nie zauważa. Zamiast modelu od OpenAI czy Anthropic pod spodem pracuje teraz układ wytrenowany w Chinach, bo liczy taniej, a radzi sobie niewiele gorzej. To już nie jeden odważny wyjątek, tylko wyraźny kierunek. Chińskie modele AI odpowiadają dziś nawet za blisko połowę ruchu przechodzącego przez popularne platformy dla deweloperów w Stanach. Jeszcze rok wcześniej mówiliśmy o kilkunastu procentach. Coś tu ewidentnie pękło, i warto zrozumieć, co dokładnie.
Z kilkunastu procent do niemal połowy
Najlepiej widać to na tak zwanych bramkach, czyli usługach, przez które programiści podłączają swoje aplikacje do różnych modeli, przełączając je jak kanały w telewizorze. Na jednej z najpopularniejszych takich bramek udział chińskich modeli od lutego 2026 roku nie spada poniżej trzydziestu procent, a w szczytowych tygodniach dobija do czterdziestu sześciu. Dla porównania: przez wcześniejszy rok średnia trzymała się w okolicach jednej dziewiątej całości, a w pierwszej połowie 2025 potrafiła zejść do zaledwie kilku procent.
Mówimy tu o tokenach, czyli drobnych kawałkach tekstu, na które model tnie każde zapytanie i odpowiedź. To jednostka, w której rozlicza się pracę AI, coś jak kilowatogodziny na rachunku za prąd. Im więcej tokenów płynie przez chińskie modele, tym większa część codziennej pracy tych aplikacji faktycznie się na nich opiera. A przesunęła się tam zaskakująco szybko.
Powód jest prozaiczny: cena
Można było się spodziewać opowieści o polityce, sankcjach i flagach. Tymczasem firmy tłumaczą swój wybór znacznie przyziemniej. Otwarte modele z Chin bywają od sześćdziesięciu do dziewięćdziesięciu procent tańsze od czołowych propozycji OpenAI czy Anthropic. Do tego dystans w jakości zrobił się na tyle mały, że dla wielu codziennych zastosowań schodzi na dalszy plan.
Wyobraź sobie dwa warsztaty samochodowe robiące ten sam przegląd. Jeden bierze za niego pięć razy więcej, bo ma znaną markę na szyldzie. Jeśli drugi oddaje auto sprawne na tyle, że różnicy nie czuć, część klientów po prostu przestanie dopłacać za logo. Dokładnie to dzieje się teraz z modelami AI, gdy rachunki za coraz intensywniejsze korzystanie z nich zaczęły firmy realnie boleć. Więcej o tym, jak spadające ceny pojedynczego zapytania i tak windują końcowe rachunki, pisaliśmy przy okazji paradoksu tanich tokenów AI.
Model, który poszedł najszybciej
Symbolem tej zmiany stał się GLM-5.2 od chińskiej firmy Zhipu. Na jednej z dużych platform hostingowych okazał się jednym z najszybciej przyjmowanych modeli 2026 roku. W pierwszym pełnym tygodniu po debiucie dzienna liczba przetwarzanych przez niego tokenów urosła około dwudziestosiedmiokrotnie, a liczba klientów, którzy go włączyli, skoczyła jakieś osiemdziesiąt razy. W popularnym teście umiejętności programistycznych trzyma poziom zbliżony do zachodniej czołówki, a kosztuje ułamek tego, co ona. Przy takiej ofercie decyzja podejmuje się w wielu zespołach niemal sama.
Co z tego ma polska firma
Dla polskiego przedsiębiorcy czy dewelopera płynie stąd kilka praktycznych wniosków. Pierwszy: rynek AI to już nie tylko dwie amerykańskie nazwy, a większa konkurencja zwykle oznacza niższe ceny również dla nas. Drugi jest bardziej zniuansowany. Sporo tych modeli ma otwarte wagi. Oznacza to, że można je uruchomić na własnym serwerze, bez wysyłania firmowych danych do kogokolwiek. Dla kogoś, kto martwi się o RODO albo o to, gdzie fizycznie lądują dane klientów, bywa to argument mocniejszy niż sama cena.
Jest i druga strona medalu, o której nie warto zapominać. Chińscy dostawcy potrafili już wcześniej zaskoczyć rynek nagłymi decyzjami, choćby przy głośnej sprawie wokół blokady narzędzi do kodowania po stronie Alibaby. Tani model warto więc traktować jak każdego nowego poddostawcę: sprawdzić, przetestować i nie uzależniać od niego całej firmy z dnia na dzień.
Pierwsza Misja AI · Kodożercy
Tyle modeli AI naraz. Zrozum, jak w ogóle z nich korzystać
Kurs Pierwsza Misja AI pokazuje techniki promptowania, które naprawdę działają: praktyczne ćwiczenia z prawdziwym GPT-4, sci-fi fabuła, gamifikacja i certyfikat na koniec. Bez znaczenia, czyj model masz pod spodem.
Sprawdź program kursu →

Podsumowanie
Przez kilkanaście miesięcy modele z Chin przeszły w amerykańskich firmach drogę od ciekawostki do realnej siły. W szczytowych tygodniach obsługuje niemal połowę zapytań na platformach dla deweloperów. Napędza to nie geopolityka, tylko rachunek ekonomiczny. Wystarczająca jakość za ułamek ceny okazała się argumentem, któremu trudno się oprzeć, gdy koszty AI rosną. Dla nas oznacza to zdrowszą konkurencję i tańszy dostęp do dobrych modeli, a przy tych z otwartymi wagami także większą kontrolę nad własnymi danymi. Warto jednak zachować zimną głowę i nowego, taniego dostawcę wpuszczać do firmy ostrożnie, tak jak każdego innego. Tania technologia bywa świetnym wyborem, dopóki pamiętamy, że najważniejsze jest to, co potrafimy z nią zrobić, a nie samo logo na fakturze.
Newsletter · DevstockAcademy & Kodożercy
Bądź na bieżąco ze światem IT, AI i automatyzacji
Co wtorek: newsy z branży, praktyczne tipy i narzędzia które warto znać. Zero spamu.



