Dwie rzeczy wydarzyły się w odstępie czterech dni i trudno je pogodzić w jednej głowie. Unia ogłosiła przetarg na siedem gigafabryk sztucznej inteligencji, a Polska ubiega się o jedną z nich. Gubernator Teksasu w tym samym tygodniu wstrzymał zatwierdzanie nowych centrów danych, dopóki stan nie sprawdzi, ile prądu naprawdę potrzebują. W Stanach Zjednoczonych ponad 500 hrabstw i gmin blokuje dziś budowę takich obiektów u siebie. Zdecydowaną większość tych przepisów uchwalono w tym roku. Polska idzie w przeciwną stronę i ma za sobą lipcową uchwałę Rady Ministrów. Po obu stronach Atlantyku chodzi przy tym o to samo: o prąd i o to, kto za niego zapłaci.
Ile amerykańskich gmin zakazało budowy centrów danych
Ponad 500 hrabstw i gmin w Stanach Zjednoczonych aktywnie ogranicza dziś albo blokuje nowe centra danych. Liczbę podał 30 lipca serwis Heatmap News po przeglądzie rejestrów publicznych, naliczając ponad 530 lokalnych aktów prawnych. Warto od razu wiedzieć, co dokładnie jest w tym liczniku. Wchodzą do niego tylko najostrzejsze ograniczenia. Wymogi odległości od zabudowy nie do spełnienia, limity hałasu nie do dotrzymania i zwykłe zakazy wydawania pozwoleń.
Tempo jest tu ciekawsze niż sama liczba. Prawie 190 takich przepisów uchwalono od 1 czerwca. Skutek widać w projektach. Po lokalnym oporze odwołano w tym roku ponad 50 centrów danych, dwa razy więcej niż przez cały 2025 rok. W samym lipcu przepadło osiem.
Rośnie też skuteczność protestów. Projekt, przeciw któremu zawiąże się lokalna opozycja, ma dziś mniej więcej pięćdziesiąt procent szans na anulowanie. W ujęciu pięcioletnim było to około czterdziestu. Obecnie oprotestowanych jest ponad 200 inwestycji. Żaden z tych zakazów nie zatrzymał obiektu już zbudowanego i nie o to w nich chodzi. Wszystkie działają na wejściu, na etapie pozwolenia.
Nowy Jork i Teksas, czyli dwa różne sposoby na pauzę
Dwa stany poszły dalej niż gminy i zrobiły to zupełnie inaczej. Nowy Jork uderzył w pozwolenia środowiskowe, Teksas w dostęp do sieci energetycznej.
Gubernator Kathy Hochul podpisała 14 lipca rozporządzenie numer 62. Nakazuje ono stanowemu urzędowi ochrony środowiska wstrzymać rozpatrywanie wniosków o uznaniowe pozwolenia. Chodzi o budowę i rozbudowę centrów danych pobierających 50 megawatów i więcej. Pauza trwa, dopóki stanowy urząd usług publicznych nie złoży końcowego ogólnego raportu o oddziaływaniu na środowisko. Z moratorium wyłączono obiekty służące głównie produkcji, badaniom, uczelniom i ochronie zdrowia. Nie obejmuje ono pozwoleń wydawanych przez samorządy, tylko zgody stanowe. To pierwsze takie moratorium na poziomie stanu w USA.
Teksas zagrał ostrzej, choć wygląda to łagodniej. Gubernator Greg Abbott polecił 3 sierpnia stanowej komisji regulacyjnej i operatorowi sieci ERCOT, żeby zaudytowały projekty czekające w kolejce przyłączeniowej. Nowe przyłączenia mają być zatwierdzane dopiero po takim audycie. W kolejce stoi ponad 1800 projektów o łącznej mocy przekraczającej 474 gigawaty. Około dziewięćdziesiąt procent z nich to centra danych. To ponad pięć razy więcej niż rekordowe szczytowe zapotrzebowanie całego stanu. Ile potrwa audyt, nie podano.
Różnica między tymi dwiema dźwigniami jest praktyczna. Pozwolenie środowiskowe da się w końcu uzyskać, a bez przyłącza do sieci centrum danych jest halą z podłogą techniczną.
Czy Ameryka odwraca się od centrów danych
Nie odwraca się. Ponad 90% amerykańskich hrabstw nie zakazało centrów danych ani ich istotnie nie ograniczyło. Sprzeciw jest realny, ale wciąż lokalny i skupiony tam, gdzie inwestycje faktycznie się pojawiły.
Sporu nie należy też mylić z odwrotem od technologii. Uchwały samorządów dotyczą zagospodarowania terenu, poboru mocy, wody i hałasu, a nie sztucznej inteligencji jako takiej. To ta sama kategoria decyzji co przy fermie wiatrowej albo zakładzie przetwórstwa, tylko przedmiot inny. Woda bywa tu argumentem mocniejszym niż prąd, zwłaszcza w stanach dotkniętych suszą.
Centra danych w Polsce: 400 mln zł i przetarg do 12 listopada
Rada Ministrów przyjęła 14 lipca uchwałę, która otwiera Polsce drogę do europejskiego programu gigafabryk sztucznej inteligencji. Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski ujął to tak: “Polska zagwarantowała wkład na ponad 400 milionów złotych w największe centrum obliczeniowe w naszej dotychczasowej historii”. Ta kwota to zobowiązanie do zakupu usług o wartości 100 milionów euro w latach 2028-2033, przy takim samym wkładzie Unii. Państwo więc nie buduje, tylko gwarantuje popyt.
Samą inwestycję ma sfinansować i postawić prywatne konsorcjum, a jej wartość może przekroczyć 10 miliardów złotych. EuroHPC ogłosiło przetarg 30 lipca i wybierze siedem gigafabryk: cztery średniej skali i trzy duże. Polska startuje w tej pierwszej kategorii. Oferty można składać do 12 listopada 2026. Umowy mają zostać podpisane na początku 2027, a uruchomienie planowane jest na 2028 rok. Skala docelowa to co najmniej 75 tysięcy układów graficznych, startowa co najmniej 25 tysięcy. Jak Polska wypadała w tym wyścigu wcześniej, opisywaliśmy w czerwcu.
Jednej rzeczy w obu komunikatach ministerstwa nie ma. Nie pada w nich, ile prądu taka instalacja pobierze ani skąd go weźmie. Amerykańskie spory zaczynają się dokładnie w tym miejscu.
Pierwsza Misja AI · Kodożercy
Pierwszy raz z AI? Zaczynasz od zera.
Pierwsza Misja AI to kurs dla osób bez technicznego zaplecza. Nie musisz umieć kodować ani znać żargonu. Dowiesz się, jak działa AI, jak ją promptować i jak korzystać z niej w pracy.
Wejdź na pokład →

Ciepło z serwerów w miejskiej sieci. Wrocław próbuje
Serwerownia produkuje ciepło, którego musi się pozbyć, a miasto musi to ciepło skądś wziąć. Na tym prostym rachunku opiera się list intencyjny, jaki KOGENERACJA S.A. ze spółki PGE Energia Ciepła podpisała z firmą Citylink. Chodzi o odbiór ciepła odpadowego z centrum danych powstającego przy ulicy Szczecińskiej we Wrocławiu. To już drugi taki pomysł w tym mieście, bo w czerwcu ogłoszono odzysk ciepła z serwerów Politechniki Wrocławskiej.
Trzeba to jednak nazwać dokładnie. Podpisano list intencyjny, a nie umowę, i nie podano ani mocy odzysku, ani terminu uruchomienia. To deklaracja kierunku, nie harmonogram. Kierunek jest za to wart odnotowania. Hałas i ciepło bywają w amerykańskich gminach argumentem za zakazem, a tutaj próbuje się je przerobić na towar.
Dwie strategie wobec tego samego rachunku za prąd
Ameryka i Europa rozwiązują ten sam problem od dwóch przeciwnych końców. Samorząd amerykański stawia bramkę na wejściu i przerzuca ciężar dowodu na inwestora. Pokaż, ile weźmiesz prądu i wody, ile będziesz hałasować i kto zapłaci za przyłącze. Polska i Unia idą drugą drogą, czyli gwarantują popyt i próbują wpiąć obiekt w lokalną infrastrukturę, żeby coś miastu oddawał.
Która lepsza, nie rozstrzygniemy tu i nikt tego dziś nie wie. Widać za to, czego brakuje każdej z nich. Amerykańska chroni mieszkańca przed rachunkiem, ale nie odpowiada, skąd weźmie się moc, gdy zapotrzebowanie i tak rośnie. Polska przyciąga inwestycję, tylko pytanie o prąd zostaje odłożone, a nie rozwiązane, i wróci przy pierwszym wniosku o przyłączenie.
Dla polskiego samorządu praktyczna lekcja płynie z tego, o co Amerykanie faktycznie się kłócą. Nie o sztuczną inteligencję, tylko o odległość od domów, limity hałasu, pobór wody i to, kto sfinansuje rozbudowę sieci. Wszystko to rozstrzyga się w planie miejscowym i w warunkach przyłączenia, czyli na długo przed pierwszą łopatą.
Podsumowanie
Ten sam obiekt bywa po jednej stronie Atlantyku problemem do zablokowania, a po drugiej inwestycją do zdobycia. W Stanach Zjednoczonych ponad 500 hrabstw i gmin ogranicza dziś ich budowę. Prawie 190 takich przepisów uchwalono od czerwca, a ponad 50 projektów już przepadło. Nowy Jork wstrzymał pozwolenia środowiskowe dla obiektów od 50 megawatów, Teksas zablokował nowe przyłączenia do sieci na czas audytu. Mimo to ponad 90% amerykańskich hrabstw nie wprowadziło żadnych ograniczeń. Centra danych w Polsce mają w tym samym czasie gwarancję rządową na ponad 400 milionów złotych. Jest też miasto, które chce odbierać od nich ciepło. Oferty konsorcjów w unijnym przetargu można składać do 12 listopada 2026 i dopiero one pokażą, czy o polską lokalizację ktoś naprawdę powalczy.
Newsletter · DevstockAcademy & Kodożercy
Bądź na bieżąco ze światem IT, AI i automatyzacji
Co wtorek: newsy z branży, praktyczne tipy i narzędzia które warto znać. Zero spamu.



