W komunikacie Microsoftu o przejściu Edge na nowy standard rozszerzeń jest jedno zdanie, które łatwo przeoczyć, a mieści całą sprawę. Firma pisze, że rozszerzenia wszystkich rodzajów, od menedżerów haseł przez sieci VPN po blokery reklam, przeszły na nowy standard bez utraty funkcji po stronie klienta. Autor uBlocka Origin prowadzi tymczasem publiczną listę rzeczy, których jego wersja przystosowana do nowych reguł zrobić nie umie. Obie strony opisują tę samą zmianę i obie mają rację, tylko mówią o czymś innym. Microsoft mierzy, ile rozszerzeń przetrwało przeprowadzkę. Użytkownik zauważy raczej to, czego jego wtyczka przestanie umieć.
Co dokładnie wyłącza Edge i według jakiego kalendarza
Microsoft ogłosił zmianę 7 sierpnia na blogu dla twórców rozszerzeń. Przeglądarka zaczyna wygaszać Manifest V2, czyli starszy zestaw reguł, według których pisano rozszerzenia. Zastępuje go Manifest V3.
Kalendarz jest rozłożony na kilka etapów. Wygaszanie dla użytkowników indywidualnych rusza w sierpniu 2026, a firma zakłada domknięcie go do końca roku. Urządzenia zarządzane przez firmowych administratorów zostają na razie nietknięte, bo dla nich wygaszanie ma ruszyć na początku 2027 roku. Ten sam podział na dwa terminy potwierdza tabela w dokumentacji Microsoftu dla programistów.
Sam przebieg też nie jest jednorazowym cięciem. Najpierw pojawiają się powiadomienia na stronie zarządzania rozszerzeniami i na kartach produktów w sklepie. Potem, jak pisze Microsoft, stare rozszerzenia będą stopniowo wyłączane domyślnie przez kolejne miesiące. Zmiana zaczyna się w kanałach testowych Canary, Dev i Beta, a do wersji stabilnej dociera później.
Warto zachować proporcje, bo to nie jest ruch odosobniony. Chrome wyłączył stary standard u wszystkich użytkowników 24 lipca 2025 roku. Firmowa polityka pozwalała administratorom przedłużyć działanie starych rozszerzeń jeszcze przez chwilę, ale i ona zniknęła wraz z kolejnym wydaniem przeglądarki. Edge robi więc dokładnie to samo, tylko rok później. Obie przeglądarki stoją na tym samym silniku Chromium, więc kierunek był do przewidzenia.
Dlaczego nowy standard uderza akurat w blokery reklam
Różnica między dwoma standardami wygląda na sprawę wyłącznie dla programistów, tylko że skutek widzi każdy. Chodzi o to, w którym momencie rozszerzenie może się wtrącić.
Pod starymi regułami bloker dostawał od przeglądarki informację o każdym żądaniu sieciowym, zanim ono poszło w świat. Mógł je obejrzeć i zdecydować, co z nim zrobić. Decyzja zapadała na bieżąco, dla każdego przypadku osobno.
Nowy standard odwraca ten układ. Rozszerzenie zgłasza przeglądarce z góry przygotowany zestaw reguł, a przeglądarka sama je stosuje. Bloker nie ogląda już ruchu w locie, tylko wcześniej deklaruje, co ma być blokowane. Dla większości rozszerzeń to żadna strata, bo menedżer haseł czy narzędzie do robienia notatek nie potrzebuje wglądu w każde żądanie. Dla blokera reklam różnica jest zasadnicza, ponieważ jego przewaga polegała właśnie na reagowaniu na to, co witryna robi w danej chwili.
Microsoft ma przy tym po swojej stronie liczby i warto je oddać rzetelnie. Firma podaje, że na nowy standard przeszło już 95 procent najpopularniejszych rozszerzeń w jej sklepie. Ze starym standardem zostało tam 58 rozszerzeń o jakimkolwiek realnym użyciu, a tylko trzy z nich nie mają publicznie dostępnego odpowiednika. Skala problemu jest więc z perspektywy sklepu niewielka, choć są to dane producenta o własnej platformie.
Stąd bierze się rozjazd między komunikatem a odbiorem. Microsoft ma podstawy pisać, że blokery przeszły na nowy standard, bo faktycznie przeszły. Nie znaczy to jednak, że po przeprowadzce potrafią tyle samo. Pojedyncze rozszerzenie waży w statystyce sklepu tyle samo niezależnie od tego, ilu ludzi na nim polega.
uBlock Origin Lite to osobne rozszerzenie, nie nowa wersja
Tu pojawia się nieporozumienie, które zaraz zacznie krążyć po sieci. Wersja Lite bywa opisywana jako nowa odsłona uBlocka. Nie jest. To drugie, oddzielne rozszerzenie przygotowane pod nowe reguły, które utrzymuje ten sam autor, Raymond Hill. Obie wtyczki żyją obok siebie i mają różne możliwości.
Autor sam prowadzi listę różnic i nie owija jej w komunikat marketingowy. Wersja Lite nie obsługuje filtrowania dynamicznego ani przełączników ustawianych osobno dla każdej witryny. Nie potrafi filtrować na podstawie nagłówków odpowiedzi, więc odpada blokowanie dużych elementów multimedialnych. Nie umie też modyfikować treści odpowiedzi.
Najbardziej praktyczna różnica dotyczy jednak czegoś innego. Listy filtrów w wersji Lite odświeżają się wyłącznie razem z aktualizacją samego rozszerzenia, ponieważ ta wtyczka z założenia nie łączy się z żadnym serwerem zdalnym. Pełna wersja pobiera nowe listy na bieżąco. Ma to znaczenie przy witrynach, które reagują na blokery i zmieniają swoje mechanizmy z tygodnia na tydzień.
Dla przeciętnego czytelnika sprowadza się to do jednej różnicy. Wersja Lite dalej blokuje reklamy, tylko ma do dyspozycji mniej mechanizmów. Różnicę widać dopiero na stronach, które wymagają akurat tych funkcji, których wersja Lite nie obsługuje.
Gdzie pełna wersja uBlock Origin dalej działa
Firefox nadal obsługuje pełną wersję rozszerzenia. Mozilla zapowiedziała 10 sierpnia, że jej wsparcie dla tego dodatku nigdzie się nie wybiera. Wcześniej deklarowała obsługę obu standardów równolegle.
Powód jest techniczny, nie ideowy. Firefox stoi na własnym silniku Gecko, a nie na Chromium, i zachował mechanizm pozwalający rozszerzeniu wtrącać się w ruch sieciowy na bieżąco. Mozilla nie musi więc powtarzać decyzji Google’a, bo nie dziedziczy po nim kodu przeglądarki.
Oficjalna strona uBlocka wskazuje dziś dwie przeglądarki jako zalecane dla osób, którym zależy na pełnym blokowaniu treści: Firefoksa i Brave.
Traktowanie tego jako wojny przeglądarek byłoby jednak uproszczeniem. Mozilla ma tu wygodną pozycję marketingową i z niej korzysta, co widać po formie samej zapowiedzi. Deklaracja dotyczy przy tym przyszłości, więc jest obietnicą, a nie faktem dokonanym.
Pierwsza Misja AI · Kodożercy
Używasz AI codziennie, ale czy robisz to dobrze?
Kurs Pierwsza Misja AI pokaże Ci techniki promptowania, które naprawdę działają. Praktyczne ćwiczenia z prawdziwym GPT-4, gamifikacja i certyfikat.
Sprawdź program kursu →

Co zrobić, jeśli blokujesz reklamy w Edge
Pośpiech nie jest potrzebny, bo wyłączanie potrwa miesiącami i zacznie się od kanałów testowych. Warto natomiast wiedzieć, jaki masz wybór, zanim zobaczysz powiadomienie w przeglądarce.
Pierwsza droga to zostanie przy Edge i przejście na wersję Lite. Wymaga najmniej zachodu, trzeba tylko pamiętać, że ta wtyczka ma mniej mechanizmów niż pełna wersja uBlocka.
Druga to przeniesienie się do przeglądarki z pełnym wsparciem, czyli Firefoksa albo Brave. Ma to sens wtedy, gdy korzystasz z reguł pisanych samodzielnie albo odwiedzasz witryny aktywnie walczące z blokerami.
Trzecia dotyczy firm. Jeśli zarządzasz sprzętem w organizacji, twoje urządzenia dostają dodatkowy czas do początku 2027 roku. To okno na spokojne sprawdzenie, które rozszerzenia w firmie w ogóle stoją na starym standardzie.
Jest jeszcze powód, dla którego cała sprawa nie sprowadza się do wygody oglądania stron. Sieci reklamowe bywają drogą wejścia dla atakującego, o czym pisaliśmy przy podmienionym skrypcie Adform, który przestawiał kopiowane adresy portfeli kryptowalutowych. Blokowanie reklam bywa więc też zmniejszaniem powierzchni ataku. W polskim kontekście dochodzi do tego rzecz szersza. To właśnie w przeglądarce miał wylądować jeden sygnał prywatności zamiast banerów zgody, a Polska poparła usunięcie tego przepisu z pakietu Digital Omnibus. Przeglądarka pozostaje miejscem, w którym użytkownik rozstrzyga te sprawy sam, a narzędzi do tego właśnie ubywa.
Najczęstsze pytania
Czy uBlock Origin przestanie działać w Edge od razu?
Nie. Microsoft opisuje wyłączanie jako proces rozłożony na kolejne miesiące, który rusza w kanałach testowych Canary, Dev i Beta, a do wersji stabilnej dociera później. Firma zakłada domknięcie etapu konsumenckiego do końca 2026 roku, przy czym sama nazywa to celem, a nie sztywnym terminem. Urządzenia zarządzane przez administratorów w firmach mają czas do początku 2027 roku.
Czy Microsoft napisał wprost, że usuwa uBlock Origin?
Nie. W całym komunikacie nazwa tego rozszerzenia nie pada ani razu. Microsoft opisuje wygaszanie całego starszego standardu i wymienia blokery reklam wyłącznie jako jedną z kategorii, która według firmy przeszła zmianę bez utraty funkcji. Wniosek o losie konkretnego rozszerzenia wyciąga prasa branżowa i my, na podstawie tego, czego wersja przystosowana do nowych reguł nie potrafi.
Podsumowanie
Edge robi to, co Chrome zrobił rok wcześniej, a rozstrzygnięcie zapadło właściwie wtedy, gdy obie przeglądarki poszły tą samą drogą. Dla większości rozszerzeń zmiana przejdzie niezauważona i komunikat Microsoftu opisuje to uczciwie. Blokery reklam są jednak wyjątkiem, ponieważ ich siła brała się z wglądu w ruch sieciowy na bieżąco, a nowy standard tego wglądu nie przewiduje. Wersja Lite dalej blokuje reklamy, tylko z mniejszym zestawem narzędzi, a różnicę widać na stronach wymagających akurat tego, czego jej brakuje. Kto potrzebuje pełnych możliwości, ma do wyboru Firefoksa albo Brave. Reszta nie musi nic robić od razu, bo wygaszanie potrwa miesiącami, a firmowe komputery dostały czas do początku przyszłego roku.
Newsletter · DevstockAcademy & Kodożercy
Bądź na bieżąco ze światem IT, AI i automatyzacji
Co wtorek: newsy z branży, praktyczne tipy i narzędzia które warto znać. Zero spamu.




