Ministerstwo Finansów chce zabrać podatnikom ulgę na internet, wartą najwyżej 760 złotych rocznie. W tym samym dokumencie zostawia firmom, na kolejne dziesięć lat, ulgę rozliczaną od kosztów robotyzacji. Oba pomysły stoją w jednym wpisie do wykazu prac rządu, oznaczonym numerem UD461. Pierwszy dotknie prawie pół miliona osób i wróci w każdej lutowej rozmowie o PIT. Drugi obejmie znacznie mniejszą grupę, za to porządkuje rachunek inwestycyjny w firmach na całą dekadę.
Ulga na internet to 760 złotych od dochodu, nie od podatku
Ulga pozwala odliczyć do 760 złotych wydatków od dochodu, a nie bezpośrednio od podatku. Ta różnica rozbraja liczbę, która krąży po nagłówkach. Realna korzyść to bowiem stawka podatku od tej kwoty. Przy pierwszym progu skali daje to około 91 złotych rocznie, przy drugim około 243 złote. Podstawa stoi w artykule 26 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych.
Skorzystać można krótko i tylko raz w życiu. Przepis przyznaje odliczenie “wyłącznie w kolejno po sobie następujących dwóch latach podatkowych”. Warunek jest jeden: wcześniej się z niego nie korzystało. Kto odliczył internet w 2013 i 2014 roku, nie ma już do czego wracać. To tłumaczy, dlaczego przy tak powszechnym wydatku beneficjentów jest stosunkowo niewielu.
Wpis przewiduje przy tym roczne prawo nabyte i to jest odpowiedź na pierwsze pytanie czytelnika. Kto odliczy internet po raz pierwszy za rok poprzedzający wejście zmian, zachowa prawo także do drugiego odliczenia. Reszta osób straci możliwość, z której i tak nie zdążyłaby skorzystać dwa razy.
Skala jest niewielka także w liczbach zbiorczych. Według danych Ministerstwa Finansów, przytaczanych przez serwis PIT.pl, w rozliczeniu za 2024 rok skorzystało z ulgi 450 971 podatników. Wychodzi średnio po około 640 złotych odliczenia na osobę. Łącznie odliczyli od dochodu blisko 289 milionów złotych, co bywa mylnie podawane jako koszt budżetowy. Budżet traci od tej kwoty wyłącznie podatek. Mówimy więc o dziesiątkach milionów złotych rocznie, a nie o prawie trzystu.
Dlaczego resort chce zlikwidować ulgę na internet
Powód jest jeden: zdaniem resortu ulga osiągnęła swój cel i przestała być potrzebna. Ulga powstała w 2005 roku, gdy dostęp do sieci był drogi i rzadki. Usługi telekomunikacyjne obłożono wtedy dwudziestodwuprocentowym VAT-em, a odliczenie miało przeciwdziałać wykluczeniu cyfrowemu. Resort twierdzi, że ten cel został osiągnięty. Powołuje się na informację GUS z 21 października 2025 roku. Dostęp do internetu miało wtedy 96,2 procent gospodarstw domowych.
Liczba jest prawdziwa i pochodzi z solidnego badania. Opisuje jednak sam fakt posiadania łącza, a nie jego jakość ani cenę. Kontrola NIK pokazała niedawno, że prace prowadzi 61 ze 118 firm z programu budowy szybkich sieci. Na koniec 2025 roku poza zasięgiem szybkiego internetu pozostawało 1,3 miliona punktów adresowych. Te 96,2 procent i te 1,3 miliona adresów nie są ze sobą sprzeczne, bo mierzą co innego.
Wpis podaje jeszcze jeden powód, mniej nagłaśniany. Zdaniem resortu konstrukcja ulgi “stwarza możliwości jej wykorzystywania w sposób wykraczający poza intencje ustawodawcy”. Na czym miałoby to polegać, wpis nie wyjaśnia. Wyjaśnienia trzeba będzie szukać w ocenie skutków regulacji, a ta powstanie dopiero razem z tekstem przepisów.
Ulga na robotyzację dostaje dziesięć lat i jedno doprecyzowanie
Tak: projekt przedłuża ulgę o dziesięć lat podatkowych i chce doprecyzować koszt kwalifikowany. Ten człon dotyczy firm i przeszedł przez media niemal bez echa. Ulga na robotyzację działa od 2022 roku. Pozwala odliczyć od podstawy opodatkowania 50 procent kosztów poniesionych na robotyzację. Ma charakter epizodyczny, czyli prawo do niej można nabyć wyłącznie do końca roku podatkowego 2026. Stąd pośpiech resortu: bez zmiany jeszcze w tym roku ulga po prostu wygaśnie.
Poziom odliczenia zostaje bez zmian, a przedłużenie idzie w komplecie z rozstrzygnięciem sporu. Wątpliwość zajmowała doradców podatkowych od czterech lat. Chodziło o to, czy kosztem kwalifikowanym jest cena nabycia maszyny, czy odpisy amortyzacyjne od niej. Ministerstwo przyznaje we wpisie, że od początku przyjmowało drugą wykładnię. Chce ją teraz zapisać wprost, żeby ograniczyć spory sądowe i liczbę wniosków o interpretację.
Policzmy, ile to warte, bo tego rachunku nie zrobił żaden portal podatkowy. Z każdych 100 tysięcy złotych odpisów amortyzacyjnych od kwalifikującej się maszyny firma odlicza od podstawy opodatkowania dodatkowe 50 tysięcy. Warunek: musi mieć przynajmniej tyle dochodu z przychodów innych niż zyski kapitałowe, bo powyżej tej kwoty odliczenie się zatrzymuje. Przy stawce CIT 19 procent oznacza to 9,5 tysiąca złotych mniej podatku. Przy stawce 9 procent, którą płacą podatnicy z przychodami do równowartości 2 milionów euro, wychodzi 4,5 tysiąca. Korzyść rozkłada się jednak na cały okres amortyzacji maszyny, a nie spada w roku zakupu. Właśnie dlatego przedłużenie o dziesięć lat cokolwiek zmienia. Bez niego odpisy z drugiej połowy okresu byłyby już poza ulgą.
Czego ulga na robotyzację nie obejmuje
Ulga nie obejmuje automatyzacji procesów w oprogramowaniu ani zwykłych narzędzi cyfrowych. Nazwa wprowadza w błąd i trzeba to powiedzieć wprost, bo omówienia projektu chętnie piszą o “uldze na automatyzację”. Przedsiębiorca automatyzujący papierkową robotę ma więc prawo pomyśleć, że państwo dopłaci mu do wdrożenia. Ustawa mówi co innego, i to bardzo dokładnie.
Robot przemysłowy w rozumieniu przepisu to maszyna automatycznie sterowana, programowalna i wielozadaniowa. Musi mieć co najmniej trzy stopnie swobody oraz właściwości manipulacyjne albo lokomocyjne, i to dla zastosowań przemysłowych. Do tego dochodzą cztery warunki spełniane łącznie. Maszyna ma wymieniać dane cyfrowe z urządzeniami sterującymi i łączyć się z systemami usprawniającymi produkcję. Ma być monitorowana czujnikami lub kamerami oraz zintegrowana z innymi maszynami w cyklu produkcyjnym.
Przepływ w n8n nie ma właściwości manipulacyjnych ani lokomocyjnych. Nie ma ich też robot programowy przenoszący dane między systemami ani asystent obsługujący skrzynkę mailową. Żadne z nich nie stoi w cyklu produkcyjnym, więc ulga ich nie obejmuje. Odliczyć można natomiast to, co przy prawdziwym robocie stoi obok niego. Wchodzą tu maszyny peryferyjne, ogrodzenia i kurtyny świetlne oraz systemy do zdalnego serwisowania. Doliczyć można też oprogramowanie potrzebne do uruchomienia maszyny oraz szkolenia z jej obsługi.
Praktyczny wniosek dla firmy usługowej jest prosty. Jeżeli automatyzujesz papierkową robotę, ta ulga nie jest dla ciebie. Szukanie w niej wsparcia to strata czasu. Lepiej wiedzieć to przed rozmową z księgowym niż po niej. Przepis stawia granicę między halą produkcyjną a oprogramowaniem i nie da się jej obejść nazewnictwem.
Agenci AI · Kodożercy
Agenci AI dla osób, które nie programują
Kurs Agenci AI od Kodożerców powstał dla marketerów, menedżerów i freelancerów. Uczysz się na gotowym przykładzie, a potem budujesz to samo u siebie: agent przejmuje zadania, które dziś zjadają Ci czas.
Zacznij od pierwszego agenta →

Co jeszcze jest w projekcie i kiedy trafi na rząd
Wpis zawiera pięć zmian, a nie dwie, i trzecia z nich dotyczy firm bezpośrednio. Znika ulga na ekspansję, wprowadzona na początku 2022 roku jako zachęta do wchodzenia na nowe rynki. Resort uzasadnia to “efektem jałowej straty”. Chodzi o finansowanie ze środków publicznych działań, które przedsiębiorcy i tak by podjęli. Piąta zmiana to podwyższenie limitu odliczenia dla honorowych dawców krwi, którego wysokości wpis nie podaje.
Etap procesu jest ważniejszy niż wszystkie te szczegóły razem. To dopiero wpis do wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów, opublikowany 27 sierpnia 2026 roku. Gotowego projektu ustawy jeszcze nie ma. Brakuje też tekstu przepisów, oceny skutków regulacji i druku sejmowego. Za opracowanie odpowiada Jarosław Neneman, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów.
Termin też warto podać dokładnie, bo omówienia podają go swobodniej. Wpis mówi o przyjęciu projektu przez Radę Ministrów w trzecim albo czwartym kwartale 2026 roku, bez wskazania miesiąca. Pewne jest natomiast co innego. Część dotycząca robotyzacji musi wejść w życie przed końcem roku, bo po 31 grudnia nie będzie już czego przedłużać. Dla firm planujących zakup maszyn to jedyna data w całej sprawie, która realnie coś wymusza.
Ile razy można odliczyć internet od podatku
Dwa razy w życiu, w dwóch następujących po sobie latach podatkowych. Warunek jest jeden: wcześniej się z odliczenia nie korzystało. Nie ma tu żadnego odnawiania co pięć lat, choć takie pytanie pada najczęściej. Kto wykorzystał ulgę w 2016 i 2017 roku, prawa do niej już nie odzyska. Nie zmieni tego wejście projektu w życie.
Czy ulga na robotyzację obejmuje robota w leasingu
Tak, ale nie każdy leasing. Przepis wymienia opłaty ustalone w umowie leasingu finansowego. Dochodzi do tego warunek: po upływie podstawowego okresu umowy finansujący przenosi własność maszyny na korzystającego. Leasing operacyjny bez przeniesienia własności tego warunku nie spełnia.
Podsumowanie
Ministerstwo Finansów wpisało do wykazu prac rządu projekt UD461. Likwiduje on ulgę na internet i ulgę na ekspansję. Przedłuża ulgę na robotyzację o dziesięć lat podatkowych i podnosi odliczenie dla honorowych dawców krwi. Dla osoby fizycznej stawka jest niewielka. 760 złotych odliczane od dochodu to około 91 albo 243 złote realnej korzyści, dostępnej i tak tylko przez dwa lata. Dla firmy stawka wygląda inaczej, bo dziesięcioletnie przedłużenie zdejmuje niepewność z inwestycji rozliczanych latami przez odpisy amortyzacyjne. Najcenniejsze w tym wpisie jest jednak coś, czego nie widać w nagłówkach. Ulga na robotyzację dotyczy maszyn stojących w cyklu produkcyjnym, a nie automatyzacji procesów w oprogramowaniu. Do czasu przyjęcia projektu przez Radę Ministrów wszystkie te zapisy pozostają propozycją.
Newsletter · DevstockAcademy & Kodożercy
Bądź na bieżąco ze światem IT, AI i automatyzacji
Co wtorek: newsy z branży, praktyczne tipy i narzędzia które warto znać. Zero spamu.




