Kursy

Kupowanie opinii Google: UOKiK karze, co grozi firmie

UOKiK nałożył ponad 220 tys. zł kar na dwie firmy sprzedające fałszywe opinie i dwie osoby z zarządu R4E. Co grozi firmom kupującym recenzje?

Kupowanie opinii Google ukarane przez UOKiK - wejście B do siedziby Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przy placu Powstańców Warszawy 1 w Warszawie: szklane drzwi w złotej ramie pod szklanym daszkiem, obok tablica z godłem i nazwą urzędu, po bokach okna oklejone logo UOKiK, kamienna elewacja
Spis treści
  1. Kogo UOKiK ukarał za fałszywe opinie i za co
  2. Na jakiej podstawie: wprowadzanie konsumentów w błąd co do renomy
  3. Czy kupowanie opinii Google jest legalne
  4. Co Google robi z kupionymi opiniami
  5. Jak rozpoznać kupione opinie w Google
  6. Co z opiniami w sklepach internetowych: dyrektywa Omnibus
  7. Wcześniejsze sprawy UOKiK o opinie
  8. FAQ
  9. Podsumowanie

Prezes UOKiK nałożył łącznie ponad 220 tys. zł kar na dwie firmy, które sprzedawały opinie do wizytówek Google i innych serwisów, oraz na dwie osoby z zarządu jednej z nich. Ukarani to spółka R4E z Poznania, która prowadziła serwis reviewagency.eu, i firma prowadząca serwis bow24.pl. Decyzje wydano 22 września i 23 października 2026 roku, a UOKiK ogłosił je 5 listopada. Obie są nieprawomocne i mogą trafić do sądu. Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym zakazuje także zlecania fałszywych opinii. Według naszej lektury przepisów firmie, która płaci za recenzje, grozi więc to samo postępowanie przed UOKiK. W Google dochodzą do tego ograniczenia wizytówki. Stan na 5 listopada 2026 roku, godz. 9:05, według komunikatu UOKiK, sentencji obu decyzji, tekstów ustaw w Dzienniku Ustaw i stron pomocy Google.

Kogo UOKiK ukarał za fałszywe opinie i za co

UOKiK ukarał sprzedawców opinii. O postępowaniach wobec firm, które je zamawiały, komunikat urzędu nie wspomina.

R4E i serwis reviewagency.eu. Według UOKiK spółka “oferowała pakiety recenzji do wizytówek Google”. Z informacji przekazanych przez jej klientów wynika, że treść opinii przygotowywali “recenzenci”, a zleceniodawcy dostawali je do akceptacji przed publikacją. Celem była “poprawa oceny przedsiębiorcy w serwisach internetowych. Dzięki temu jego oferta pojawiała się wyżej w wynikach wyszukiwania”. Pracownicy R4E, jak ustalił urząd, nie testowali produktów ani nie korzystali z ocenianych usług. Spółka zapłaci 70 tys. zł, a prezes i członkini zarządu po 25 tys. zł. Serwis zamknięto, więc decyzja stwierdza zaniechanie praktyki z dniem 7 sierpnia 2026 roku.

Paweł Gil i serwis bow24.pl. Według komunikatu firma Paweł Gil “dodaje fanów stron na Facebooku, publikuje opinie w Google i ponad 20 innych serwisach, np. Znany Lekarz, Ceneo, Gowork, Tripadvisor”. Kara wynosi 102 tys. zł. Decyzja nakazuje zaniechanie praktyki i publikację oświadczenia o decyzji na stronach bow24.pl i coolbrand.pl przez trzy miesiące, w ciągu 14 dni od uprawomocnienia.

Na jakiej podstawie: wprowadzanie konsumentów w błąd co do renomy

Obie decyzje mówią to samo: firma wprowadzała konsumentów w błąd “co do sytuacji gospodarczej swoich zleceniodawców, w tym ich renomy lub jakości świadczonych przez nich usług”. W sprawie R4E chodziło o “tworzenie i publikowanie w wizytówkach Google nieprawdziwych opinii i ocen”. W sprawie bow24.pl o “publikowanie na portalach internetowych nieprawdziwych komentarzy, opinii i ocen” oraz o “zapewnianie fałszywych członków grupy, fanów, obserwujących, polubień, udostępnień, wyświetleń, subskrypcji”.

Prawnie to nieuczciwa praktyka rynkowa z art. 5 ust. 1 w związku z ust. 2 pkt 1 i ust. 3 pkt 2 i 6 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, czyli rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji. Taka praktyka narusza zbiorowe interesy konsumentów z art. 24 ust. 1 i 2 pkt 3 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Kary dla obu firm nałożono na podstawie art. 106 ust. 1 pkt 4, a kary dla dwóch osób z zarządu R4E na podstawie art. 106b, za “umyślne dopuszczenie” do naruszenia.

Czy kupowanie opinii Google jest legalne

Kupowanie fałszywych opinii jest zakazane. Art. 7 pkt 26 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym wymienia wśród praktyk nieuczciwych “w każdych okolicznościach” takie działanie: “zamieszczanie lub zlecanie zamieszczania innej osobie nieprawdziwych opinii lub rekomendacji konsumentów albo zniekształcanie opinii lub rekomendacji konsumentów w celu promowania produktów”. Słowo “zlecanie” obejmuje firmę, która płaci agencji za pakiet recenzji. Przy praktykach z tej listy nie bada się, czy wpłynęły na decyzję przeciętnego konsumenta, bo ustawa uznaje je za nieuczciwe z góry.

Co grozi firmie, która płaci za recenzje

Firmie, która kupuje opinie, grozi to samo postępowanie przed UOKiK co sprzedawcy. To nasz wniosek z przepisów: zlecanie fałszywych opinii jest nieuczciwą praktyką rynkową, a taka praktyka podpada pod zakaz z art. 24 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Granice kar i roszczeń wyglądają tak:

  • kara do 10% obrotu z poprzedniego roku dla przedsiębiorcy, który “choćby nieumyślnie” naruszył zakaz z art. 24 (art. 106 ust. 1 pkt 4 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów);
  • kara do 2 mln zł dla osoby zarządzającej, jeśli umyślnie dopuściła do naruszenia (art. 106b ust. 1); w sprawie R4E urząd zastosował ten przepis wobec dwóch osób z zarządu, z karą po 25 tys. zł;
  • roszczenia klientów z art. 12 ust. 1 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym: zaniechanie praktyki, usunięcie jej skutków, oświadczenie, obniżenie ceny, naprawienie szkody i zasądzenie sumy na cel społeczny.

Przepisy karne tej ustawy (art. 15 i 16) dotyczą tylko praktyk agresywnych i systemu konsorcyjnego. Kupione recenzje to więc w tej ustawie sprawa administracyjna przed UOKiK i cywilna przed sądem. Te kwoty to górne granice; konkretną karę urząd ustala w decyzji. W komunikacie z 5 listopada UOKiK nie informuje o postępowaniach wobec klientów R4E ani bow24.pl. Zakaz zlecania jest jednak w ustawie zapisany wprost, a urząd od 2023 roku prowadzi kolejne sprawy o opinie.

Co Google robi z kupionymi opiniami

Zasady Google każą usuwać opinie, za które zapłacono, a wizytówka firmy może dostać ograniczenia. Według zasad dotyczących treści w Mapach Google niedozwolone są “opinie lub oceny, za które zapłacono bezpośrednio lub w formie świadczeń rzeczowych”. Zakazane są też “treści publikowane z różnych kont przez jedną osobę lub na jej prośbę”. Firma nie może też oferować pieniędzy, rabatów ani bezpłatnych produktów czy usług w zamian za opinię albo za zmianę lub usunięcie negatywnej.

Na stronie o ograniczeniach Profilu Firmy w Google Google wymienia trzy możliwe ograniczenia, nakładane obok usunięcia opinii naruszających zasady. Przez określony czas wizytówka nie przyjmie nowych opinii ani ocen. Istniejące opinie mogą zostać na pewien czas wycofane. W profilu może się pojawić ostrzeżenie dla klientów, że usunięto z niego fałszywe opinie. Właściciel dostaje o tym e-mail i może się odwołać. Te strony nie mówią, czy Google cokolwiek zrobił z opiniami klientów R4E i bow24.pl.

Jak rozpoznać kupione opinie w Google

Pewności nie da żaden pojedynczy sygnał, ale kilka naraz powinno zapalić lampkę. To nasza praktyka redakcyjna, nie metoda UOKiK:

  1. Daty. Kilkanaście pięciogwiazdkowych opinii w jednym tygodniu, potem cisza. Google sam wymienia “nietypowy schemat ich publikowania” jako znak manipulacji.
  2. Autorzy. Kliknij profil autora. Konto z jedną albo dwiema opiniami, bez zdjęć, często z ocenami firm z różnych miast w tym samym dniu.
  3. Język. Ogólniki bez szczegółów (“polecam, pełen profesjonalizm”) i podobne zwroty w wielu opiniach. Prawdziwy klient pisze, co naprawiono, ile czekał, z kim rozmawiał.
  4. Rozkład ocen. Same piątki i pojedyncze jedynki, bez trójek i czwórek.
  5. Odpowiedzi firmy. Firma dziękuje wszystkim jednym szablonem, a na krytykę nie odpowiada.

Przy sklepie internetowym sprawdź dodatkowo, czy jego adres nie trafił na listę fałszywych sklepów internetowych od CERT Polska. Według UOKiK na kupionych opiniach tracą też “rzetelni przedsiębiorcy, którzy przegrywają nieuczciwą walkę o pozycję w wyszukiwarkach”. Nasza ocena: średnia ocen i pozycja to pierwsze, co klient widzi w mapach, więc pakiet recenzji działa jak płatne przesunięcie w kolejce.

Co z opiniami w sklepach internetowych: dyrektywa Omnibus

Sklep, który pokazuje opinie, musi napisać, czy i jak sprawdza, że pochodzą od kupujących. To art. 6 ust. 4 pkt 7 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, dodany przy wdrażaniu dyrektywy Omnibus. Art. 7 pkt 25 zakazuje twierdzenia, że opinie są od klientów, jeśli sklep nie podjął “uzasadnionych i proporcjonalnych kroków”, żeby to sprawdzić. UOKiK przypomina w komunikacie, że sklep nie może deklarować bez weryfikacji, że opinie pochodzą od prawdziwych klientów, i musi mówić, czy pokazuje wszystkie, także negatywne.

Wcześniejsze sprawy UOKiK o opinie

Decyzje z listopada to kolejny etap serii, w której urząd sprawdza zarówno sprzedawców recenzji, jak i serwisy publikujące opinie:

DataFirmaEtapO co chodzi
13.11.2023Best-Review (Leszno)zarzutysprzedaż gotowych recenzji
12.06.2025Grupa OLXdecyzja, kara ponad 28 mln złsystem ocen sprzedających
14.01.2026Samsung Electronics Polskazarzutyoznaczenie “Potwierdzony zakup” bez weryfikacji
3.06.2026Nocowanie.plzarzutybrak informacji o weryfikacji opinii
22.09 i 23.10.2026R4E, Paweł Gildecyzje, łącznie ponad 220 tys. złsprzedaż fałszywych opinii

Dane z komunikatów na stronie UOKiK, odczyt 5 listopada 2026 roku. “Zarzuty” znaczą postępowanie w toku, nie karę. Jak wyglądają takie decyzje w praktyce, widać w sprawie kary UOKiK dla Inei za zerwanie umowy i w decyzji wobec czterech banków po wyroku TSUE.

Zdjęcie siedziby UOKiK na górze: Wistula, Wikimedia Commons, licencja CC BY-SA 4.0.

FAQ

Czy za kupowanie opinii grozi więzienie?

Nie na podstawie ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Jej przepisy karne (art. 15 i 16) obejmują praktyki agresywne i system konsorcyjny. Za kupione opinie grozi postępowanie przed UOKiK z karą do 10% obrotu oraz roszczenia klientów przed sądem cywilnym.

Czy firma może dać klientowi rabat za opinię w Google?

Nie, zasady Map Google zabraniają oferowania pieniędzy, rabatów ani bezpłatnych produktów czy usług w zamian za opublikowanie opinii albo za zmianę lub usunięcie negatywnej. Takie opinie Google traktuje jako manipulowanie ocenami i usuwa.

Devstock { seo i geo }

Klienci szukają Twoich usług w Google. Trafiają na Ciebie?

Robimy audyty SEO, przyspieszamy strony i przygotowujemy treści, które pokazują się w wynikach Google i w odpowiedziach AI Overviews. Zaczynamy od audytu, który pokaże, co dziś blokuje Twoją widoczność.

Sprawdź, co obejmuje audyt → Software house, który prowadzi ten blog

Podsumowanie

UOKiK nałożył łącznie ponad 220 tys. zł kar w dwóch sprawach o sprzedaż fałszywych opinii. R4E i dwie osoby z jej zarządu mają zapłacić razem 120 tys. zł, a firma prowadząca bow24.pl 102 tys. zł. Obie decyzje są nieprawomocne. Urząd ukarał sprzedawców, ale ustawa zakazuje też zlecania nieprawdziwych opinii. Firma, która kupuje pakiet recenzji, ryzykuje więc postępowanie przed UOKiK z karą do 10% obrotu i roszczenia klientów. Google może dodatkowo usunąć opinie, zablokować nowe i pokazać w wizytówce ostrzeżenie o fałszywych recenzjach. Jeśli ktoś proponuje twojej firmie pakiet nieprawdziwych opinii, zlecenie go narusza ustawę, a publikacja łamie też zasady Google. Prawdziwe opinie zbieraj od klientów bez nagród za ocenę i odpowiadaj także na krytyczne.

Co dalej

Więcej z działu Aktualności, prawo i e-usługi